IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plaża nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   Jezioro

   

Odcinek obok pola kempingowego jest miejscem strzeżonym przez ratowników. Można tu wynająć rowerki wodne i zażyć kąpieli słonecznej na kilku drewnianych platformach, rozsianych na środku jeziora.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
początek

- Och no, przecież Sacramento nie jest tak daleko. Możesz przyjechać..
Kierując się w stronę stanowiska ratownika, Sophie poprawiła torbę na ramieniu, schodząc ze ścieżki na złoty piasek. Uśmiechając się do przechodzącej dziewczynki, omal nie wypuściła telefonu, przyciśniętego do ucha. Kiwając głową, roześmiała się na słowa swego rozmówcy i przystanęła na moment, unosząc spojrzenie w stronę błękitnego nieba. Gdyby nie okulary na nosie, nie byłaby w stanie długo utrzymać oczu w górze.
- No dobrze, ale dopiero z końcem września.. nie, nie, nie, obiecałeś.
Uśmiechała się sama do siebie, rozglądając po plaży, która już od rana zapełniona była goścmi ośrodka. Kontynuując marsz, spojrzała przed siebie i uniosła dłoń, by pomachać koledze w oddali, stojącemu przy drugim stanowisku. Zatrzymując się przy swoim, Sophie zrzuciła torbę z ramienia i rozejrzała po jeziorze.
Wyglądało na to, że wszyscy dobrze się bawili.
- Muszę kończyć, pa braciszku, pozdrów żonkę.
Połączenie zostało przerwane, a Sophie wrzuciła telefon do torby i łapiąc za nią, weszła na pierwszy drewniany schodek. Stanowisko ratownika było prostą, zadaszoną platformą, ustawioną na dwumetrowych palach. Widok z niej rozciągał się na całe jezioro.
Sophie zrzuciła długą koszulkę i zostając w kostiumie kąpielowym, usiadła na stołku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
początek  

Trzeci dzień nad jeziorem dobrze mu robił, pod koniec tygodnia miał dojechać jego brat z córą. Samotność go wyciszała, zresztą kawałek dalej na polu namiotowym rozbiła się grupka znajomych, w tym trójka Rosjan, więc dzisiaj lekko męczył go kac. W końcu trzeba było się przywitać. Okulary przeciwsłoneczne i Dima, para dnia. Nierozłączni. Tak jak i butelka wody.
Polazł na plażę z ręcznikiem przewieszonym przez ramię, a spod niego wyglądała nerka, w której trzymał jakieś potrzebne i mniej potrzebne pierdoły. Pojawił się za plaży, akurat wtedy, kiedy pani ratownik robiła striptiz. Aż przekręcił trochę głowę, korzystając z okazji i patrząc się z dołu na tyłek.
- Panno Watson! - podniósł do góry butelkę wody, jakby w toaście. Się nie popisał jak się poznali. Oberwała połową piwa, którą niósł w plastikowym kubeczku. Potknął się o jakiegoś gównianego, dmuchanego delfina! Podryw roku! Lepsze od rzucenia kasztan pod nogi i zapytania czy to aby czasem nie jej kasztan. Cóż, dostał wykład o tym, że podczas siedzenia na słońcu nie można za dużo pić. Ale powiedziała jak się nazywa i się uśmiechała, więc... może zaprosić ją na drinka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Oparta wygodnie, obserwowała jezioro, słuchając dziecięcego śmiechu, rozmów osób, znajdujących się najbliżej jej stanowiska i przebojów lata, płynących z małego radia, gdzieś nieopodal. Sophie jak najwięcej czerpała ze spokoju jaki charakteryzował początek sezonu. Ludziom jeszcze słońce nie przygrzało i dbali, aby stosować się do zasad przebywania nad jeziorem. No dobra, prawie wszyscy dbali.
Sophie jednak znała przydatne sztuczki, by ujarzmić niepokornych. Tak jak mężczyznę, którego poznała w niefortunnych okolicznościach. Mogłaby zbesztać i rzucić zakazami, ale czyż od tego nie był Belardo? Blondynka wolała się uśmiechnąć i mieć spokój na resztę dnia.
Ale nie dni!
Słysząc męski głos, Sophie spojrzała w bok i wyszczerzyła ząbki, odrywając plecy od oparcia prostego krzesełka. Woda w ręce Dimitra, zdecydowanie bardziej jej się podobała niż kubek z piwem. Wskazała na nią i uniosła kciuk.
- Jak się pan miewa?
Odezwała się równo z końcem piosenki, która był zaledwie tłem. Tak jak i wiadomości, które się rozpoczęły.
..wzrost przestępstw z udziałem latynosów. Do kilku starć doszło przy granicy z Meksykiem. Nielegalni imigranci...
Płacz dziecka rozdarł najbliższą okolicę, a Sophie odruchowo spojrzała ponad głową Morchenko, chwilę poświęcając dziecku, które najwyraźniej oberwało burę od swej rodzicielki. Blondynka jednak prędko swym spojrzeniem wróciła do Dimitra.
- Dziś sam? Gdzie koledzy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Miewa to się całkiem dobrze, ba, rzekłby, że idealnie, gdyby tylko wódka nie miała skutków ubocznych i nie była taka ohydna na ciepło. Ciepła wódka, pomysł diabła.
- Może być.
Gadka szmatka, Dima nie był dobry w te klocki. Nic więc dziwnego, że po 30stce nadal nie miał baby. Podrywanie najlepiej szło jak laska była podchmielona.
- Koledzy z wczoraj umierają. - zaśmiał się, lekko zachrypnietym głosem. Nie miał rosyjskiego akcentu, jakby można było się spodziewać. Przed jego drugimi urodzinami rodzice wyemigrowali do Stanów, nawet nie miał gdzie się ojczystego języka nasłuchać, nawet to co w domu było rozmawiane nie pozostawiło po sobie żadnych charakterystycznych nut.
- Dużo pracy, co? Dzieciaków coraz więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
- Och tak mi przykro.
Odpowiedziała na wzmiankę o umierających kolegach, chociaż zupełnie jej przykro nie było. Miała nadzieję, że cierpią z powodu bólu głowy i suszy ich przeogromnie! Ale to nie tak, że nie lubiła kolegów Dimy. Nawet jeśli ściągali bokserki na plaży pełnej dzieci, bo przecież tak się przyjemniej pływa!
Kiwnęła głową na pytanie Morchenko i kładąc łokieć na oparciu krzesła, zerknęła w stronę jeziora, nad którym fruwała kolorowa plażowa piłka.
- Na szczęście jest spokojnie.
Odpowiedziała, zwracając twarz ponownie na Dimitra. Palcem wskazała na czubek swojej głowy i machnęła nim w stronę mężczyzny (palcem, nie czubkiem!).
- Proszę nie siedzieć na słońcu za długo.
Przypomniała ponownie i najpewniej zamierzała przypominać przez całe wakacje. Nie tylko Dimie, ale każdemu. Uśmiech na twarzy Sophie wskazywał jednak, że nie robi tego, bo jest upierdliwa. No może czasem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
The author of this message was banned from the forum - See the message
To nie była jego wina, że dwóch głąbów ściągnęło bokserki! Ba! On ich od tego odwodził, jako wzorowy ojciec chrzestny małej Tatianki, wiedział, że widok męskich klejnotów rodowych - obojętnie jak one by wspaniałe nie były - zostawia trwałe spustoszenie w dziecięcej wyobraźni. Aż dziwił się, że tym gówniarzom oczu nie wypaliło! Chociaż kilku seksownym mamuśkom się zaświeciły gały, mógłby sobie dać rękę uciąć. W końcu, która dawno nie miała bolca to dostaje pierdolca!
Ale skupmy się teraz na tej bardziej kulturalnej stronie Dimitra, bo i takowa czasami się objawia.
- I oby tak było, przynajmniej nie będzie miała pani dużo pracy. - uśmiechnął się. Mało zajęć w pracy ratownika to jakby nie patrzeć - dobra rzecz. W końcu nikt nie chce, żeby ktokolwiek się utopił i... umarł?
Totalnie nie zwrócił uwagi na to, że jakiś kretyn rozłożył się na leżaczku zaledwie trzy metry dalej, jak nie mniej. Kto by zwracał uwagę na jakiegoś debila, skoro przed nim stała fajna dupeczka? To, że miała małe cycki to w niczym jej urody nie odbierało. Przynajmniej w ręce się zmieszczą. Ważne, że fajny tyłek miała!
- Jasne. Za długo nie będę. A o której...
No i nie skończył zdania, bo mu jakaś wyrośnięta małpa przerwała! Odwrócił się w stronę intruza z widocznym wkurwem na twarzy. Niby to przyjrzał się gazecie (nie no, trochę przyjrzał, nie można było przeoczyć tych zderzaków na zdjęciu) i odpowiedział z sarkazmem (takim maluteńkim sarkazmem, malusim!):
- Widziałem jak przepływa na drugą stronę jeziorka, to może szanowny pan weźmie dupę w kroki i poszuka swojej zaginionej ukochanej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Tak, nikt nie chciał, żeby ktokolwiek umarł na śmierć! Pod wodą czy pod ustami Sophie, nie ważne! Na szczęście, pani ratownik jeszcze nie pozwoliła nikomu utonąć, w swej niesamowicie długiej karierze.
Uśmiechając się do Morchenko, miała niewielkie przeświadczenie o zamiarach mężczyzny. Bo kto na kacu przychodzi na plażę, by rozmawiać z panią ratownik, jeśli nie chce...
Blondynka zerknęła w stronę nowego gościa na plaży, zupełnie nie kojarząc jego twarzy, co podpowiadało niedawny przyjazd. Dima nie zwracał uwagi, Sophie musiała. Nie chciała kolejnych nudystów!
Słysząc pytanie ze strony nieznajomego, spojrzała na niego ponownie i zerknęła na zdjęcie w gazetce. W odróżnieniu od Dimitra, niespecjalnie wkurzyła ją zaczepka mężczyzny. Ba, w ogóle!
Jednak reakcji Morchenko zupełnie się nie spodziewała. Czy to był jeden z tych momentów udowadniania samczej dominacji? Watson się wycofa i poobserwuje mężczyzn w ich naturalnym środowisku.
Albo i nie.
- Najbliżej to w Stockton. Ale nie stać na nie kogoś, kto wybiera wakacje w Twain Harte.
Wzruszyła ramionami, z rozbrajającym słodko-wrednym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
The author of this message was banned from the forum - See the message
Żyłka to mu i na tym łysym czole pulsowała i gul do gardła podszedł, ale przecież nie da obcemu łachowi w mordę. W dodatku na plaży pełnej ludzi, rodzin z dziećmi i tak dalej. Aż tak impulsywny nie był. Odpyskować to może, ale przecież nie będzie przechodził od razu do rękoczynów. Nie był jakimś jaskiniowcem.
Nic nie odpowiedział, nie mając zamiaru się wykłócać. Bo i po co? Rzucił tylko nieco niezadowolonym spojrzeniem.
- Przynajmniej nie będziesz samotny przez resztę pobytu. - odpowiedział nijako.
No i kurwa znowu się z nią nie umówi. Wczoraj się nie umówił, bo jego nowo poznani kumple uznali, że pochwalą się skarbem rodowym. A poza tym był lekko nietrzeźwy, to mogłoby nie wypaść za dobrze. A dzisiaj ten baran! Chuj z tym, potem z nią pogada. Nie był nawet jej kolegą, żeby bronić przed obcymi gośćmi. Sam w sumie też był obcy.
Wzruszył ramionami.
- Do zobaczenia. - uśmiechnął się do uroczej ratowniczki. Nie, to nie była żadna ucieczka. Po prostu nie lubił udowadniania samczej dominacji. A przynajmniej nie na siłę i nie przed obcą laską. Przeszedł kawałek dalej i walnął się na leżaczku. W takiej odległości, żeby mimo wszystko coś tam podsłuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Ile lat żyła na świecie, ile widziała i słyszała, tak nie potrafiła pojąć agresji między facetami. A niby tacy prości! Na kiego się tak rzucali? Jedna odzywka, druga odzywka. Ten pręży muskuły, tamten stroszy piórka, jeszcze inny patrzy jak wściekły.
Sophie już na kursach poznała tańce godowe swych kolegów.
- Jak się nie ma co się lubi..
Odpowiedziała, niemal chichocząc i odwracając głowę od nieznajomego w stronę Dimitra. Może za trzecim razem mu się uda! Uśmiechnęła się do niego na pożegnanie i pomachała dłonią, zwracając się zaraz potem przodem do jeziora. W u tych kilkuntu minut od jej przybycia, na plaży pojawiło się kilka osób. Rozłożonym kocykom, towarzyszyło kilka parasoli ochronnych. Niedaleko stanowiska ratownika, siedziała matka z dwoma córkami, wykłócającymi się o to co zrobią popołudniu. Dalej młoda parka wystawiała tyłki do słoneczka, a od strony ośrodka nadciągał mężczyzna w średnim wieku, chyba za kimś się rozglądając.
Sophie, słysząc pytanie brodacza, spojrzała na niego i i wydęła usta w zastanowieniu.
- Hmmm można wybrać się nad rzekę, za kratki aresztu albo na pizze do centrum. Co kto lubi!
Odparła dość szybko, posyłając mężczyźnie rozbawiony uśmieszek. No ale nie wiedziała jakie atrakcje preferuje, więc..!
- Pojutrze są urodziny Wildwood Inn, właściciele organizują ognisko. Zapraszam.
Dodała zaraz, żeby jeszcze nikt nie posądził ją o złośliwość. Potem będą rozpowiadać, że ratownicy tacy niedobrzy! A Sophie przecież była sympatyczna!
Ford mógłby się o tym śmiało przekonać, gdyby błogie chwile nie przerwał kobiecy wrzask od strony lasu.
Watson zmarszczyła czoło i spojrzała w kierunku drzew, podnosząc się z krzesełka i zwracając przodem w stronę źródła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
The author of this message was banned from the forum - See the message
Mimo uszu puściła słowa mężczyzny, przesuwając spojrzeniem po lini drzew. Opalająca się parka chyba zasnęła, matka nastolatek chyba wyłączyła się na wszelkie dźwięki obok, zaczytana w książce i tylko jej córki zwróciły uwagę na krzyk, tak samo jak Sophie i Ford.
Pani ratownik już była gotowa zeskoczyć z platformy, gdy zza drzew wybiegł młody chłopak, trzymając dziewczynę, przerzuconą przez ramię jak worek kartofli. Dziewczyna znowu krzyknęła, wybuchając zaraz śmiechem i błagając, by nie wrzucać jej do wody a chłopak zakręcił się wokół własnej osi i pognał do jeziora.
Sophie pokręciła głową i odetchnęła, zaczynając się zastanawiać, czy nie zgubiła gdzieś podobnej beztroski.
- No, można wracać do gazetek.
Kiwnęła Fordowi i opadła na swe krzesło, wyraźnie zachmurzona. Nie bawiły ją krzyki wczasowiczów ani ich głupie zabawy. Musząc być zawsze czujna, nie mogła machnąć ręką na żadne wydarzenia. W odróżnieniu od tych, którym zależało tylko na ładnej opaleniźnie.
Tylko pojedyncze jednostki kiwnęłyby palcem. Sophie zerknęła na Forda z zainteresowaniem.
Był wyjątkiem, pośród wszystkich gości na plaży?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
The author of this message was banned from the forum - See the message
Dimitr też się poruszył i podniósł głowę, kiedy zza jego pleców dobiegł jakiś krzyk. Zresztą, nie był wyjątkiem, parę innych osób tez się zaciekawiło co tam się dzieje. Nie żeby miał zamiar rzucać się na ratunek, ale obserwował zza okularów co tam się dzieje. Kiedy z krzaków wybiegł chłopak z dziewczyną na rękach to tylko się uśmiechnął i pokręcił głową, wracając do opalania. Nie żeby jednym uchem nie słuchał tego, że przerośnięta mała z kompleksem małego penisa zaraz wyrwie mu panienkę. Zresztą, co to... mało tu było lasek? Jeszcze półtora tygodnia będzie tu siedział, zdąży coś zaliczyć. Chociaż informacje o grillu warto było sobie w tej łysej łepetynie zakodować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
O ile wcześniej tylko zerknęła na Forda, tak po jego pytaniu, odwróciła głowę w jego kierunku. Urodziny ośrodka były wydarzeniem na skalę miasteczka. Wspominając zeszłoroczne, które jednak nie były tak wyjątkowe, kiwnęła głową i uśmiechnęła się.
- Okrągła rocznica. Zaproszeni są także mieszkańcy - odpowiedziała i odwróciła się do Dimitra - Zapraszam! Liczę na wasz udział - rzuciła do obu panów, zwracając się następnie do Forda. Kiwnęła głową, na pytanie o swą obecności i podniosła się, paluchem wskazując na gazetkę.
- Tylko bez pisemek, bo będą na podpałkę... Sophie Watson.
Rzuciła groźbą, obleczoną w uśmiech i przedstawiła się, woląc aby na zabawie nie wołano do niej Pani Ratownik albo co gorsza Ej Ty! W zasadzie urodziny ośrodka były okazją do oderwania się od obowiązków. Wszelakich. Jeśli ktoś nie był w stanie tego zrobić na plaży, to musiało mu się udać na urodzinach.
- Z tortu co prawda nikt nie wyskoczy ale będzie przyjemnie.
Popatrzyła na swych towarzyszy i uśmiechnęła się do każdego. Obietnice składała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
The author of this message was banned from the forum - See the message
Wychyliła się nieco przez barierkę, by uścisnąć Fordowi dłoń. Unosząc brew, uśmiechnęła się pytająco, zerkając na gazetkę. Czytają. Tak? Miała ochotę się roześmiać, odpowiedzieć, ale poprzestała tylko na komentarzu w postaci wymownej miny.
Sophie nie zamierzała dziwić się niczemu. A już na pewno gumkom w plecaku Forda. Niech ma! Przezorny, zawsze ubezpieczony, tak? Na zaproponowanego papierosa, pokręciła głową. Nie paliła w ogóle, czy tylko w pracy?
- Nie, jestem tu tylko w okresie wakacyjnym. Ale przyjeżdżałam tu już za dzieciaka, więc znam Twain Harte bardzo dobrze.
Odpowiedziała, opierając się dłońmi na barierce i wyciągając nieco w górę.
- Polecam leśne szlaki. Chociaż głównie siedzę nad wodą.
Wzruszyła ramionami z rozbawieniem. Kochała tutejsze lasy i ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Gość
Gość
Gdyby nie krzyki Alice, Anabelle nie zrozumiałaby powagi sytuacji. Z początku w ogóle nie reagowała. W momencie, gdy Adelaide zderzyła się z taflą wody dziewczyna nie mogła powstrzymać się od krótkiego śmiechu. Nie usłyszała słów Belardo; nie wiedziała, że nie potrafi pływać. Właściwie było to dość dziwne: córka mieszkającego w Twain Harte szeryfa nie mogła się tego nauczyć? Może  miała jakąś fobię? Ona sama bała się ciasnych pomieszczeń. 
Krzyk Maxwell sprowadził ją na przysłowiową ziemię. Przysłowiową, bo pierwsze – jest to powiedzenie, a drugie – dalej znajdowała się w wodzie. Natychmiast podpłynęła do miejsca, w którym przed chwilą zniknęła głowa Belardo.
W pierwszej chwili nie wiedziała, co zrobić. Alice zdążyła złapać dziewczynę za rękę; Anabelle próbowała pomóc, jednak nie mogła poradzić sobie z siłą obu dziewcząt. Jedna wciągała drugą.
Uznała, że najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby podpłynięcie do plaży. Znajdowało się tam stanowisko ślepych ratowników. Zazwyczaj siedzieli na nim gawędząc z osobami przebywającymi w ośrodku. Kiedy rzeczywiście coś się działo udawali, że niczego nie słyszą. Trudno... 
Starała się płynąć tak szybko jak tylko potrafiła. Kiedy wreszcie dotarła na miejsce wzrokiem odszukała rozochoconą pani ratownik. Romansowała  z jakimś dobrze zbudowanym facetem. Albo miała słaby gust albo została ślepą ratowniczką… Faceci pokroju Toma mogli zmienić się w Jasona(ów) Momoa. 
Coś w niej pękło. Obok klifu(co prawda niewidocznego dla ratowników) tonęła dziewczyna(y), a ona sobie zwyczjanie rozmawiała? Nie tym razem.
- MOŻE PANI RUSZYĆ SWOJE SZANOWNE DUPSKO I JĄ URATOWAĆ?! – wrzasnęła nagle. Miała nadzieje, że ją usłyszy. Nie panowała nad sobą. Może była niemiła, ale… stwierdziła, że tylko w ten sposób przemówi jej do rozumu. - POMOCY! - jak nie Sophie to ktoś inny.
Anabelle zaczęła płynąć w kierunku potrzebujących pomocy koleżanek. Kiedy wreszcie tam dotarła złapała Alice za ramię. Gdyby Sophie nie nadpłynęła próbowałaby pomóc im w inny sposób... sama. Miała nadzieję, że Diana nie spanikowała. Jeśli Sophie pełniła wartę to każda pomoc była mile widziana. Przecież ona ważyła mniej od każdej z nich! W ogóle nie nadawała się do ratowania ludzi. 
W każdym razie - Anabelle robiła wszystko, by uratować nowe koleżanki.

tutaj umierajo
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Gwarna plaża utrudniała wyłapywanie krzyków, dochodzących od strony niewidocznego, dla ratownika, klifu. Jednak wrzask Bateson, który odbił się od tafli jeziora, od razu zwrócił uwagę Sophie. Blondynka oderwała oczy od swego rozmówcy, nawet nie racząc go odpowiedzią na pytanie.
Odpychając się od barierki, na której była oparta, zerwała się z miejsca w ekspresowym tempie, zdając sprawę z powagi sytuacji. Tak samo jak drugi ratownik, łapiący za krótkofalówkę.
Nim jeszcze Anabelle odetchnęła po wrzasku, Sophie już biegła do wody, między ustępującymi przed nią wczasowiczami. Nie zwracając uwagi na podążającego za nią Forda, kątem oka widziała nadbiegającego drugiego ratownika. Wpadając do wody, nie myślała o niczym jak o pomocy.
Jeszcze nie wiedząc kogo musi ratować, skupiła się tylko na swoim zadaniu. Wzrok mając wbity w stronę nastolatek, w wodzie poruszała się niezwykle prędko, przygotowana do swej roli.
- Odsuń się!
Krzyknęła do dziewczyn, które w akcie pomocy, mogły iść na dno w ślad za Adą... ADĄ!
W wodzie było zdecydowanie za dużo osób. Nawet jeśli chciały pomóc, mogły tylko przeszkadzać. Na szczęście obyło się bez kłopotów. Jeśli któraś z nastolatek potrzebowała pomocy, drugi ratownik był obok.
Sophie złapała Belardo, natychmiast odpływając w stronę brzegu. W akompaniamencie szeptów plażowiczów, wyciągnęła dziewczynę na plażę. Szczęśliwie, Ada tylko opiła się wody, dzięki pomocy Alice nie idąc na dno. Wypluwając płuca, najadła się strachu jak jej koleżanki. Wszystkie wyciągnięte na piasek z ewentualną pomocą Forda i drugiego ratownika, po odpoczynku zostały wysłane do domów.

zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plaża nad jeziorem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Okolice-