IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
NARRATOR
avatar
First topic message reminder :



   
   Las

   

Las obfituje w wiele ścieżek, dzięki którym człowiek się nie zgubi. O ile z nich nie zejdzie! Do lasu nie można wjeżdżać samochodem. Wyjątkiem są odpowiednie służby.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
O nie, to jeden z tych suchych żartów - przeleciało jej przez myśl. Nie miała jednak zamiaru jej przerywać. W końcu każdy lubił tego typu żarty. Chyba. Chociaż Lucille nie jest raczej osobą, którą łatwo rozbawić i która śmieje się z byle kawału to teraz miała nadzieję, że tamta czymś ja zaskoczy. 
- No nie wiem, dlaczego? - odpowiedziała to, co zawsze mówi się w takich momentach. Niech się wykaże. 
W międzyczasie rozgladała się na około z czasem zapominając o nieprzyjemnych wydarzeniach i obserwując piękno lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t95-lucille-morphy
Czarny humor był jej dobrze znany, jednak nie zawsze umiała wykorzystać swoje możliwości i opowiedzieć tak, jak robili to jej poprzednicy, od których zaczerpnęła bazy pod takie żarty. Każdy się śmieje z czegoś innego. Nawet jeśli nie uda się rozbawić Lucille, to nadal będzie ta satysfakcja, że chociaż się próbowało. Żarty to bardzo kontrowersyjny temat, który czasem może obrazić słuchaczy, ale miejmy nadzieję, że tak się nie przytrafi. Najwyżej Carmen straci trochę w oczach słuchaczki, po czym przeprosi i pójdą dalej w milczeniu. Dobra, żeby teraz tego nie spieprzyć...
- Na każdej jest inna historyjka. - odpowiedź poprzedzona została długim "heeeh", które nabrało wydźwięku weschnięcia z braku nadziei. Często używała takiego efektu, by choć chwilę jeszcze przetrzymać kogoś w niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t132-carmen-seraphis
Co by nie ukrywać - odrobinę parsknęła śmiechem. Nie był to może wybuch śmiechu zwracający uwagę wszystkich dookoła (tak, w lesie), ale z pewnością nie można powiedzieć, że jej to nie rozbawiło. Brawo Carmen, acziwment get - rozbawiona Lucille. Jednak pamiętajmy, że z niepełnosprawnych się nie śmieje! Tak dla formalności.
- To Ci się nawet udało. - dodała z lekkim rozbawieniem, co można było poznać po uśmiechu na jej twarzy, który utrzymywał się tam jeszcze przez chwilę. Chwilę później jej twarz wróciła do klasycznego dla niej i nieco zimnego wyrazu. 
- Daleko jeszcze? - rzuciła zapytanie zniecierpliwiona. Miała wrażenie, że ta driga się nie kończy. Mimo ładnych widoczków Lu wolałaby już się stąd wydostać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t95-lucille-morphy
NARRATOR
avatar
Domki ośrodka a ryneczek w centrum miasteczka, dzieliło około dwudziestu minut drogi a dziewczynom najpewniej pozostał jakiś kwadrans. Jednak zanim mogły dotrzeć na miejsce, znowu usłyszały ludzki krzyk, najprawdopodobniej niosący się od strony jeziora.
Pies zatrzymał się od razu, strzygąc uszami i spoglądając w dal, jakby dostrzegając coś wcześniej niż dziewczyny. Mlasnął jęzorem i poruszył się niespokojnie, wyraźnie wahając między wystrzeleniem do przodu a pozostaniem przy Lucille.
Teraz chyba czując się pewniej, szczeknął krótko i tylko raz, gdy kilkanaście metrów przed całą trójką, przez ścieżkę przebiegła rudowłosa kobieta, którą Lu znała z domku obok.
Wystraszona, oglądała się za siebie, najwyraźniej przed czymś uciekając... w stronę jeziora. Nie zauważając dziewczyn, pognała dalej, znikając za drzewami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
No cholera no, czemu takie rzeczy muszą dziać się akurat w lesie? Kiedy całkiem przypadkowo dwie dziewczyny i ranny pies są skazane same na siebie? To jest podstęp. 
Zachowanie psa wyraźnie zaniepokoiło Lucille, ale nie do tego stopnia, by wzięła nogi za pas i dzida leciała przed siebie. Albo raczej za siebie. Gdy usłyszała krzyk jej ciało przeszyły dreszcze. Stanęła jak wryta dopiero gdy ujrzała biegnącą kobietę, którą już po chwili rozpoznała przez jej rudą czuprynę. Przy okazji odruchowo szarpnęła Carmen by ta też się zatrzymała.
- To ta kobieta z domku obok. - powiedziała do niej ściszając głos. - Ale była z mężczyzną... Nigdzie go nie widzę... - dodała wytężając wzrok i przełykając nerwowo ślinę. Kobieta wyraźnie przed kimś uciekała, ale zrobiła to tak szybko, że Lu nawet nie zdążyła zawołać i spytać co się stało. W pierwszym momencie dziewczyna pomyślała, że może ucieka przed jakąś zwierzyną czy coś, ale wtedy skąd ten krzyk? To wszystko jest pojebane. 
- Chodź. - syknęła nieco groźnie do Carmen, jak zawsze gdy jest w nerwowej sytuacji. - I pilnuj psa. - dorzuciła szybko, chociaż jak pilnować psa, który prawdopodobnie nawet nie miał obroży? Nie chciała być bohaterką, egoistycznie jak zwykle, miała cel i chciała do niego dążyć choćby nie wiem co - ryneczek. Nie zboczyła z drogi, szła przed siebie nawet jeśli miała przejść obok miejsca, z którego wybiegła kobieta. Przyśpieszyła kroku upewniając się, że Carmen ruszyła za nią. Przez swój charakter czuła się za nią nieco odpowiedzialna, chociaż sama nie wiedziała czy dobrze robi. Grunt, że z pozoru była tego pewna. I przynajmniej w niektórych sytuacjach nie była egoistką. 
Z tylnej kieszeni spodni w wysunęła swój nóż, który mocno ścisnęła w dłoni. Teraz nie straszny jest jej żaden wściekły jeleń. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t95-lucille-morphy
Może zwierząt zbyt wiele dookoła widać nie było, ale nikt tu się chyba już nie nudził. Od kiedy niektóre kobiety bawią się w strusie pędziwiatry w środku lasu, to nikt chyba nie narzeka na brak rozrywki. Takie sytuacje Carmen były jedynie znane z horrorów, gdy główna bohaterka uciekała przed oprawcą. Czyżby dziewczyny wpadły w sam środek planu filmowego?
Widząc to zatrzymała się na moment w miejscu, przykucając w międzyczasie na kolano, by zmniejszyć widoczność swojej postury. Delikatnie objęła dłonią sierść psa i przeczesała ją, by był spokojny. Oby tylko nie wystrzelił jak z procy - pomyślała, obserwując miejsce, w którym mógł skupić się też wzrok psa. Był to bardzo niepokojący widok, bo coś musiało się stać. Nie bez powodu przecież by uciekała w popłochu, jakby gonił ją sam Diabeł.
Po chwili skierowała wzrok na Lu, która wydała jasne polecenie. Carmen nie zamierzała dyskutować. Ruszyła wiernie za nią, co jakiś czas się obracając, by sprawdzić, czy nikt ani nic ich nie śledzi. Poczucie bezpieczeństwa to podstawa. Pociągnęła cicho nosem i podążała za panią przewodnik, starając się nie szurać nogami po podłożu. Wolała nie szeleścić zahaczając nogami o losowe krzaczki lub kamienie. Im ciszej, tym wydawało się jej spokojniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t132-carmen-seraphis
NARRATOR
avatar
Kolejne minuty nie przyniosły nic nieoczekiwanego ani przerażającego.
Las zaczął się przerzedzać, coraz wyraźniej rysowały się budynki i dziewczyny wkrótce dotarły na > ryneczek <.
Na miejscu powitał je codzienny i zwykły widok. Kilka osób przewijało się na chodniku przy sklepach, obok przejeżdżał samochód, zatrzymujący się na pasach, dalej ktoś otwierał swój mały sklepik z pamiątkami a dziecko biegło za kolorowym balonem.

zt wszyscy
Można pisać w nowej lokacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Okolice-