IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokoje do wynajęcia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   Pokoje do wynajęcia
   

Długi domek z tanimi pokojami do wynajęcia, znajdujący się blisko budynku administracji. Pokoje jedno i dwuosobowe, z łazienką, posiadają standardowe wyposażenie w postaci telewizora, telefonu i czajnika elektrycznego. Urok mieszkania w pokoju to towarzystwo za ścianą.  
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
7.07 późny wieczór

Załomotano w drzwi pokoju Pine. Nawet jeśli ten spał, walono tak głośno i długo, aż mężczyzna podniósł szanowne cztery litery. Po otwarciu drzwi mógł dostrzec okrąglutkiego funkcjonariusza policji, w towarzystwie drugiej opiekunki koloni. Kobieta, blada na twarzy, trzymała dłonie przy ustach i ewidentnie obgryzała pazury.
- Gdzie ona jest? Z tobą, ty..
Policjant od razu się wtrącił, postępując krok naprzód i wtryniając się do pokoju Thomasa. Podrapał się po czole, rozglądając po niewielkim pomieszczeniu. Nie wyglądało jakby Pine trzymał tu jedną z dziewczynek pod jego opieką.
- Zaginęła pana podopieczna.. kiedy ostatni raz widział pan Nathalie Jackson?
Odwrócił się do, najpewniej zaskoczonego, Thomasa i spojrzał na niego, sapnąwszy ciężko. Policjant powinien już spać, ale sprawa zaginionej została mu wciśnięta, bo reszta policjantów latała po lesie.
Druga wychowawczyni koloni, stała na progu pokoju, z oskarżeniem wymalowanym na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Już przysypiał, już prawie spał uspokojony wreszcie tym, że wszystkie rozkrzyczane dzieci zostały pozamykane w swoich domkach. Telewizor cichutko grał, chyba jakieś wiadomości czy inne kanały rozrywkowe. Zupełnie nie spodziewał się żadnego tłuczenia do drzwi tak samo, jak nikt nie spodziewałby się dziś hiszpańskiej inkwizycji. Zdążył Thomas ociężale wstać, przetrzeć oczy i otworzyć drzwi. Nic więcej, gadką zajęła się druga opiekunka kolonistów.
- Co? - zdążył wymamrotać nie wiedząc o co chodzi. Popatrzył nieprzytomnie za policjantem, potem na koleżankę i po pokoju. Chwilę mu zajęło, nim skojarzył kim jest Nathalie Jackson.
- Jakieś dwie godziny temu, kiedy Linda układała ją spać - odparł. Smarkula pewnie poszła się wysikać w krzaki albo do domku koleżanek, a ta robiła raban jakby Nathalie uciekła do innego stanu. Rozejrzał się za szlafrokiem, ponieważ w gatkach i tiszercie zrobiło mu się szybko zimno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t98-thomas-pine
NARRATOR
avatar
Słysząc swe imię, aż się wzdrygnęła i weszła do pokoju. Nie zamierzała pozwolić na zwalanie winy na nią. Przerażona wizją śmierci obcego dzieciaka i trafienie przez niego za kratki, aż się zatrzęsła.
- Powiedz gdzie ona jest!
Pisnęła głośniej niż chciała, sama zaraz siebie uciszając, dłonią przyciśniętą do ust. Policjant westchnął, patrząc na kobietę. Spisałby zeznania i kazał czekać, ale ostatnio zbyt często ktoś znikał. W końcu jednak machnął ręką w kierunku drzwi.
- Koleżanki Nathalie powiedziały, że dziewczynka chwaliła się wizytą u pana. Zaprzecza pan jej obecności w swym pokoju?
Zadał pytanie, lustrując mężczyznę, jakby wierzył drugiej opiekunce. Linda patrzyła na Thomasa, próbując pohamować nerwy, które zżerały ją od środka. Nie spodziewała się, że Pine okaże się takim zwyrodnialcem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Ale się darła. Na dobrą sprawę nie był taki pewien czy nie pomylił dziewczynek. Te wszystkie bachory były do siebie takie podobne. Prawie zakrył uszy, kiedy Linda podniosła głos. Bogowie, było już przecież po ciszy nocnej!
- A skąd ja mogę wiedzieć, miałaś pozamykać drzwi.
Jakby mu mało było przygód z dzieciarnią, to jeszcze takie rzeczy. Przecież on wcale nie miał ochoty tu być i szczerze żałował, że się na to wszystko zgodził. Wciąż nie do końca rozumiał po co do niego przyszli.
- Łatwiej mi będzie wymienić, kto się przez ten domek nie przewinął. Linda zagoniła tu połowę dzieciaków żebym im sprawdził opaski wyjazdowe na nadgarstkach - wzruszył ramionami. Wiążąc szlafrok podszedł do aneksiku kuchennego. - Chce pan herbatę?
Żeby się tylko nie okazało, że w kranie nie ma już na dziś wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t98-thomas-pine
NARRATOR
avatar
- Pozamykałam!
Linda ponownie wrzasnęła, bo kolejne oskarżenie w jej stronę, aż wytrącało ją z równowagi. Garbiąc się trochę, spojrzała na policjanta, bojąc się, że da wiare słowom Pine a nie jej.
Zaciskając powieki mocno, starała się policzyć do dziesięciu, tak jak zawsze robiła, gdy dzieciaki ją wkurzały. Chciała trochę ciszy do skupienia, tymczasem Thomas zaczął nawijać i.. jak gdyby nigdy nic, zaproponował herbatkę.
- Ty gnoju! Nathalie zaginęła!
Linda nie wytrzymała i rzuciła się na Pine, by trzasnąć go w pysk. Raz i drugi, chociaż na szczęście nie miała zbyt wiele siły. Funkcjonariusz zaraz zareagował i złapał kobietę za ramiona, by odciągnąć od Thomasa.
- Niech się pani uspokoi!
Wrzasnął na wychowawczynię, odsuwając ją od mężczyzny. Aż się zdenerwował, bo wychodziło na to, że każdy w ostatnim czasie robił się strasznie agresywny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Włączył czajnik elektryczny i wyciągnął z kieszeni szlafroka pogniecioną paczkę papierosów (te w miękkich opakowaniach były tańsze). Zapalił.
- Skoro pozamykałaś, to jak mogła zniknąć?
Przyjmował jej krzyki jedynie z udawanym spokojem. Wewnątrz siebie miał ochotę otworzyć okno i stąd uciec. Byle gdzie, byle mieć spokój. Co on mógł poradzić, że zniknęło dziecko? Skoro tak się stało, to trzeba było przeszukać pole kempingowe. Może smarkula po prostu poszła do budynku głównego, bo szukała jakiegoś sklepiku? Automatu z batonikami?
Ledwo udało mu się uniknąć łap Lindy. Wszystko zawdzięczał policjantowi, który w porę ją od niego odciągnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t98-thomas-pine
NARRATOR
avatar
Linda aż się rozpłakała, cofając w stronę drzwi, pod wpływem reakcji policjanta. A mężczyźnie chyba zmiękło serce na ten widok. Puścił kobietę i sam się cofnął, odwrając spojrzenie od zapłakanych oczu wychowawczyni.
- Niech się...
Nie dokończył, przerywając na widok czerwonego, niewielkiego przedmiotu, wystającego spod nocnej szafki przy łóżku. Nawet nie zerkając w stronę Pine, podszedł i ciężko pochylił się, by podnieść małą rzecz. Odwracając się do wychowawców, pokazał spineczkę do włosów.
- Niech się pan ubiera.
Rzucił, mogą oczywiście potraktować spinkę jako dowód przemawiający za wyjaśnieniami Thomasa, ale woląc postawić ją przeciwko mężczyźnie. Popatrzył na niego wyczekująco i wyciągnął chusteczkę, by wsunąć spineczkę między biały materiał i schować do kieszeni.
Linda zaniemówiła i spojrzała na Thomasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Nawet nie zauważył, że coś tam leży. Nie był ślepy, po prostu kto zaglądałby pod szafki, kiedy mógł po prostu iść spać po męczącym dniu? Mógłby powiedzieć, że pełno takich spinek na świecie, ale sobie odpuścił. Wzruszył zrezygnowany ramionami w myślach wyliczając ile jego koleżanka będzie musiała dla niego zrobić, kiedy już wróci z tego cholernego turnusu. Tęsknił za biblioteką. Ciszą i spokojem.
- Linda ma takie same - rzucił jedynie przez ramię łapiąc za spodnie wiszące na oparciu krzesła. O czym tu dyskutować? Będzie musiał po prostu przedzwonić do swojego kumpla Eda, i przedstawić mu sytuację. Ed był prawnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t98-thomas-pine
NARRATOR
avatar
Policjant, nawet nie odpowiedział na słowa Thomasa. Odwracając się w kierunku drzwi, spojrzał na Lindę i złapał za krótkofalówkę, by nadać zawiadomienie o zatrzymaniu Thomasa Pine.
Odczekawszy aż mężczyzna się ubierze, wyprowadził go z pokoju. Zapraszając do radiowozu, pożegnał się z drugą wychowawczynią. Nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby ją także zawozić na komisariat. Dzieciaki musiała pilnować! Linda skuliła się w sobie i skierowała do pokoju a radiowóz ruszył i wkrótce tylko ślad opon po nim pozostał.
Wychowawczyni jednak zatrzymała się po kilku krokach, słysząc szmery między drzewami. Skręcając między nie, oddaliła się od słabego światła przy budynku, wytężając oczy, by dostrzec sylwetkę w oddali.
- Nathalie...?

zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ojciec Addy zawiózł ją do południa do pokoju. Diana miała nadzieję, że rodzice będą spakowani i gotowi do drogi. Spakowani byli może w połowie, ale na pewno nie gotowi do drogi. Ojciec opatrywał matce ranę na ramieniu, przy czym jednocześnie sie kłócili. 
- Znajdziemy szpital po drodze, chcę wrócić do domu i wyjechać z tego przeklętego miejsca!
- Mamo... co ci się stało? - spytała się Diana , która właśnie weszła do pokoju.
- Matkę wczoraj zaatakował jakiś dzikus , a ona nie ma zamiaru iść do przychodni, mimo że ma coraz cieplejsze czoło . Skąd wiesz, że facet nie miał jakiegoś syfilisu , albo wścieklizny...?! - ojciec wydarł się znów na matkę. 
- Mamo... tata ma rację, powinni ci chociaż to zszyć..
- Niech wam będzie! 
- Dogonię was, jedźcie samochodem, ja zbiore swoje rzeczy i się przebiorę
Ojciec tylko zdenerwowany kiwnął głową i wziął ostatnią walizkę i wrzucił do bagażnika. 
Diana wzięła ciuchy z półki, przynajmniej te które zdążyła wczoraj wypakować. Przebrała się w krótkie spodenki, t-shirt i airmaxy , żeby w podróży czuć się wygodnie.Resztę rzeczy wpakowała do plecaka, zarzuciła go na ramię i wyszła z pokoju, idąc w stronę najbliższej przychodni. Zanim matkę opatrzą to ona akurat zdąży dojść. 

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t102-diana-lockwood
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pokoje do wynajęcia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Ośrodek Wildwood Inn-