IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plaża nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   Jezioro

   

Odcinek obok pola kempingowego jest miejscem strzeżonym przez ratowników. Można tu wynająć rowerki wodne i zażyć kąpieli słonecznej na kilku drewnianych platformach, rozsianych na środku jeziora.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
początek

- Och no, przecież Sacramento nie jest tak daleko. Możesz przyjechać..
Kierując się w stronę stanowiska ratownika, Sophie poprawiła torbę na ramieniu, schodząc ze ścieżki na złoty piasek. Uśmiechając się do przechodzącej dziewczynki, omal nie wypuściła telefonu, przyciśniętego do ucha. Kiwając głową, roześmiała się na słowa swego rozmówcy i przystanęła na moment, unosząc spojrzenie w stronę błękitnego nieba. Gdyby nie okulary na nosie, nie byłaby w stanie długo utrzymać oczu w górze.
- No dobrze, ale dopiero z końcem września.. nie, nie, nie, obiecałeś.
Uśmiechała się sama do siebie, rozglądając po plaży, która już od rana zapełniona była goścmi ośrodka. Kontynuując marsz, spojrzała przed siebie i uniosła dłoń, by pomachać koledze w oddali, stojącemu przy drugim stanowisku. Zatrzymując się przy swoim, Sophie zrzuciła torbę z ramienia i rozejrzała po jeziorze.
Wyglądało na to, że wszyscy dobrze się bawili.
- Muszę kończyć, pa braciszku, pozdrów żonkę.
Połączenie zostało przerwane, a Sophie wrzuciła telefon do torby i łapiąc za nią, weszła na pierwszy drewniany schodek. Stanowisko ratownika było prostą, zadaszoną platformą, ustawioną na dwumetrowych palach. Widok z niej rozciągał się na całe jezioro.
Sophie zrzuciła długą koszulkę i zostając w kostiumie kąpielowym, usiadła na stołku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
początek  

Trzeci dzień nad jeziorem dobrze mu robił, pod koniec tygodnia miał dojechać jego brat z córą. Samotność go wyciszała, zresztą kawałek dalej na polu namiotowym rozbiła się grupka znajomych, w tym trójka Rosjan, więc dzisiaj lekko męczył go kac. W końcu trzeba było się przywitać. Okulary przeciwsłoneczne i Dima, para dnia. Nierozłączni. Tak jak i butelka wody.
Polazł na plażę z ręcznikiem przewieszonym przez ramię, a spod niego wyglądała nerka, w której trzymał jakieś potrzebne i mniej potrzebne pierdoły. Pojawił się za plaży, akurat wtedy, kiedy pani ratownik robiła striptiz. Aż przekręcił trochę głowę, korzystając z okazji i patrząc się z dołu na tyłek.
- Panno Watson! - podniósł do góry butelkę wody, jakby w toaście. Się nie popisał jak się poznali. Oberwała połową piwa, którą niósł w plastikowym kubeczku. Potknął się o jakiegoś gównianego, dmuchanego delfina! Podryw roku! Lepsze od rzucenia kasztan pod nogi i zapytania czy to aby czasem nie jej kasztan. Cóż, dostał wykład o tym, że podczas siedzenia na słońcu nie można za dużo pić. Ale powiedziała jak się nazywa i się uśmiechała, więc... może zaprosić ją na drinka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Oparta wygodnie, obserwowała jezioro, słuchając dziecięcego śmiechu, rozmów osób, znajdujących się najbliżej jej stanowiska i przebojów lata, płynących z małego radia, gdzieś nieopodal. Sophie jak najwięcej czerpała ze spokoju jaki charakteryzował początek sezonu. Ludziom jeszcze słońce nie przygrzało i dbali, aby stosować się do zasad przebywania nad jeziorem. No dobra, prawie wszyscy dbali.
Sophie jednak znała przydatne sztuczki, by ujarzmić niepokornych. Tak jak mężczyznę, którego poznała w niefortunnych okolicznościach. Mogłaby zbesztać i rzucić zakazami, ale czyż od tego nie był Belardo? Blondynka wolała się uśmiechnąć i mieć spokój na resztę dnia.
Ale nie dni!
Słysząc męski głos, Sophie spojrzała w bok i wyszczerzyła ząbki, odrywając plecy od oparcia prostego krzesełka. Woda w ręce Dimitra, zdecydowanie bardziej jej się podobała niż kubek z piwem. Wskazała na nią i uniosła kciuk.
- Jak się pan miewa?
Odezwała się równo z końcem piosenki, która był zaledwie tłem. Tak jak i wiadomości, które się rozpoczęły.
..wzrost przestępstw z udziałem latynosów. Do kilku starć doszło przy granicy z Meksykiem. Nielegalni imigranci...
Płacz dziecka rozdarł najbliższą okolicę, a Sophie odruchowo spojrzała ponad głową Morchenko, chwilę poświęcając dziecku, które najwyraźniej oberwało burę od swej rodzicielki. Blondynka jednak prędko swym spojrzeniem wróciła do Dimitra.
- Dziś sam? Gdzie koledzy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Miewa to się całkiem dobrze, ba, rzekłby, że idealnie, gdyby tylko wódka nie miała skutków ubocznych i nie była taka ohydna na ciepło. Ciepła wódka, pomysł diabła.
- Może być.
Gadka szmatka, Dima nie był dobry w te klocki. Nic więc dziwnego, że po 30stce nadal nie miał baby. Podrywanie najlepiej szło jak laska była podchmielona.
- Koledzy z wczoraj umierają. - zaśmiał się, lekko zachrypnietym głosem. Nie miał rosyjskiego akcentu, jakby można było się spodziewać. Przed jego drugimi urodzinami rodzice wyemigrowali do Stanów, nawet nie miał gdzie się ojczystego języka nasłuchać, nawet to co w domu było rozmawiane nie pozostawiło po sobie żadnych charakterystycznych nut.
- Dużo pracy, co? Dzieciaków coraz więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
- Och tak mi przykro.
Odpowiedziała na wzmiankę o umierających kolegach, chociaż zupełnie jej przykro nie było. Miała nadzieję, że cierpią z powodu bólu głowy i suszy ich przeogromnie! Ale to nie tak, że nie lubiła kolegów Dimy. Nawet jeśli ściągali bokserki na plaży pełnej dzieci, bo przecież tak się przyjemniej pływa!
Kiwnęła głową na pytanie Morchenko i kładąc łokieć na oparciu krzesła, zerknęła w stronę jeziora, nad którym fruwała kolorowa plażowa piłka.
- Na szczęście jest spokojnie.
Odpowiedziała, zwracając twarz ponownie na Dimitra. Palcem wskazała na czubek swojej głowy i machnęła nim w stronę mężczyzny (palcem, nie czubkiem!).
- Proszę nie siedzieć na słońcu za długo.
Przypomniała ponownie i najpewniej zamierzała przypominać przez całe wakacje. Nie tylko Dimie, ale każdemu. Uśmiech na twarzy Sophie wskazywał jednak, że nie robi tego, bo jest upierdliwa. No może czasem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Klapeczki.
Wiedział że o czymś zapomniał. Były to właśnie Klapeczki. Widząc piasek, tego właśnie najbardziej żałował. Klapeczek. Choć nie należał do ludzi którzy przejmują się takimi sprawami, bo kto i co o nim mówił interesowało go tyle co zeszłomiesięczne wydanie Vanity Fair. Chodziło bardziej o wygodę i odczucia że są to wakacje na których można względnie odpocząć. Względnie, bo zamierzał tutaj coś wyruchać i wcale się z tym nie krył. Jego przyjaciel chyba był mniej ordynarny ale Tom od pewnego czasu leciał całkowicie po bandzie. Stwierdził że przejmowanie się ograniczeniami moralnymi i dekalogowymi może przysporzyć sraczki. Coś trzeba z tego życia mieć. Tak, Tom Ford czy chciał czy nie, był typowym burakiem który w szkole należał do drużyny futbolowej i spuszczał okularników w kiblu podając kalendarz z datą następnego topienia.
Choć na prawdę tak nie robił to teraz był by do tego skłonny.
- Kurwa... - wyrzucił nieśpiesznie, z grymasem na twarzy ściągając okulary przeciwsłoneczne typu Ray Ban. Na chuj mu były te okulary, nie wiedział.  Tylko chyba by oszukać barmana że tak na prawdę nie jest pijany a przeziębiony.
Nie była to jego wymarzona plaża. Brakowało palm, skąpo ubranych kelnerek ( albo wcale ) i oceanu alkoholu. Trzymając plecak na ramieniu ruszył wolnym krokiem spoglądając w kierunku tafli wody. Plecak miał przy sobie bo Ethan dopiero załatwiał pokój. Miał go za brata ale wolał mieć swoje rzeczy przy sobie. Kto wie kiedy alkohol może się przydać. Wybrał pierwszy lepszy wolny leżak. Tak się akurat złożyło że po prawej stronie, w nie dalekiej odległości była jakaś ratowniczka. Zatrzymał się spoglądając na kobietę i tego łysola co leżał niedaleko. Gadali.
Tom więc przeniósł spojrzenie ponownie na wodę lekko kiwając głową w stylu " może być ". Odłożył plecak na bok i usiadł na leżaku. Tamta dwójka z pewnością go zauważyła. Nie dzieliła ich odległość mierzona w kilometrach. Ford nawet słyszał szczępki rozmowy ale gówno go one obchodziły. Wyciągnął książkę dla dorosłych w której więcej było zdjęć niż tekstu. Praktycznie tekstu nie było tam wcale. Przerzucił kilka stron do momentu gdy zatrzymał się na jednej konkretnej. Blondynce z obfitym biustem która stała przy paprotce z ściereczką w ręku i szeroko rozwartymi nogami.
- Przepraszam... - nachylił się w kierunku dwójki. Wystawił gazetkę ze zdjęciem przed siebie pokazując wspomnianą wcześniej blondynkę. - Nie wie pani może gdzie takie tutaj znajdę? - Była to oczywista ordynarna zaczepka ze strony Forda. Ten facet nie potrafił inaczej. Chciał czegoś dowiedzieć się o tej ratowniczce. I może coś o metodzie ratowania usta w usta. Łysolem się nie przejmował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
To nie była jego wina, że dwóch głąbów ściągnęło bokserki! Ba! On ich od tego odwodził, jako wzorowy ojciec chrzestny małej Tatianki, wiedział, że widok męskich klejnotów rodowych - obojętnie jak one by wspaniałe nie były - zostawia trwałe spustoszenie w dziecięcej wyobraźni. Aż dziwił się, że tym gówniarzom oczu nie wypaliło! Chociaż kilku seksownym mamuśkom się zaświeciły gały, mógłby sobie dać rękę uciąć. W końcu, która dawno nie miała bolca to dostaje pierdolca!
Ale skupmy się teraz na tej bardziej kulturalnej stronie Dimitra, bo i takowa czasami się objawia.
- I oby tak było, przynajmniej nie będzie miała pani dużo pracy. - uśmiechnął się. Mało zajęć w pracy ratownika to jakby nie patrzeć - dobra rzecz. W końcu nikt nie chce, żeby ktokolwiek się utopił i... umarł?
Totalnie nie zwrócił uwagi na to, że jakiś kretyn rozłożył się na leżaczku zaledwie trzy metry dalej, jak nie mniej. Kto by zwracał uwagę na jakiegoś debila, skoro przed nim stała fajna dupeczka? To, że miała małe cycki to w niczym jej urody nie odbierało. Przynajmniej w ręce się zmieszczą. Ważne, że fajny tyłek miała!
- Jasne. Za długo nie będę. A o której...
No i nie skończył zdania, bo mu jakaś wyrośnięta małpa przerwała! Odwrócił się w stronę intruza z widocznym wkurwem na twarzy. Niby to przyjrzał się gazecie (nie no, trochę przyjrzał, nie można było przeoczyć tych zderzaków na zdjęciu) i odpowiedział z sarkazmem (takim maluteńkim sarkazmem, malusim!):
- Widziałem jak przepływa na drugą stronę jeziorka, to może szanowny pan weźmie dupę w kroki i poszuka swojej zaginionej ukochanej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Tak, nikt nie chciał, żeby ktokolwiek umarł na śmierć! Pod wodą czy pod ustami Sophie, nie ważne! Na szczęście, pani ratownik jeszcze nie pozwoliła nikomu utonąć, w swej niesamowicie długiej karierze.
Uśmiechając się do Morchenko, miała niewielkie przeświadczenie o zamiarach mężczyzny. Bo kto na kacu przychodzi na plażę, by rozmawiać z panią ratownik, jeśli nie chce...
Blondynka zerknęła w stronę nowego gościa na plaży, zupełnie nie kojarząc jego twarzy, co podpowiadało niedawny przyjazd. Dima nie zwracał uwagi, Sophie musiała. Nie chciała kolejnych nudystów!
Słysząc pytanie ze strony nieznajomego, spojrzała na niego ponownie i zerknęła na zdjęcie w gazetce. W odróżnieniu od Dimitra, niespecjalnie wkurzyła ją zaczepka mężczyzny. Ba, w ogóle!
Jednak reakcji Morchenko zupełnie się nie spodziewała. Czy to był jeden z tych momentów udowadniania samczej dominacji? Watson się wycofa i poobserwuje mężczyzn w ich naturalnym środowisku.
Albo i nie.
- Najbliżej to w Stockton. Ale nie stać na nie kogoś, kto wybiera wakacje w Twain Harte.
Wzruszyła ramionami, z rozbrajającym słodko-wrednym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Ford trafiając do Twin cośtam wiedział że bardzo szybko zjedna sobie tutejszą ludność, w szczególności takich samców alfa jak łysol obok. Nie miał co do tego wątpliwości że mężczyzna zareaguje i tak na prawdę był ciekawy jego zachowania. Oczywiście chciał też poznać ratowniczkę która była obok. Kobietę która pozostawała chyba nad wyraz miła dla nich obu co budziło w samym Fordzie podejrzane myśli. Może właśnie trafił do jakiejś zabitej dechami meliny gdzie turyści przyjeżdżają tylko po to by być przerobionymi na salami? Mroczna wizja która przez tego łysola zdawała się być prawdziwa. To był typowy młotek który tylko czekał na taką zaczepkę.
Ford przeniósł wzrok z Sophie do której się zwrócił, bo do niej kierowane było pytanie, na pewnego siebie faceta obok.
- A tobie co kurwa, cycki wyrosły? - rzucił całkowicie na luzaku jak by tym zdaniem codziennie witał się ze swoją matką na śniadaniu. Czy wdawanie się w dyskusje miało sens? Cała sytuacja mogła zakończyć się tu i teraz bo Ford dosłownie widział jak żyłka na skroni łysola usiłuje pobić rekord uderzeń na sekundę. Jego słaby tekst o zaginionej orce nie był w stanie go w ogóle urazić. Żarty tego typu wypluwali razem z zębami kolesie w więzieniu którym Duży Malcom ( Nie trzeba wyjaśniać ) dobierał się do dupy. Tom Ford więc poczuł się prawie jak w domu.
Uśmiechnął się od ucha do ucha widząc irytację mężczyzny i podejrzany spokój kobiety.
- Żartowałem świrusie. - rzucił w pełnym uśmiechu spoglądając mu w oczy. Następnie zamknął gazetkę i przeniósł wzrok na kobietę. Ciężko mu było się ustosunkować do jej zdania na temat cycatej dupy z rozkładówki. Czy Ona właśnie go obraziła? Nic z tego nie rozumiał i nawet nie próbował. Odparł tylko:
- Dobrze więc że mam tą gazetkę... - i oparł się luźno o leżak spoglądając przed siebie. Nie miał zamiaru dawać facetowi za wygraną. Sophie mogła sądzić że to właśnie starcie samców. Ford nie miał jednak zamiaru wdawać się w bitkę o jakąś dupę której nawet nie znał. Koleś mógł rzucić się na niego w każdej chwili ale Tomowi całkowicie to zwisało. Nie chciał zaczynać tych całych wakacji od bójki i miał nadzieję że facet do tego nie doprowadzi. A może gdzieś w głębi duszy właśnie tego chciał? Z pewnością miał w tym jakiś swój ukryty plan a odpuszczenie agresywnej postawy łysemu, było by po prostu zmarnowaniem dobrej okazji na rozrywkę. Spojrzał więc na kobietę i rzekł:
- Coś jeszcze jest tutaj warte zobaczenia oprócz tego jeziora i łysych kolesi udających medium?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
Żyłka to mu i na tym łysym czole pulsowała i gul do gardła podszedł, ale przecież nie da obcemu łachowi w mordę. W dodatku na plaży pełnej ludzi, rodzin z dziećmi i tak dalej. Aż tak impulsywny nie był. Odpyskować to może, ale przecież nie będzie przechodził od razu do rękoczynów. Nie był jakimś jaskiniowcem.
Nic nie odpowiedział, nie mając zamiaru się wykłócać. Bo i po co? Rzucił tylko nieco niezadowolonym spojrzeniem.
- Przynajmniej nie będziesz samotny przez resztę pobytu. - odpowiedział nijako.
No i kurwa znowu się z nią nie umówi. Wczoraj się nie umówił, bo jego nowo poznani kumple uznali, że pochwalą się skarbem rodowym. A poza tym był lekko nietrzeźwy, to mogłoby nie wypaść za dobrze. A dzisiaj ten baran! Chuj z tym, potem z nią pogada. Nie był nawet jej kolegą, żeby bronić przed obcymi gośćmi. Sam w sumie też był obcy.
Wzruszył ramionami.
- Do zobaczenia. - uśmiechnął się do uroczej ratowniczki. Nie, to nie była żadna ucieczka. Po prostu nie lubił udowadniania samczej dominacji. A przynajmniej nie na siłę i nie przed obcą laską. Przeszedł kawałek dalej i walnął się na leżaczku. W takiej odległości, żeby mimo wszystko coś tam podsłuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
Ile lat żyła na świecie, ile widziała i słyszała, tak nie potrafiła pojąć agresji między facetami. A niby tacy prości! Na kiego się tak rzucali? Jedna odzywka, druga odzywka. Ten pręży muskuły, tamten stroszy piórka, jeszcze inny patrzy jak wściekły.
Sophie już na kursach poznała tańce godowe swych kolegów.
- Jak się nie ma co się lubi..
Odpowiedziała, niemal chichocząc i odwracając głowę od nieznajomego w stronę Dimitra. Może za trzecim razem mu się uda! Uśmiechnęła się do niego na pożegnanie i pomachała dłonią, zwracając się zaraz potem przodem do jeziora. W u tych kilkuntu minut od jej przybycia, na plaży pojawiło się kilka osób. Rozłożonym kocykom, towarzyszyło kilka parasoli ochronnych. Niedaleko stanowiska ratownika, siedziała matka z dwoma córkami, wykłócającymi się o to co zrobią popołudniu. Dalej młoda parka wystawiała tyłki do słoneczka, a od strony ośrodka nadciągał mężczyzna w średnim wieku, chyba za kimś się rozglądając.
Sophie, słysząc pytanie brodacza, spojrzała na niego i i wydęła usta w zastanowieniu.
- Hmmm można wybrać się nad rzekę, za kratki aresztu albo na pizze do centrum. Co kto lubi!
Odparła dość szybko, posyłając mężczyźnie rozbawiony uśmieszek. No ale nie wiedziała jakie atrakcje preferuje, więc..!
- Pojutrze są urodziny Wildwood Inn, właściciele organizują ognisko. Zapraszam.
Dodała zaraz, żeby jeszcze nikt nie posądził ją o złośliwość. Potem będą rozpowiadać, że ratownicy tacy niedobrzy! A Sophie przecież była sympatyczna!
Ford mógłby się o tym śmiało przekonać, gdyby błogie chwile nie przerwał kobiecy wrzask od strony lasu.
Watson zmarszczyła czoło i spojrzała w kierunku drzew, podnosząc się z krzesełka i zwracając przodem w stronę źródła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Dimitr postanowił opuścić towarzystwo i zejść z drogi. Na pewno nie sądził że tak robi ale tak zrobił. Ford nie przyjął tego jednak jako ustępstwo. Po prostu go to trochę rozbawiło. Uśmiechnął się od ucha do ucha i przystawił dłoń do skroni tak jak by mu salutował. Niech idzie chłop w cholere. Jeszcze ze sobą nie skończyli i obaj to wiedzieli. Przynajmniej Tom.
Odetchnął głęboko i spojrzał na blondynkę. Wydawała się przejęta swoją rolą ratowniczki. Nic dziwnego. Tyle żyć. Wielka odpowiedzialność. Sumienie. Gówno go to obchodziło.
Wyłapał jej słowo odnośnie aresztu kwitując tylko krótkim wybuchem śmiechu z końcówką:
- A to dobre... - Dziewczyna miała jakieś tam poczucie humoru albo dobrze znała się na ludziach. Już wiele osób mówiło mu że kajdanki powinien zamontować sobie na stałe. Szczególnie, wielu przedstawicieli prawa. Wysłuchał również części o ognisku. To był już plan.
Impreza na której na pewno będą jakieś ciekawe pensjonareczki szukające nieco rozrywki.
- Jak będzie alkohol, to będę i Ja. - To nie był jeszcze ten etap znajomości by pytać o narkotyki. Gdy miał już zapytać o łysola i o to jakie ma plany na wieczór rozległ się jakiś krzyk. Oczywiście na plaży wywołało to jakieś poruszenie. Ratowniczka w moment podniosła się nogi. Ford nie narzekał. Mógł się teraz jej lepiej przyjrzeć. Również podniósł się na nogi w pierwszej kolejności lustrując kobietę wzrokiem od stóp do głów. Kiwnął kilka razy głową na bok się uśmiechając aż do momentu gdy spotkał się z jej wzrokiem. Momentalnie spoważniał i obrócił głowę w kierunku krzyku.
- Daj spokój... pewnie się zabawiają. - mruknął z przekąsem czując że i tak będzie musiał to sprawdzić. Obrócił głowę przez ramie mając nadzieję że Łysol jest gdzieś w pobliżu. To On tutaj wyglądał na bohatera. Mr. Clean miał szansę się wykazać przed panią ratownik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
Mimo uszu puściła słowa mężczyzny, przesuwając spojrzeniem po lini drzew. Opalająca się parka chyba zasnęła, matka nastolatek chyba wyłączyła się na wszelkie dźwięki obok, zaczytana w książce i tylko jej córki zwróciły uwagę na krzyk, tak samo jak Sophie i Ford.
Pani ratownik już była gotowa zeskoczyć z platformy, gdy zza drzew wybiegł młody chłopak, trzymając dziewczynę, przerzuconą przez ramię jak worek kartofli. Dziewczyna znowu krzyknęła, wybuchając zaraz śmiechem i błagając, by nie wrzucać jej do wody a chłopak zakręcił się wokół własnej osi i pognał do jeziora.
Sophie pokręciła głową i odetchnęła, zaczynając się zastanawiać, czy nie zgubiła gdzieś podobnej beztroski.
- No, można wracać do gazetek.
Kiwnęła Fordowi i opadła na swe krzesło, wyraźnie zachmurzona. Nie bawiły ją krzyki wczasowiczów ani ich głupie zabawy. Musząc być zawsze czujna, nie mogła machnąć ręką na żadne wydarzenia. W odróżnieniu od tych, którym zależało tylko na ładnej opaleniźnie.
Tylko pojedyncze jednostki kiwnęłyby palcem. Sophie zerknęła na Forda z zainteresowaniem.
Był wyjątkiem, pośród wszystkich gości na plaży?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Oczywiście, tak jak przypuszczał długo nie trzeba było czekać by jego teoria się potwierdziła. Nie miał najmniejszej ochoty tego sprawdzać i chciał po prostu ostudzić emocje pani ratownik, która podskoczyła jak by kogoś ćwiartowali. No bo co mogło by się stać? Apokalipsa Zombie? hehe.
Kiwnął głową widząc chłopaka zmierzającego z dziewczyną w kierunku jeziora.
- Mówiłem. - rzucił opadając ponownie na leżak. Wyciągnął swoje czarne Ray Bany i założył na nos. Ratowniczka wyraźnie też się już uspokoiła wracając na swoje miejsce. Mogła myśleć o nim co chciała. Nie był typowym bohaterem i pewnie nie wiadomo jak by zareagował gdyby na prawdę coś się działo. Mógł pomóc ale najzwyczajniej w świecie nie lubi strugać bohatera. Okazać dobrą wolę która przez kogoś może być odczytana jako jego słabość.
- To co z tym grillem? Będą wszyscy goście ośrodka? - zapytał spoglądając na nią. Wskazał też kciukiem na Dimitra obecnego kilka leżaków dalej. - Ten tam też? - Oczywiście rzucił to tylko tak po przyjacielsku. Był pewny że wkurzanie tego faceta dostarczy mu jeszcze sporo rozrywki.
- Ty też? - jeszcze po chwili dodał nieco ciszej. Był ciekaw czy dziewczyna ma jakieś plany co do tego spotkania i czy wybiera się tam sama. Zawsze dobrze mieć kogoś do pary.


Ostatnio zmieniony przez Tom Ford dnia Nie Lis 13, 2016 1:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
Dimitr też się poruszył i podniósł głowę, kiedy zza jego pleców dobiegł jakiś krzyk. Zresztą, nie był wyjątkiem, parę innych osób tez się zaciekawiło co tam się dzieje. Nie żeby miał zamiar rzucać się na ratunek, ale obserwował zza okularów co tam się dzieje. Kiedy z krzaków wybiegł chłopak z dziewczyną na rękach to tylko się uśmiechnął i pokręcił głową, wracając do opalania. Nie żeby jednym uchem nie słuchał tego, że przerośnięta mała z kompleksem małego penisa zaraz wyrwie mu panienkę. Zresztą, co to... mało tu było lasek? Jeszcze półtora tygodnia będzie tu siedział, zdąży coś zaliczyć. Chociaż informacje o grillu warto było sobie w tej łysej łepetynie zakodować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t82-dimitr-morchenko
O ile wcześniej tylko zerknęła na Forda, tak po jego pytaniu, odwróciła głowę w jego kierunku. Urodziny ośrodka były wydarzeniem na skalę miasteczka. Wspominając zeszłoroczne, które jednak nie były tak wyjątkowe, kiwnęła głową i uśmiechnęła się.
- Okrągła rocznica. Zaproszeni są także mieszkańcy - odpowiedziała i odwróciła się do Dimitra - Zapraszam! Liczę na wasz udział - rzuciła do obu panów, zwracając się następnie do Forda. Kiwnęła głową, na pytanie o swą obecności i podniosła się, paluchem wskazując na gazetkę.
- Tylko bez pisemek, bo będą na podpałkę... Sophie Watson.
Rzuciła groźbą, obleczoną w uśmiech i przedstawiła się, woląc aby na zabawie nie wołano do niej Pani Ratownik albo co gorsza Ej Ty! W zasadzie urodziny ośrodka były okazją do oderwania się od obowiązków. Wszelakich. Jeśli ktoś nie był w stanie tego zrobić na plaży, to musiało mu się udać na urodzinach.
- Z tortu co prawda nikt nie wyskoczy ale będzie przyjemnie.
Popatrzyła na swych towarzyszy i uśmiechnęła się do każdego. Obietnice składała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Oczywiście łysol czuwał. Tom doskonale zauważył jak siedzi obrażony gdyby dopiero co ktoś zabrał mu ulubioną zabawkę. Nic nie poradzi na to że Ford jest bezpośredni i wyciąga łapska po to co czasami mu się nie należy. Pewnego dnia się pewnie na tym przejedzie jak już się nie przejechał, patrząc po jego kartotece.
Okrągła rocznica ośrodka, pensjonatu czy czegokolwiek czym był ten budynek, miasteczko. Ważne że była okazja do wypicia odpowiedniej dawki alkoholu. Czekała go jeszcze rozmowa z Ethanem. Rozmowa o tym kim obecnie są i jak ich życie zmieniło się od czasu ich ostatniego widzenia. To prawda że przyjechali tutaj razem. Obaj jednak raczej z wyraźną rezerwą traktowali się przez całą drogę dyskutując tylko o cyckach Lisy z ich wspólnego osiedla i wspominając te dobre wspomnienia.
Uśmiechnął się lekko i spojrzał na kobietę wyciągając powoli dłoń i witając się po przyjacielsku.
- Tom Ford. Mówią że ludzie w tych czasach mało czytają... - machnął gazetką. - To tak na wszelki wypadek gdyby ktoś się czepiał. - Oczywiście to nie był prawdziwy powód posiadania gazetki ale who cares. Był facetem. niech panna Watson się nie zdziwi gdy z jego plecaka wyleci karton kondomów. Na zapewnienie że nie ma co liczyć na kogoś wyskakującego z tortu trochę zkwasił minę.
Sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów i zapalniczkę. Za nim dziewczyna zdążyła jakkolwiek zareagować On trzymał już w ustach żarzącego się Camela. Wypuścił dym ustami jeszcze raz rzucając okiem na plażę.
- Jednego? - zaproponował orientując się dopiero teraz że zapomniał zapytać. Wzięła czy nie, schował paczkę do kieszeni. Łysola nawet nie pytał bo czuł że facet jara więcej od opla kadeta na benzynie.
- Pochodzisz stąd? Nie ukrywam że jestem tutaj pierwszy raz i na prawdę przydał by mi się ktoś kto pokaże mi to i owo. - powiedział całkiem na poważnie nie chcąc by zabrzmiało to dwuznacznie.


Ostatnio zmieniony przez Tom Ford dnia Nie Lis 13, 2016 1:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
Wychyliła się nieco przez barierkę, by uścisnąć Fordowi dłoń. Unosząc brew, uśmiechnęła się pytająco, zerkając na gazetkę. Czytają. Tak? Miała ochotę się roześmiać, odpowiedzieć, ale poprzestała tylko na komentarzu w postaci wymownej miny.
Sophie nie zamierzała dziwić się niczemu. A już na pewno gumkom w plecaku Forda. Niech ma! Przezorny, zawsze ubezpieczony, tak? Na zaproponowanego papierosa, pokręciła głową. Nie paliła w ogóle, czy tylko w pracy?
- Nie, jestem tu tylko w okresie wakacyjnym. Ale przyjeżdżałam tu już za dzieciaka, więc znam Twain Harte bardzo dobrze.
Odpowiedziała, opierając się dłońmi na barierce i wyciągając nieco w górę.
- Polecam leśne szlaki. Chociaż głównie siedzę nad wodą.
Wzruszyła ramionami z rozbawieniem. Kochała tutejsze lasy i ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Gość
Gość
Gdyby nie krzyki Alice, Anabelle nie zrozumiałaby powagi sytuacji. Z początku w ogóle nie reagowała. W momencie, gdy Adelaide zderzyła się z taflą wody dziewczyna nie mogła powstrzymać się od krótkiego śmiechu. Nie usłyszała słów Belardo; nie wiedziała, że nie potrafi pływać. Właściwie było to dość dziwne: córka mieszkającego w Twain Harte szeryfa nie mogła się tego nauczyć? Może  miała jakąś fobię? Ona sama bała się ciasnych pomieszczeń. 
Krzyk Maxwell sprowadził ją na przysłowiową ziemię. Przysłowiową, bo pierwsze – jest to powiedzenie, a drugie – dalej znajdowała się w wodzie. Natychmiast podpłynęła do miejsca, w którym przed chwilą zniknęła głowa Belardo.
W pierwszej chwili nie wiedziała, co zrobić. Alice zdążyła złapać dziewczynę za rękę; Anabelle próbowała pomóc, jednak nie mogła poradzić sobie z siłą obu dziewcząt. Jedna wciągała drugą.
Uznała, że najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby podpłynięcie do plaży. Znajdowało się tam stanowisko ślepych ratowników. Zazwyczaj siedzieli na nim gawędząc z osobami przebywającymi w ośrodku. Kiedy rzeczywiście coś się działo udawali, że niczego nie słyszą. Trudno... 
Starała się płynąć tak szybko jak tylko potrafiła. Kiedy wreszcie dotarła na miejsce wzrokiem odszukała rozochoconą pani ratownik. Romansowała  z jakimś dobrze zbudowanym facetem. Albo miała słaby gust albo została ślepą ratowniczką… Faceci pokroju Toma mogli zmienić się w Jasona(ów) Momoa. 
Coś w niej pękło. Obok klifu(co prawda niewidocznego dla ratowników) tonęła dziewczyna(y), a ona sobie zwyczjanie rozmawiała? Nie tym razem.
- MOŻE PANI RUSZYĆ SWOJE SZANOWNE DUPSKO I JĄ URATOWAĆ?! – wrzasnęła nagle. Miała nadzieje, że ją usłyszy. Nie panowała nad sobą. Może była niemiła, ale… stwierdziła, że tylko w ten sposób przemówi jej do rozumu. - POMOCY! - jak nie Sophie to ktoś inny.
Anabelle zaczęła płynąć w kierunku potrzebujących pomocy koleżanek. Kiedy wreszcie tam dotarła złapała Alice za ramię. Gdyby Sophie nie nadpłynęła próbowałaby pomóc im w inny sposób... sama. Miała nadzieję, że Diana nie spanikowała. Jeśli Sophie pełniła wartę to każda pomoc była mile widziana. Przecież ona ważyła mniej od każdej z nich! W ogóle nie nadawała się do ratowania ludzi. 
W każdym razie - Anabelle robiła wszystko, by uratować nowe koleżanki.

tutaj umierajo
Powrót do góry Go down
STOCKTON
avatar
Leśne szlaki nie był czymś co specjalnie interesowało Forda. Przyjeżdżając do tego ośrodka miał raczej ochotę wypocząć i zregenerować siły. Poniekąd musiał ustalić co robić dalej ze swoim życiem. Po wyjściu z więzienia objął fuchę drwala ale nie wiązał z tym dalekiej przyszłości. Był to raczej mały przystanek na drodze dobrze mu już znanej. Na drodze do kradzieży, rozbojów i łatwego szybkiego pozyskiwania kasy przy małym nakładzie sił. Może Twain Harte było tym miejscem w którym miało się wszystko zacząć? Na początek musiał znaleźć kogoś dzianego.
- Kim jest właściciel tego... - zawiesił głos dostrzegając jakąś dziewczynę na horyzoncie. Phelps mógł by Jej pozazdrościć machania łapami w drodze do brzegu. Watson raczej też to zauważyła. Kilka sekund później chyba wszyscy na plaży dowiedzieli się o co chodzi. Gdyby nie ta dziewczyna pewnie sam palnął by takim tekstem do pani ratownik. Nie musiał jej jednak poganiać.
- ... kurortu. - dokończył podnosząc się z leżaka i obserwując bieg pani ratownik. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego że sama jedna może mieć problem z ratowaniem kogoś. Kto wie czy nie topiła się tam cała wycieczka takich dziewczynek. Przeklął pod nosem zdejmując okulary i rzucając na leżak.
Wszystko można było powiedzieć o Fordzie ale na pewno nie to że nie udzieli pomocy. Był burakiem i miał swój charakter. Nie lubił ludzi a ludzie nie lubili jego. Gdy jednak ktoś walczył o życie nie mógł patrzyć obojętnie. Był też człowiekiem. Resztki sumienia gdzieś pozostały w tej jego pustej łepetynie.
Gdy Sophie wskakiwała do wody Tom ruszył biegiem za nią.
- Ostatni myje dziś naczynia! - krzyknął w kierunku Dimitra by może w jakiś sposób zachęcić łysola do podjęcia jakiejś akcji. Błyskawicznie pozbył się dresu i podkoszulka ciskając je w bok. Zatrzymał się przy wodzie zdejmując buty i skarpety a następnie pozostając już w spodniach ( przy rozczarowaniu niektórych kobiet ) wskoczył do wody. Dawno nie pływał ale tego się nie zapomina. Machał łapami najszybciej jak potrafił, płynąc w kierunku który wskazywała dziewczyna. Mając przed sobą pośladki panny Watson.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t83-tom-ford#742
Gwarna plaża utrudniała wyłapywanie krzyków, dochodzących od strony niewidocznego, dla ratownika, klifu. Jednak wrzask Bateson, który odbił się od tafli jeziora, od razu zwrócił uwagę Sophie. Blondynka oderwała oczy od swego rozmówcy, nawet nie racząc go odpowiedzią na pytanie.
Odpychając się od barierki, na której była oparta, zerwała się z miejsca w ekspresowym tempie, zdając sprawę z powagi sytuacji. Tak samo jak drugi ratownik, łapiący za krótkofalówkę.
Nim jeszcze Anabelle odetchnęła po wrzasku, Sophie już biegła do wody, między ustępującymi przed nią wczasowiczami. Nie zwracając uwagi na podążającego za nią Forda, kątem oka widziała nadbiegającego drugiego ratownika. Wpadając do wody, nie myślała o niczym jak o pomocy.
Jeszcze nie wiedząc kogo musi ratować, skupiła się tylko na swoim zadaniu. Wzrok mając wbity w stronę nastolatek, w wodzie poruszała się niezwykle prędko, przygotowana do swej roli.
- Odsuń się!
Krzyknęła do dziewczyn, które w akcie pomocy, mogły iść na dno w ślad za Adą... ADĄ!
W wodzie było zdecydowanie za dużo osób. Nawet jeśli chciały pomóc, mogły tylko przeszkadzać. Na szczęście obyło się bez kłopotów. Jeśli któraś z nastolatek potrzebowała pomocy, drugi ratownik był obok.
Sophie złapała Belardo, natychmiast odpływając w stronę brzegu. W akompaniamencie szeptów plażowiczów, wyciągnęła dziewczynę na plażę. Szczęśliwie, Ada tylko opiła się wody, dzięki pomocy Alice nie idąc na dno. Wypluwając płuca, najadła się strachu jak jej koleżanki. Wszystkie wyciągnięte na piasek z ewentualną pomocą Forda i drugiego ratownika, po odpoczynku zostały wysłane do domów.

zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plaża nad jeziorem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Okolice-