IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklepy II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
NARRATOR
avatar
First topic message reminder :



   
   
Sklepy

   


Ulica ze sklepami w centrum Stockton. Nieopodal ratusza oraz przystani.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
STOCKTON
avatar
Ricardo nie wiedział jak to robił, że kobiety do niego lgnęły. Co tak przyciągało? Przystojna aparycja? Sylwetka czy łom w rękach i widoczna skuteczność? Nie w głowie mu były rozmowy, chciał szybko wziąć to co jego i spadać do auta, do swoich dziewcząt i dawać dyla do Sacramanto. Odsunął nogą klamkę na bok ostrożnie otwierając drzwi.
W innych czasach przepuściłby panie, ale to on tu dzierżył odpowiednie narzędzie do przetarcia szlaku. Spojrzał na Evę, na Janis, która musiała zadowolić się niemą zgodą i wszedł do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
STOCKTON
avatar
Valck, nie znał tych dwóch panów skinął im tylko głową , że zobaczył za oknem zarażonego i postanowił opuścić sklep był w odpowiedniej odlęgłości. Następnym jego celem był ostatni już sklep, gdzie być może zdobędzie jeszcze jakąś broń lub większy plecak, czy worek. Postanowił się udać do sklepu ogrodniczego starał się wejść na tyły, gdzie zobaczył trójkę wchodzących ludzi w tym jedną niedawno poznaną nieznajomą ze spożywczaka, na ulicy robiło się co raz niebezpieczniej, być może w grupie szansa na przeżycie wzrośnie, drzwi były otwarte więc wszedł za nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Gość
Gość
- Zginiemy tutaj! – wrzasnęła przerażona. Nie uśmiechało jej się uciekać przed rozwścieczonymi kierowcami, oraz walczyć z tymi posranymi więźniami. Do cholery, dlaczego uwzięli się na jakąś głupią nastolatkę? Przecież to Samuel był mężczyzną! Jeśli mieli kogoś bić to tylko jego. Jakieś więzienne zasady? Nie bijemy słabszych? Nie? Takich nie ma? No to nie mieli szans!
Postanowiła poczekać na decyzje mężczyzny, i wykonywać jego polecenia. Jeśli jednak nie zareagował(no wiecie, przez nieobecność), postanowiła przed nimi uciec. Ewentualnie walczyć! Miała cichą nadzieję, że znajdzie się jakiś ratownik, i… cholera! Dezodorant! Postanowiła po niego sięgnąć i ewentualnie się bronić. Liczyła jednak na zdrowy rozsądek Dickinsona.
Powrót do góry Go down
NARRATOR
avatar
Na ulicy panował nie tylko tłok i panika. Pojawiało się coraz więcej Zarażonych, którzy jak nakręcone marionetki, miały tylko jeden cel. Zatopić zęby w mięsie i krwi zdrowych ludzi.
Każdy jeden przejaw nieostrożności oraz zignorowanie zagrożenia, mógł kosztować zdrowie, a nawet życie uciekinierów.

Valck
postąpił strasznie głupio, wychodząc ze sklepu bez jakiegokolwiek zastanowienia. Nie dotarł do żadnego z wybranych punktów. Omijając jednego Zarażonego, wpadł prosto w łapska następnego, który złapał go za ramię i już nachylał się, żeby ugryźć...

Anabelle z Samuelem mieli na ewentualną ucieczkę zaledwie chwilę. Nie korzystając z tego i przygotowując się na starcie, dostrzegli jak dwójka mężczyzn idzie w ich kierunku. Stojąc im i uciekającym na drodze, wyciągnięty dezodorant został Anabelle wytrącony przez biegnącą Vivian. Pojemnik upadł na chodnik i potoczył się wzdłuż ulicy, prosto pod nogi złapanego Valcka.

Prim, zaskoczona bliskim spotkaniem z samochodem, została potrącona przez wytatuowanych mężczyzn, chcących dostać się do parki przed sklepem. Przewracając się, boleśnie uderzyła kolanem w asfalt.

Cała trójka na tyłach, mogła spokojnie wejść na zaplecze ogrodniczego. Ciemne, ciche i zawalone kartonami, ze schodami prowadzącymi na górę oraz drzwiami, wychodzącymi na sklep.
Nikogo w nim nie było a odgłosy z ulicy docierały przytłumione, co jednak nie przeszkadzało wyróżnić kobiecego wołania o pomoc, dobiegającego gdzieś z najbliższej okolicy.

--------------

Wszyscy przed sklepami widzą siebie nawzajem.
Ana decyduje za siebie, MG statystuje Samuela.
Podział na 2 grupy. Brak kolejki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
- Hej! – wrzasnęła nie bardzo  interesując się nadchodzącymi mężczyznami. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że próbowała zatrzymać JAKĄŚ TAM dziewczynę. Dlaczego Vivian nie mogła być facetem? Dlaczego nie była kulturystką? Nie przyszło jej się nad tym zastanawiać. Złapała Samuela za rękę, westchnęła, wtopiła wzrok w nadchodzących mężczyzn, i… zaczęła biec. [u]Biec w kierunku Vivian. Jeśli ta się zatrzymała, schowała się zaraz za nią, i czekała na ewentualną decyzje starszych osób. Jeżeli tego nie zrobiła, puściła się biegiem w kierunku opisywanej osoby.
Nie miała czasu, by pomóc czarnoskóremu mężczyźnie(swoją drogą, wydostał się z więzienia? A to dupek!), padającej na kolana Primrose, i trąconym przed samochody ludziom.
Powrót do góry Go down
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis nie przejęła się tym, że nikt jej nie odpowiedział, postanowiła, że wejdzie do ogrodniczego z tą dwójką, która miała podobny plan. Skoro nic nie mówili, uznała, że nie mają nic przeciwko. Bez zbędnego gadania ruszyła schodami na górę. Może uda jej się tam znaleźć coś ciekawego. Liczyła na coś ostrego, długiego, co mogłoby być bronią. Zarażonych było tutaj coraz więcej, musiała coś znaleźć, żeby mieć szansę się przebić i przeżyć. Zastanawiała się, co dzieje się z jej towarzyszami podróży, liczyła na to, że jeszcze kiedyś się spotkają.
Ignorowała krzyki ludzi na zewnątrz, gdyby miała się tak każdym przejmować, to pewnie sama by już nie żyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Kobieta z wolna zaczynała się niecierpliwić. Pojawiało się coraz więcej umarlaków, a ona nie miała czym się bronić. Rozejrzała się raz jeszcze, skupiając się jak najbardziej mogła na tym, by znaleźć coś do obrony. Kilka metrów przed sobą zobaczyła szkło. Z samochodu albo witryny sklepu, nie wiem, Prim się nad tym nie zastanawiała. Ruszyła w tamtą stronę nie rozglądając się. I to był błąd. Dosłownie przed jej nosem przemknęło auto, debil siedzący za kółkiem o mało co jej nie przejechał!
- Ty...!-miała zamiar głośno go przekląć, ale uświadomiła sobie, że jeszcze żyje, a jak zwróci na siebie uwagę Zarażonych, za chwile może do nich dołączyć. Ruszyła w stronę potłuczonego szkła i naciągnęła rękaw bluzy na dłoń, żeby się nie pokaleczyć za bardzo. Wzięła solidny kawał pękniętego szkła i rozglądnęła się.
Co robić dalej, co robić dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
STOCKTON
avatar
Valck syknął z bólu, został właśnie zaskoczony przez trupy była to bardzo niebezpieczna sytuacja pod jego nogi coś wpadło, nie mógł tego jednak użyć. Postanowił szarpnąć porządnie za swoje ramie, by wykorzystując swoją masę mięśniowa uwolnić kończynę z rąk truposza. W drugiej ręce trzymał pałkę miał zamiar nią uderzyć w głowę martwego by ją roztrzaskać, oczywiście gdy uwolni się z uścisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Weszła jako ostatnia, niepewna czy powinna. Spoglądając w stronę z której przyszła, pomyślała o rodzicach i rannym Mathiasie, jednak podświadomie woląc pozostać obok żyjących, zamiast pchać się łapy Zarażonych, w końcu zniknęła za drzwiami.
Dostrzegając brak możliwości zamknięcia ich, spojrzała na kartony i złapała kilka z nich, by przesunąć pod same drzwi. Mała zagroda, jako system alarmowy, mogła ostrzec przed niebezpieczeństwem. Eva spojrzała na kobietę, kierującą się na schody i ruszyła w stronę sklepu.
Wchodząc do niego, zapatrzyła się przez okna na ulicę i westchnęła ciężko. Sytuacja była dramatyczna i Eve cieszyła się, że nie jest na ulicy przed sklepami. Nie mogąc zignorować krzyków, zacisnęła pięści i spojrzała na mężczyznę. Bała się, ale nie chwaliła tym.
Stojąc obok worków z ziemią doniczkową, nie rozumiała po co mu włam do ogrodniczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
Ricardo wybrał parter. To właśnie tam znajdował się sklep, a on potrzebował kilku rzeczy. Ostrożnie przemierzał pomieszczenie nasłuchując czy nie mają wewnątrz towarzystwa. Spojrzał na Evangeline przelotnie po czym skupił się na własnych potrzebach. Zdjął rozpłaszczony plecak i zaczął do niego pakować:
- dwie plastikowe doniczki
- saperkę
- cztery pary rękawic
- nasiona warzyw: marchew, buraki, cebuli, fasoli, papryki, kukurydzy, pomidorów. (x3)
- nasiona ziół: bazylia, mięta, melisa, szałwia. (x3)
- preparat na robactwo i szkodniki
- worki raszlowe x4

- Odejdź od okien. - zwrócił się niespodziewanie do dziewczyny upychając zdobycze do plecaka. Ubrał go. Wiedział, że nie może się przeciążać i zabrać wszystkiego. Nie miał miejsca, a i było trzeba dotrzeć do auta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
NARRATOR
avatar
Post dla grupy na tyłach - ogrodniczy.

Janis dotarła do drzwi biura, do którego mogła spokojnie zajrzeć. Przez prostokątne okno, wpadało trochę światła księżyca, więc pomieszczenie nie tonęło w zupełnej ciemności. Na pierwszy rzut oka - pod oknem stało biurko z komputerem, fotel na kółkach stał obok a pod jedną ze ścian stała szafka z segregatorami. Obok biurka znajdowała się zgrzewka wody mineralnej niegazowanej (osiem butelek po 0.5 litra).

W kraty, chroniące okna, z krzykiem wbił się mężczyzna. Zauważył Eve, wykrzywiając usta w bólu. Garbiąc się, zaciskał dłoń na pogryzionej ręce, ale tylko raz krzyknął, prosząc o otwarcie sklepu. Zaraz oderwał się od krat i uskoczył przed atakiem Zarażonego, który ruszył za uciekinierem. Sytuacja na zewnątrz była dramatyczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Obserwowała chaos na ulicy, nie mogąc oderwać oczu od atakowanych ludzi. Wstrzymując oddech i nawet nie drgnąwszy, zamrugała dopiero, gdy usłyszała głos Ricardo.
Chciała się do niego odwrócić, ale ranny mężczyzna, błagający o pomoc, przyszpilił ją do miejsca. Ręce unosząc, zakryła dłońmi usta i zamknęła oczy, gdy typ zniknął.
- Powinniśmy się stąd zwijać. Na co ci to wszystko?
Wycofując się, spojrzała na Eneza, reagując dość ostro. Była bezbronna i w końcu uświadomiła sobie, że nie może liczyć na niczyją pomoc. Nie znała Rico i nie mogła mu zaufać, chociaż mogłoby się wydawać, że powinna. W końcu jej pomógł.
Rozglądając się po sklepie, podeszła do jednej z półek i złapała za nożyce ogrodowe. Jeśli miała wrócić do domu, w jednym kawałku, nie mogła bronić się przed Zarażonymi tylko gazem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
Nie bez przyczyny powiedział, żeby odeszła od witryny. Ricardo zdawał się być obeznany w takich sytuacjach. Nie panikował, a w jego ruchach nic nie wskazywało na zdenerwowanie. Z niepokojem tylko spojrzał na szyby słysząc jak mężczyzna w nie uderza. Pytanie Evangeline go zdziwiło.
- Jedzenie. - wyjaśnił lakonicznie i odwrócił się na pięcie szukając ostrych narzędzi. Gdyby były tu maczety ogrodnicze... Jeśli nic takiego nie znalazł to z pewnością skierowałby się do wyjścia. Miał to co chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis spakowała więc sobie zgrzewkę wody, co tam kilka kilo więcej przynajmniej nie uschnie. Postanowiła zajrzeć do szuflad biurka, może tam znajdzie coś przydatnego, jakieś nożyczki, taśmę, nóż do papieru czy coś takiego. Postanowiła dłużej nie tracić czasu na górze i zejść na dół zebrać, co trzeba.
Szukała małej motyczki, która byłaby idealnym zamiennikiem toporka, no i rozglądała się w poszukiwaniu piły mechanicznej, która pewnie byłaby nieco głośna, jednak w awaryjne sytuacji, mogła się okazać przydatna. 
Janis w ogóle nie reagowała na sytuację za oknem, widziała w tym świecie już sporo, więc nie specjalnie się przejmowała, liczyła tylko na to, że uda im się stąd wyjść bez żadnych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Jedno było pewne - jeśli ludzie przed sklepami chcieli wyjść cało z opresji, musieli działać szybko.
Valckowi udało się wyrwać z łap Zarażonego, którego skutecznie powstrzymało uderzenie pałką. Nie jedno, ale dwa, jednak w końcu chory padł pod nogi mężczyzny.
To jednak nie było jedyne zagrożenie i żeby przeżyć należało uciekać.
Grupa przed sklepami miała jedną drogę wolną > ulica

Grupa na tyłach ogrodniczego również nie miała zbyt wielkiego wyboru.
Namnożenie się Zarażonych odcinało niektóre drogi. Aby uciec przed niebezpieczeństwem, trzeba było skierować się w stronę  domu Evy.
Janis odnalazła wszystko, oprócz piły, której w sklepie nie było.
Rico - maczeta, Eve - nożyce.
-----
Aby uciec, należy zaznaczyć taką chęć w swym poście i napisać kolejnego w nowym temacie.
Osoby na nieobecności trafiają do nowych tematów automatycznie.
Proszę uzupełnić aktualny ekwipunek.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Lut 16, 2017 7:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Sytuacja nie była ani trochę dla nich przyjazna. Vivian się zatrzymała oczywiście i zerknęła na mężczyznę i młodszą od niej dziewczynę która się po prostu schowała za nią. 
- Ktoś wie, że tu jesteście? - zawołała Wayne patrząc nieco do tyłu. Bo to było logiczne, jeśli ktoś inny, ktoś kogo tu nie było wiedział o tym, że tu wyruszą to jak nie wrócą za jakiś czas to wyruszy na ich poszukiwania, a oni do tego czasu się gdzieś ukryją. Vivian rozejrzała się bardzo szybko i właśnie jej wzrok padł na jedno z aut. 
- Może uda mi się odpalić.... - powiedziała nagle na głos. Istotnie jeśli udało by jej się odpalić od kabli i gdyby szczęście dopisało, że w aucie była akurat benzyna.... mogliby uciec!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t271-vivian-wayne
STOCKTON
avatar
I nie minęłą chwila, gdy ramię Valcka było wolne, martwy omal nie stracił równowagi. Mężczyzna szybko dokończył sprawę dwa uderzenia pałki w głowę by mieć pewność, że ten już nie wstanie. Szybko trzeba było opracować plan działania, ponieważ sytuacja przed sklepami stała się apokaliptyczna. Bowers nie przejął się tym za bardzo przez ten dwuletni pobyt w więzieniu stracił wiele ludzkich instynktów, wokół ginęli ludzie zjadani przez inne ludziopodobne stworzenia. 
Valck zachował trzeźwy umysł podpowiadał mu by ulotnić się z tego miejsca jak najszybciej, był częściowo zadowolony z tzw zakupów co prawda nie znalazł broni, ale coś dużo bardziej ważnego, a były to świeże nowe ubrania. Pozwoli mu to zerwać z przeszłością, przecież nikt nie wie co się stało z tym konwojem, a kto w takim chaosie będzie go szukał?? Stał się wolny, to był jego najważniejszy cel na ten moment, teraz musi tylko przeżyć, ułatwi mu to też znalezione jedzenie.
Dlatego też pobiegł w jedyną wolną drogę i znalazł się na ulicy.

//zt. ulica.


Ostatnio zmieniony przez Valck Bowers dnia Czw Lut 16, 2017 8:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Kobieta już całkowicie straciła chęć na dalsze "zakupy". Prowiant na jakiś czas miała, jak będzie dobrze porcjowała sobie jedzenie, to może zdąży znaleźć coś jeszcze zanim obecne jej się skończy. Broń miała, prowizoryczną, ale jednak spełniała swoją rolę. 
Prim rozglądnęła się gorączkowo za drogą ucieczki. Nie widziało jej się zostać kolacją dla trupów, jeszcze nie. Jedyną drogą ucieczki wydawała się być ulica. Rzuciła się w tamtą stronę nie zważając na to, że wokół ginęli ludzie. Jeśli nie potrafili sobie poradzić w obecnej sytuacji, to trudno. Prim nie będzie ratowała dupy kompletnie nieznajomym osobom. Nie zwalniając, biegła przez cały plac, uliczki czy gdzie tam się znajdowali, aż znalazła się gdzieś na ulicy, z dala od niebezpieczeństwa, przynajmniej na razie.

z.t ulica?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
Zmarszczyła czoło, nieco nie rozumiejąc mężczyzny. Co jedzenie? Miała ochotę pytać, ale widząc jego chęć na spadanie stąd, Eve równie nie traciła czasu. Opuściła sklep i stanęła przed kartonami, które tak pięknie ułożyła. Ciesząc się, że nikt w międzyczasie nie chciał się tu wedrzeć, zerknęła na Janis i odsłoniła drzwi.
Powoli wychodząc na tyły sklepu, rozejrzała się i zaniemówiła, widząc kolejnych Zarażonych.
- Szybciej.
Syknęła na towarzyszy i biegiem puściła się w stronę swego domu,

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Gość
Gość
- Nareszcie! – wrzasnęła, gdy ujrzała wreszcie główną ulicę miasta. Miała olbrzymią nadzieję, że zaraz za nią znajdzie się Samuel. Dźwiganie zdobytych rzeczy stanowiło niemały problem… poza tym to on posiadał jedzenie, picie, i inne gówna, które mogłyby pomóc im przeżyć. Anabelle była rasową idiotką, nie mogłaby zająć się prowiantem, i piciem.
Zresztą, mniejsza, była wolna. Najważniejsze było to, że wreszcie wydostała się na swego rodzaju wolność. I nie chodziło o więzienie…


naprawiłam?


Ostatnio zmieniony przez Anabelle Bateson dnia Pią Lut 17, 2017 11:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
STOCKTON
avatar
Ricardo schował łom do plecaka, a za swoją broń obrał znalezioną maczetę. Na początku nie zamierzał towarzyszyć spotkanym kobietom. Miał gdzie iść i co robić. Niestety zarażonych było coraz więcej i więcej, a zmęczenie dawało się we znaki. Uległ więc sytuacji i skierował na osiedle domków


z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis nie znalazła zbyt wiele w ogrodniczym, a raczej powoli nie była w stanie więcej unieść. Grunt, że znalazła małą motyczkę, która idealnie pasowała do jej dłoni. W mieście zaczęło panować coraz większe zamieszanie, trzeba więc będzie się stąd jakoś ewakuować. Przystała na propozycję Evy, żeby pójść do jej domu. Może będzie miała szanse jakoś nieco się przepakować, ewentualnie jeszcze uzupełnić zapasy i znaleźć jakiś transport do dalszej podróży.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklepy II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-