IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stacja benzynowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   
Stacja benzynowa

   


Miejsce na obrzeżach miasta, przy drodze numer 680.
Wokół brak zabudowań.

Przed budynkiem stacji, znajdują się trzy samochody, z których jeden wygląda na porzucony, co widać po otwartych drzwiach od strony kierowcy. Na parkingu jest cicho i nie widać nikogo w zasięgu wzroku. Budynek wydaje się zamknięty, jednak aby mieć pewność, należy to sprawdzić.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
// droga 680

Janis starała się nie myśleć o śmierci tej dziewczyny. Nie była ona pierwszą osobą, której koniec widziała, ostatnio zdarzało się to coraz częściej i powoli się do tego wszystkiego przyzwyczajała. Widziała, że Eva ma problem z odnalezieniem się w obecnej sytuacji,jeszcze kilka dni i się przyzwyczai. Dojeżdżali do stacji benzynowej.
- Kolego pożyczyłbyś mi łom, bo motyczka nie jest najlepszą bronią? - Rzuciła do Rica, kiedy się zatrzymali. Widziała, że ma maczetę, także może byłby na tyle miły, że miałaby mu jak pomóc w razie ewentualnego starcia. Miała nadzieję, że na stacji uzupełnią braki paliwa i znajdą jakieś pożywienie. 
- Mathias, mamy powtórkę z rozrywki. - Uśmiechnęła się do chłopaka, który najwyraźniej ostatnio wiele przeżył. Liczyła na to, że tym razem wizyta na stacji skończy się nieco inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Spojrzeniem omiotła budynek stacji, gdy samochód się zatrzymał. Bez humoru, odczuwała coraz większe zniecierpliwienie i brak ochoty na słuchanie innych. Słysząc więc zadowolony głos Janis, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi, wyskakując z samochodu.
Rozglądając się, narzuciła plecak i złapała za swoje nożyce. Ani nie zamierzała pytać pozostałych co robią, ani też czekać aż sami jej powiedzą. Decydowała za siebie.
Zostawiając drzwi otwarte, ruszyła w stronę budynku stacji. Nie, nie była głupia aby pchać się bezmyślnie. Rozglądała się za Zarażonymi ale nie zatrzymywała i gdy dotarła do drzwi budynku, pociągnęła za nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Drzwi do wnętrza stacji benzynowej, otwierały się do wewnątrz, jak też głosiła notka Pchać przy klamce. Evangelina jednak nie zdążyła tego uczynić i sprawdzić czy otwarte, gdy za szybą pojawiła się nagle zakrwawiona i pobita kobieta, bezmyślnie rzucająca się na drzwi, by dorwać Lorenzo.
Warczenie i walenie w szybę, ściągnęło towarzyszy Zarażonej i zza półek, wyszła jeszcze trójka chorych, by razem ścisnąć się przed drzwiami stacji i szczerząc zakrwawione zęby, próbować złapać coś na obiad.
Eva miała sporo szczęścia, że nie zdążyła wejść do środka.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Mar 13, 2017 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poczuła się jak typowa blondynka, chociaż tylko farbowała się na jasno. Ciągnąc za klamkę, ledwo spojrzała na tabliczkę i już chciała pchnąć drzwi przed siebie, gdy wściekła baba w nie uderzyła.
Od razu odsuwając się od progu, odruchowo uniosła nożyce ogrodowe, chociaż bronić się nie musiała. Serce miała w gardle, ale nie panikowała głośno, wręcz zaciskąjąc swe usta. Obserwując szkaradne pyski za szybą drzwi, Eve wpatrywała się w sińce i wykrzywione usta, nim obok nie stanęła Janis.
- Nie wyjdą... ale my też nie wejdziemy.
Nie zamierzała ryzykować i pchać się do środka ani ścierać z Zarażonymi. Zdecydowanie wolała opcję unikania chorych, bo każde jedno potknięcie mogło kosztować ją życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
-Ta...-rzucił, krótko i sucho do Janis, gdy ta wspomniała o stacji. Do dziś żałuj, że jednak tam nie zostali lub chociaż, że nie zostali w miasteczku. Może wtedy nie pojechali by to Stockton, Ben by się nie rozwalił, a oni teraz nie stali na kolejne stacji. Jednak co można teraz zrobić jak nie iść dalej ?
Chłopak zgniótł puszkę po tanim piwie i rzucił prze okno je - walną by jeszcze z dwa takie, lecz zatrzymali się na stacji, a tam Bóg wie co tam znajdą. Chwycił swój pogrzebacz i wyszedł z resztą ekipy, by zwiedzić stacje.
Sama stacja nie urywała dolnej części pleców, ale przynajmniej będą mieli szansę zatankować. Drown powoli szedł w stronę dystrybutorów, by sprawdzić czy coś zostało w dystrybutorach, jednak nie będzie mógł spokojnie powdychać dysz na paliwo, bo gdy dotknął pierwszego ze sklepu zaczął wychodzić dźwięk. Nieprzyjemny, niepokojący, wręcz straszny na owe czas zwiastujący zarażonych gotowych dalej szerzyć zarazę. Math zacisnął mocniej dłoń na swojej broni i gotów był do walki - po raz pierwszy od dawna. Nie wiedział czy to alkohol czy bardziej to co ich do dziś spotkało, ale chciał w końcu zrobić ten pierwszy krok w nowym życiu i zatłuc jednego z tych stworów. Mimo ran był na to gotów.
Była to swoista inicjacja, zerwanie z tym co dawniej i przed wszystkim - postawienie twarzy przed nieuniknionym zabójstwem, bo w końcu to było zabójstwo. Może byli teraz chorzy i niebezpieczni, ale byli to też ludzie, lecz teraz to po prostu zagrożenie dla innych i główną siłą napędzającą bałagan w świecie, a bałagan powinno się posprzątać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
STOCKTON
avatar
Ricardo nie zamierzał dzielić się swoją bronią co Janis zakomunikował zarówno werbalnym nie, jak i pokręceniem głową. Łom był schowany i zbyt cenny dla mężczyzny. Tak jak jego niewielki dobytek. Wyrwanie się do przodu Evy skwitował westchnięciem, nie poszedł za nią zostawiając to Janis oraz Mathiasowi. Przełożył rzeczy w bagażniku dopijając piwo, którego nie skończył wcześniej i wraz z zabranymi kluczykami ze stacyjki ruszył w stronę stacji choć jego celem były inne auta, a dopiero potem budynki. Martwił się o swoją matkę i o to czy uda im się dotrzeć do Sacramento. Jeśli w pojazdach były Dzikusy to Rico zostawiłby ich w spokoju, chyba że byłoby coś ciekawego do zgarnięcia. Następnie zaszedłby pod dystrybutory, aby dowiedzieć się czy jest benzyna. Na końcu polazłby na tyły budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Skoro ktoś nie chciał jej pożyczyć głupiego pogrzebacza stwierdziła, że nie będzie ryzykować swojego życia pomagając Evie. Może faktycznie ostatnio zrobiła się zbyt miękka i trzeba było zacząć dbać o swoją dupę? Zapaliła sobie papierosa spoglądając na to, co robią tamci, a w sumie to ją to średnio interesowało. Nie sądziła, że ktoś może być tak samolubny, więc gdy Rico powiedział, że nie ma zamiaru się z nią dzielić rzuciła pod nosem kiedy już poszedł.
- Niech sobie wsadzić w dupę ten łom.- Okrutnie ją zirytował, przez co w sumie założyła plecak ze swoimi rzeczami na plecy i wyruszyła z motyczką ( naprawdę świetna rzecz) na poszukiwanie kija, czy czegoś innego, co mogłoby się przydać. Trzymała się raczej dalej od drzwi, bo nie miała zamiaru skończyć jako czyjś obiad. Zainteresował ja opuszczony samochód i to tam postanowiła się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Na szczęście dla grupy, Zarażeni byli zamknięci w środku budynku stacji. Chociaż dobijali się do drzwi, te wydawały się na tyle stabilne, by chorych nie wypuścić na parking. Na razie. Drugą stroną medalu był oczywiście brak możliwości dostania się do wnętrza.
Sprawdzając dystrybutory, nie odczuło się rozczarowania. Paliwa jeszcze nie brakowało.

Sprawdzając samochody, w dwóch zauważyć można było mrugające lampki alarmu. Dwa razy należało pomyśleć, czy włamanie jest opłacalne. Trzeci, otwarty był zupełnie pusty, porzucony przez kogoś, kto nie zamierzał zostawać niezbędnych rzeczy.

Na tyłach budynku stały dwa kontenery na śmieci. Jeśli ktokolwiek zajrzałby do środka, pierwsze co zauważyłby to niebieskie związane worki, które najpewniej składane były przez pracowników. Niedaleko nich znajdowały się uchylone drzwi do budynku stacji i kolejny samochód. Zamknięta osobówka, bez alarmu, z damską torebką na siedzeniu kierowcy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Widząc migające punkciki alarmu dał sobie spokój z próbą ich otwarcia. Dystrybutory z paliwem satysfakcjonowały i miał nadzieję, że pozostali ogarną baniaki. Sam ruszył dalej, czujnie i ostrożnie. Jeśli złapał z Evą kontakt wzrokowy to pokręciłby głową. Nie warto było zabierać się do tego wszystkiego od strony frontowej. Wybicie szyby mogło załączyć alarm, tak jak tłuczone szkło zwabić więcej Dzikusów.

Pominął otwarte auto idąc na tyły. W kontenerach nie grzebał. Sprawdził tylko czy można z nich wejść na dach i jeśli tak to to zrobił, a jeśli nie to ostrożnie ominąłby uchylone drzwi i przyjrzał się lepiej samochodowi z damską torebką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Spojrzała w prawo i lewo, obok siebie, nie rozumiejąc swej pomyłki. Odwracając się, zwróciła twarz w kierunku pozostałej trójki, nabierając wdechu i niespokojnie myśląc o tym, że umysł płata jej figle. Dopiero kolejne uderzenie w szybę, kazało jej odejść od drzwi jeszcze kilka kroków.
Powinna coś zjeść i się napić, może nie miałaby zwidów, dotyczących czyjejś obecności. Zwracając uwagę na odchodzącego Eneza, skrzyżowała z nim swe spojrzenia i gdy ten zaczął się oddalać, ruszyła w stronę samochodu. Naiwnie nieco, ale szybko wracając na ziemię, gdy brak kluczyków w stacyjce, powiedział jej, że nie ma na co liczyć.
Rzucając kurwą pod nosem, zignorowała szopa i sięgnęła po butlę soku. Z ulgą wypijając kilka dużych łyków, wygrzebała też kilka kromek chleba tostowego i wpakowała go sobie do buzi.
Zdecydowanie wolała to niż ciężką kiełbasę, która przy stresie i pustym żołądku, mogła jedynie zaszkodzić. Jeszcze zgarnęła jedno pudełko musli i wsypując do buzi część, w końcu ruszyła na tyły za Enezem, szamając owsiane płatki z owocami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Jeśli mogła iść przed siebie nikomu nie wadząc, nie kradnąc i nie robiąc nie wiadomo czego ruszyła w stronę Matha. Nie wiedziała, czy znalazła kij czy nie, pewnie nie znając jej szczęście, no ale skoro nie zostało to zauważone to pewnie nic takiego nie znalazło się na jej drodze. 
Przystanęła kogo Mathiasa i spojrzała na niego pytająco.
- Jest coś? - Nie miała zamiaru wsadzać nosa do dystrybutora, bo pewnie gdyby to zrobiła to by wybuchł. Do tego nie lubiła zapachu benzyny. O ile było, to musieli gdzieś to wszystko przelać, najlepiej jakby jakoś ogarnęli całość.
Janis nie wzruszały specjalnie odgłosy zarażonych, powoli zaczynała się przyzwyczajać do tego jakże pięknego świata. Spojrzała w stronę stacji, zastanawiała się jak najłatwiej byłoby załatwić tych głodnych w środku. Cóż ona i tak tego nie zrobi, więc w sumie po co się zastanawiać? No nic, może jej pomoc przyda się Drownowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
-Jeszcze jest trochę benzyny.-odparł ponurym, spokojnym tonem, gdy zapytała go Janis. Wrócił do dystrybutorów, patrząc się w stronę budynku z zarażonymi, od czasu do czasu poprawiając uchwycenie pogrzebacza, po czym sięgnął po kolejny wąż i zaciągnął się -Disla też będzie.- każde paliwo by im się przydało bo nie wiadomo czy nie będą musieli zmieniać aut. Brakowało jedynie baniaków na przelanie tego całego płynu, więc będą musieli pokombinować.
-Chodź, sprawdzimy czy nie ma czegoś ciekawego w okolicy.- rzucił do towarzyszki i zaczął iść w stronę opuszczonych aut. Krok miał powolny, może to ze zmęczenia, a może to z paranoi przed nadejściem fali nieumarłych, których wyczekiwał teraz. Patrzył się w wszelkie strony by wypatrzeć nadchodzące zło. Jednak jego oczy zerkały czas do wnętrza aut, gdy te były dość blisko. Pierwsze dwie sztuki miały włączony alarm, ale jeden zdawał się dać nadzieje na znalezienie czegoś sensownego, a był nim pojazd, którego stan świadczył, że cenniejsze rzeczy zostały zabrane. Jednak Drown postanowił zainteresować się nim, podszedł bliżej i sprawdził czy przypadkiem samochód nie ma nieproszonego lokatora. Jeśli wszystko jest w porządku, to wymaca dźwignię od klapy auta i sprawdzi co zostało pod maską. Liczył znaleźć przewody paliwowe, świece oraz akumulator. Pierwsze nadawało się do ściągania paliwa, a pozostałe dwa miały wiele możliwych zastosowań i tylko życie pokaże do czego posłuży.
-Co sądzisz o tej dwójce ?-zapytał się cicho, chcąc przełamać jakoś trwające milczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
NARRATOR
avatar
Otwarty samochód, Mazda 626, nie dość, że nie posiadał żadnego nieproszonego gościa, to jeszcze nie wyglądał na ograbionego z najważniejszych części. Jeden rzut oka Mathiasa i ten był już świadomy, że wszystko jest na swoim miejscu.

Kontenery na śmieci były zbyt niskie, by można było się wdrapać na dach. Szersze uchylenie drzwi do budynku stacji, odkrywało korytarz z magazynem, prowadzący do szatni, ubikacji oraz drzwi, wychodzących na sklep.

W samochodzie na tyłach, oprócz torebki dostrzec można było telefon, porzucony w otwartym schowku, wypełnionym kolorowymi broszurkami albo zeszytami oraz płócienną torbę na zakupy na tylnym siedzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zakręcając za budynek, zwolniła, zsuwając plecak z jednego ramienia. Chwilę zajmując się wciśnięciem do niego opakowania musli, spojrzała w stronę Rico i rozejrzała po najbliższym otoczeniu. Otwarte drzwi do budynku, gdzie tkwili Zarażeni, wcale jej się nie podobały. Dlatego też, zaciskając dłoń na uchwycie nożyc, podeszła ostrożnie i zerknęła do środka.
Czy Rico skupiał się na samochodzie i torebkach, czy też nie, Eve złapała za klamkę i zamknęła drzwi.
- Pssst spadamy?
Podeszła do mężczyzny. Nie chciała tu tkwić. Nie było nawet gdzie się ukryć w razie problemów.
Powinni zgarnąć paliwo i jechać dalej. Do miejsca, gdzie nie ma ani jednego chorego. O ile takie gdzieś było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
Zawiedziony niemożliwością wejścia na dach niewielkiego budynku skupił się na aucie. W teorii zawartość mogła być kusząca, w teorii ponieważ równie dobrze mógł tracić czas. Obszedł auto z każdej strony szukając słabych punktów. Szarpnął za każdą klamkę w celu sprawdzenia czy się otworzą. Wtedy też przyszła Evangeline na którą spojrzał z lekkim niepokojem. Zamknęła drzwi, może to nawet dobrze. Przyłożył palec do ust po czym wskazał nim na pojazd. Pogrzebał w kieszeni po wytrychy i zaczął grzebać przy zamku dając gestem znać Evie, aby stanęła na czatach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
-Zajebiście.-rzucił oglądając wnętrze wozu. Wszystko było na swoim miejscu, więc była szansa, że elementy były sprawne. Zaczął od odkręcania śrub przy zaciskach akumulatora, jeśli się niezapiekły to powinno pójść w miarę gładko, jeśli jednak śruby będą stawiać opór to będzie musiał włożyć w to więcej siły. Później weźmie się za których przewodów doprowadzających różne płyny do aut, najlepiej taki o większej średnicy.Będzie czym ściągać paliwo z baków, tylko jakoś będzie trzeba umyć jedną stronę, bo nie miał zamiaru zatruć się płynem do spryskiwaczy czy chłodniczym. Co do świec, to nie da rady wyciągnąć ich. Zapomniał, że to dziadostwo jest pod klapką, której nie ruszy bez klucza.
-Dałabyś radę przynieść mi tasak ?-zapytał się Janis, będąc dalej zajętym akumulatorem-Chce odciąć trochę kabli.-nie będzie mógł nic zrobić z akumulatorem bez głupiego kawałka drutu do podłączenia, a tego żelastwa było sporo.
W pewnym momencie Math poczuł, że jego chora ręka bolała bardziej niż ostatnio - to ołówek haczył o coś. Wyciągnął go spod tasiemek, a te poprawił by mocniej były ściśnięte. Nastawiony palec mógł być teraz podporą dla chorego. Zasyczał z bólu, chwilę zbierał się do kupy, po czym schował ołówek i wrócił do demontażu. Dłonie już miał brudne, tłuste, ale tylko na wierzchu i palcach, które dotykały elementy, więc było w porządku. Robił to lewą kończyną, a prawa odpoczywała spokojnie oparta o krawędź samochodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis podążała za Mathiasem niczym cień. Była zadowolona, gdy wspomniał o tym, że w dystrybutorach jest jeszcze paliwo, czyli będzie można jechać. Chciała jak najszybciej przesiąść się w inne auto i ruszyć w stronę rodzinnego domu, żeby sprawdzić jak miewa się jej rodzina. Miała świadomość, że byli twardzi liczyła jednak na to, że nic ich nie zaskoczyło, że staruszkowie i bracia żyją w swojej głuszy bez żadnych zarażonych. 
- Dobrze, że jest paliwo. - Rzekła cicho do Mathiasa. Ufała mu, wiedziała, że może na niego liczyć, tak przynajmniej było wcześniej, liczyła, że nic się nie zmieniło. Gorzej było z tamtą dwójką.
- Mam wrażenie, że interesują ich tylko ich własne dupy. - Odparła na pytanie chłopaka to, co myślała. Nie znała pozostałej dwójki i nie wiedziała, czy są osobami skorymi do pomocy. Fakt wyruszyli razem, jednak był to spory spontan i nie do końca przemyślana decyzja, zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Obserwowała poczynania Mathiasa, sama nie znała się jakoś specjalnie na samochodach, od tego miała chłopaków. Być może potrafiła prowadzić pojazd i naprawić najprostsze usterki jednak wyciąganie części nie było jej mocną stroną, znając jej szczęście zapewne popsułaby wszystko i nic nie nadawałoby się do użytku. Spełniła prośbę Matha i ruszyła w stronę ich pojazdu po jego tasak, po chwili była znowu u jego boku.
- Może mnie poinstruujesz i zrobię to za ciebie? Widziałam, że jesteś nieźle poturbowany. - Przy instrukcjach pewnie byłaby w stanie to wszystko ogarnąć, jednak nie chciała przeszkadzać, więc tylko uważnie obserwowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Zmrużyła oczy, nie rozumiejąc gestu Ricardo. Obserwowała przez chwilę co robi i odwróciła głowę, by spojrzeć w stronę z której przyszła. Czy chodziło mu o...? Evangeline ponownie zwróciła oczy na mężczyznę i nie zamierzając być ustawiana przez niego, podeszła bliżej Eneza.
- Co ty robisz?
Była pewna, że nie mają czasu na włamy do samochodu, którego zawartość nie przedstawiała nic cennego. Zerknęła przez szybę, gdy Rico siłował się z zamkiem. Mogła mu pomóc, ale nie wtrącając się, odeszła od pojazdu i skierowała za drugi róg budynku.
Nie chciała, żeby nagle zaskoczyła ich czyjaś obecność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Zanim ktokolwiek zdecydował co dalej, do uszu dobiegł charakterystyczny dźwięk maszyn, przecinających powietrze. Zbliżały się szybko, coraz głośniej, musząc zwrócić na siebie uwagę żywych i martwych. Nad głowami obecnych na stacji, przeleciały myśliwce, kierując się w stronę centrum San Francisco.
Nawet bez informacji, wydartej z ratusza, można było się domyślić co jest grane. Chwila wyczekiwania i wypatrywania ciągnęła się dłużej niż można było przypuszczać. Zrodziło się pytanie, czy rzeczywiście obecność samolotów wiąże się z destrukcją.
A może jednak nic się nie stanie..
Głośny wybuch zaskoczył, nawet tych, którzy na niego oczekiwali. Nad centrum San Francisco wzniosły się tumany kurzu a łuna ognia mocno zaznaczyła się na szarym niebie.
Samoloty zatoczyły koło nad zbombardowanym centrum i zawróciły nad stację.

Zarażeni za drzwiami budynku, przyciągnięci hałasem, stali się agresywniejsi. Ich jęki i warczenie nabrało na sile, a do dźwięków dołączyło niebezpieczne zgrzytanie. Szyba w drzwiach, zaczęła pękać pod naporem ciał. Nie minęła nawet minuta gdy rozległ się trzask szkła a chorzy wypadli na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
Nie tylko centrum miało ucierpieć. Nadlatujące samoloty, miały tylko jeden cel. Zniszczyć zagrożenie. Dostrzegając takie w miejscu, gdzie znajdowały się grupy, obrały nowy cel.
Maszyny zbliżały się nieubłaganie a żadna panika i próba ucieczki, nie mogła pomóc zbiec z miejsca. Pociski zostały wystrzelone, by z powierzchni ziemi zmieść żywych i martwych.

Koniec.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Stacja benzynowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie-taka-znowu-opuszczona Stacja Benzynowa [włości Chestera]
» Opuszczona stacja kolejowa.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Miasto-