IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklepy II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
NARRATOR
avatar
First topic message reminder :



   
   
Sklepy

   


Ulica ze sklepami w centrum Stockton. Nieopodal ratusza oraz przystani.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Samuel zgarnął do koszyczka trzy butelki wody niegazowanej po półtora litra każda. Jeśli Anabelle nie miała już miejsca w plecaku, to podstawi jej koszyczek, by mogła resztę wrzucić do niego.
- Znajdźmy jeszcze żarcie i zmywajmy się stąd - zwrócił się do niej, nie oczekując większych sprzeciwów. - Będziesz potrzebowała jeszcze czegoś?
Mężczyzna ruszył do kolejnych działów, wymijając te, które go nie interesował. Chciał zrobić zapas, przynajmniej na parę dni. Choćby miał się składać z zupek chińskich i szynki z konserwy. Te drugie w sumie najbardziej by się przydały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Gość
Gość
Postawiła na dwie paczki tamponów, mokre chusteczki i niewielki proszek do prania. O ile te pierwsze wrzuciła do plecaka, o tyle ostatnie podała Samuelkowi.  Akurat w momencie, gdy ten zapytał się, czy będzie potrzebowała czegoś jeszcze. Tak. Potrzebowała żelek… miała nadzieję, że ten pomyśli o żarciu i weźmie, co potrzebne. Potem musieli się podzielić, no nie?

Po drodze próbowała wrzucać czekoladki, najlepsze i najdroższe żelki, puszki energetyków.
Powrót do góry Go down
Prim udało się zgarnąć 3 paczki kawy, 5 batoników i 2 opakowania herbatników. Po krótkim namyśle zaczęła pakować wszystko do plecaka i znów ruszyła na poszukiwania czegoś przydatnego. Broni tu nie znajdzie, więc trzeba skupić się na zapasach pożywienia.
Biegała pomiędzy działami szukając czegoś, co mogłoby się jej przydać. Najbardziej zależało jej na wodzie butelkowanej. Nie wybrzydzała jednak, kiedy znalazło się coś przydatnego. Nigdy nie wiadomo, co może się w przyszłości przydać, a poza tym lepiej mieć nadmiar czegoś niż w ogóle tego nie mieć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
NARRATOR
avatar
Na zewnątrz

Niestety ratownik, który  jeszcze chwilę wcześniej chciał pomóc rannemu, w przypływie strachu, porzucił kolegę i rzucił się do ucieczki, nie zamierzając słuchać Rico. Ten, jeśli chciał pomóc, musiał to zrobić sam.
Ugryziony, szarpał się z Zarażonym, wrzeszcząc jak opętany i nie potrafiąc się uwolnić z jego łapsk. Udało mu się, gdy Zarazony został zabity przez Eneza.

Z jednej uliczek, odbiegających od tej przy sklepach, chwiejnie wyczłapała dwójka Zarażonych, kierując się za hałasem, jaki opanował ulicę.
Janis i Valck widzieli Rico przy samochodzie.


Rozkład sklepów:

?? < papierniczy < spożywczy > wyposażenie domowe, ogrodniczy, zabawkowy > odzieżowy > ??

Wewnątrz

Samuel i Ana trafili do działu z puszkami i konserwami, dalej znajdowały się słodycze i przekąski, o które nikt nie chciał się zabijać jak o konserwy. Dosłownie, bowiem na środku alejki toczyła się zażarta walka między dwoma mężczyznami.

Primrose, była o krok za wymienioną dwójką i dotarła do działu z wodą i sokami, gdzie półki zaczęły świecić pustkami. Towar cenniejszy niż do tej pory, rozchodził się ekspresowo. Środkowe i dolne półki były niemal wyczyszczone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Ricardo dźgnął Dzikusa łomem prosto w głowę powodując tym samym jego śmierć. Chciał pomóc drugiemu mężczyźnie, ale jego kompan uciekł, a Enez dostrzegł nowe zagrożenie. Nie przyszedł bawić się w Jezusa czy innego wybawiciela. Dlatego postanowił porzucić auto i biec przed siebie. Dobiegł do końca ulicy, czujnie się rozglądając i omijając potencjalne zagrożenia. Skręcił kilkukrotnie, aby znaleźć się na tyłach dokąd podbijały zazwyczaj dostawy towaru. Szukał wejścia, drabiny lub czegokolwiek wyliczając który to jest sklep ogrodniczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis dostrzegła kątem oka zamieszanie przy samochodzie, nie był to jednak aktualnie dla niej priorytet. Zamierzała udać się do ogrodniczego, a następnie odzieżowego, żeby zebrać resztę gratów, które będą potrzebne jej do podróży. Zastanawiała się, czy spotka jeszcze swoich starych kompanów, których nie widziała od momentu rozpoczęcia pracy w szpitalu. Nie uśmiechało jej się podróżowanie w pojedynkę.
Jako, że kiedy podeszła do ogrodniczego, zobaczyła iż jest zamknięty miała zamiar wejść tam tyłem. Najwyraźniej nie tylko ona wpadła na ten pomysł, bo z drugiej strony sklepu zobaczyła mężczyznę, liczyła na to, że nie będzie miał nic przeciwko jej obecności tutaj. Potrzebowała broni, a to wydawało się być jedyne miejsce, gdzie można znaleźć coś broniopodobnego. 
- Pomóc ci? - W razie czego Janis była drobniejsza, szczuplejsza, a zatem mieściła się w miejsca, o których Ricardo mógł tylko śnić. Wystarczyłoby jakieś małe okienko, żeby weszła do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
< dom

Z domu do sklepów, te kilka ulic przejechała na motorze. Nie chcąc tracić czasu, zdecydowała się podjechać, licząc nie tylko na zysk w postaci kilku cennych towarów. Chciała również dowiedzieć się w jak ciemnej dupie już wszyscy są. Widok chaosu przy sklepach, zatrzymał ją na rogu i nie pozwolił jechać dalej. Nie chciała stracić motoru ani głowy. Zakręcając, zawróciła i wjechała w ulicę z której można było dostać się na tyły sklepów. Jeśli wszyscy szabrowali od przodu, Eve wolała od drugiej strony.
Nie zamierzając jednak pchać się na oślep, zaparkowała w najciemniejszym miejscu i zgasiła silnik, by ze swego miejsca i z bezpiecznej odległości, sprawdzić kto i gdzie jeszcze zechce się włamać.
Zsiadając z motoru, stanęła obok śmietników i czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Kobieta co prawda spodziewała się, że wody raczej nie znajdzie, no ale cóż, miała nadzieję, że jednak coś zostało. Niestety, nadzieja matką głupich. 
Podeszła kilka kroków stając nieopodal Samuela i Anabelle. Widząc jednak, co się dzieje, zdecydowała, że opuści sklep najszybciej jak to możliwe. Była ciągle czujna, przeczuwała, że za niedługo mogą zjawić się tu Zarażeni, a Prim nie życzyła sobie starcia z nimi na niedużym, zamkniętym terenie. Odrzuciła koszyk gdzieś w bok i ruszyła czym prędzej do wyjścia. Jeśli było trzeba, szła naokoło, byleby tylko do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
STOCKTON
avatar
Valck, wychodząc bezpiecznie ze sklepu zauważył jak jakiś mężczyzna próbuje udawać bohatera, niestety dla czarnoskórego zaczęło się robić niebezpiecznie, zaraz zacznie się totalna panika. Uważnie spojrzał na ulicę i zobaczył dwóch zarażonych kierujących się w jego stronę, nie chciał z nimi walczyć, więc próbował ich ominąć i dostać się w bezpieczniejsze miejsce, a jego celem był sklep odzieżowy. Starał się zlokalizować wejście, jeśli był zamknięty to szukał jakiegoś okna czy czegoś co pozwoli mu wejść do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Gość
Gość
W pierwszej chwili miała zamiar krzyknąć coś w stylu „muszę to mieć, przynieś mi!”. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że mężczyzna wcale nie musiał się nią opiekować. Nie był jej martwym ojcem, nie jego zakichanym obowiązkiem było zdobyć dla niej paczki żelków. Raz na jakiś czas łapała się na traktowaniu innych jak swoją rodzinę.  Na przykład Pani Anetka! Nie jako matka, a babcia!
Niemniej złapała Samuela za dłoń i pociągnęła w alejkę z wodami i sokami. Zawrócili się… niepotrzebnie? Może.

- Lepiej stąd spadajmy – powiedziała szybko. Jeśli chodzi o Primrose to raczej jej nie zauważyła. Sklep był wypełniony ludźmi!
Powrót do góry Go down
NARRATOR
avatar
Piękna mapka

Ricardo
Bieg dał mężczyźnie przewagę nad żywymi i martwymi. Dzięki szybkiej reakcji, zdążył dotrzeć na tyły budynku i stanąc przed zamkniętymi drzwiami do magazynu sklepu ogrodniczego.
Ciężkie i nie posiadające żadnego okienka, były sporym wyzwaniem.
Tym bardziej, że nie było innego wejścia do środka.

Janis
Nie widziała mężczyzny na tyłach sklepu, musiała do niego dotrzeć, co jednak opóźniło się w czasie. Wybiegając za rogu, dostrzegła nie tylko uciekającą kobietę, ale także Zarażonego, stojącego na drodze do celu.

Valck
Po dotarciu do sklepu odzieżowego, zastał wybitą witrynę a w środku dwójkę plądrujących osób. Ze swego miejsce mógł mieć pewność, że są to mężczyźni, jeszcze przed trzydziestką.
Jeden z nich, trzymając w dłoni bejsbola, na szybko pakował jakieś ciuchy do torby a drugi próbował dostać się na zamknięte zaplecze.

Eva
Zapatrzona w stronę mężczyzny na tyłach sklepów, nie zauważyła zbliżającego się Zarażonego. Nim zdążyła zorientować się w obecności chorego, ten już był o krok za dziewczyną, wyciągając łapska w jej kierunku.

Ana, Prim, Samuel
Sklep zaczął pustoszeć a ludzie wysypywać się na ulicę, na krzyki innych. Wyraźne ostrzeżenie przed zbliżającymi się Zarażonymi, wprowadziło jeszcze większą panikę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zamierzał zawalczyć o ostatnie sztuki konserw, jednak gest nieznajomej dziewczyny zatrzymał go w pół kroku. Drgnął, gdy zaczęła prowadzić go w drugą stronę. Spoglądał na nią zaskoczony. 
- Dobrze - odpowiedział, kierując się już znaną im drogą do wyjścia ze sklepu, narzucając szybsze tempo. W razie czego odepchnął innych ludzi, którzy byliby agresywni natknąwszy się na ich dwójkę. Rozglądał się przy tym za wcześniej spotkaną dwójką mężczyzn, mając nadzieję, że już ich nie spotkają. Samuel przeczuwał, że nastąpiłby dalszy ciąg kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Także chytry plan Janis oczywiście się nie powiódł. Nieco zwolniła, gdy zobaczyła zarażonego, a o tego ta kobieta przed nią, zapewne ją zje. Rozglądała się wokół w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby być tymczasową bronią. Mogłaby to być nawet miotła, byleby można palnąć tego chodzącego truposza i zapobiec ugryzieniu kobiety, żeby przypadkiem dwa się nie zrobiły, bo to już będzie lekka przesada. Ile by dała, żeby mieć znowu swój łuk, czy noże myśliwskie, że też pozwoliła im się tak okraść kiedy się tu pojawiła. Pluła sobie w brodę, że zgodziła się tu zostać. Miała jedzenie, potrzebowała tylko broni, najlepszą opcją z dostępnych faktycznie wydawał się ten nieszczęsny ogrodniczy dlatego też ruszyła biegiem w stronę tylnego wejścia. O ile znalazła coś, czym mogła uderzyć zarażonego zrobiła to, żeby pomóc kobiecie, jeśli nie, to pobiegła w stronę Ricardo ignorując ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Postawiła krok do przodu, ciekawa będąc co zrobi mężczyzna przy drzwiach. Nie do końca była pewna, do którego sklepu ten chce się włamać, ale sama licząc na łatwy łup, czekała.
Na mannę z nieba.
Zapomniała się, nieostrożna. Pozwalając zajść się od tyłu, usłyszała szuranie zbyt późno. Pieprzona panika kilkanaście metrów dalej, zagłuszyła jej naciągające zagrożenie.
Eva odwróciła się, stając oko w oko z chorym i od razu, z krzykiem, odskakując jak oparzona. Zmuszona, biegiem ruszyła w stronę Eneza.

To już dwie na niego leciały!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
Spokój opuszczał Ricardo. Dookoła rozpętywało się szaleństwo, a on sam zastanawiał się czy warto ryzykować. Miał bezpieczną przystań, mógł opuścić miasto. Zrobił krok do przodu i do tyłu unosząc dłonie do ogolonej głowy. Podszedł do drzwi szukając w nich słabego punktu. Wtedy też zauważył ruch po swojej prawej stronie, drgnął przyjmując bardziej obronną pozę. Jak się szybko okazało nadaremno. Uwagę Ricardo pochłonęła nie tyle co dziewczyna ale to co za nią podążało. Spostrzegawczo zauważył iż drugi wylot tyłów jest blokowany przez kolejnego Dzikusa.
Gdyby Eva biegła na ślepo to zatrzymałby swoim ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Gość
Gość
Anabelle ruszyła zaraz za Samuelem. Nie zamierzała zostawać sama w sklepie, narażać się na jakiekolwiek niebezpieczeństwa i dać się pożreć Zarażonym. Chciała znaleźć jakiekolwiek schronienie i pomóc Anetce wydostać się z kuchni. W końcu powinna tam być! Mimo niedziałających urządzeń… był to jej dom. No, musiała namówić Samuelka!

Niemniej póki co pozostało jej uciekać wraz z nowym towarzystwem. Poza tym wykonywanie jego poleceń, przeżycie…
Powrót do góry Go down
STOCKTON
avatar
Valck , próbował jak najciszej wejść do sklepu, zauważył dwójkę ludzi i lekko odetchnął z ulgą, że to nie trupy widok bejsbola nie robił na nim żadnego wrażenia. Starał się jednak poruszać najciszej jak mógł i plądrować półki z koszulkami, bluzami, spodniami jak najostrożniej by ta dwójka go nie zauważyła i usłyszała, gdy pochwyci co trzeba stara się opuścić sklep, następnie przebiera się. Następne kroki będą zależne od sytuacji w jakiej się znajdzie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Rico nie musiał się obawiać zderzenia czołowego z Evą. Dziewczyna, zamiast wbiec prosto w ramiona faceta, dopadła do jego ramienia, zatrzymując się gwałtownie, z szarpnięciem za rękę.
- Chory!
Sapnęła, odwracając się za siebie, by dostrzec zagrożenie. Parszywe, szkaradne, nienormalne, z piekła rodem. Czy to był właśnie sąd ostateczny, o którym już dawno nie słyszała, bo nie chodziła na msze, woląc pospać?
Wycofując się za Ricardo, który miał łom, sama nie zamierzała pchać się do walki. Przecież te stwory nie umierały!
Żałując jedynie motoru, popatrzyła w drugą stronę, na ulicę. Nie chciała tym razem pozwolić sobie na nieostrożność i zapędzenie w kozi róg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
Nie musiała nic mówić. Widział przecież, że postać idąca za dziewczyną nie jest normalna. Spojrzał na Evangeline z pewną rozterką, ale nie trwała ona jednak zbyt długo. Odkleił ją od siebie i ruszył na spotkanie z Dzikusem.
- Szukać wejścia. - zwrócił się do niej i od tamtej pory skupił na tym by unieszkodliwić zagrożenie. Będąc już blisko, zdecydował się złapać mężczyznę za szmaty i wbić ostry, prosty koniec łomu w oczodół. Działał mechanicznie, skutecznie jakby to nie było już pierwszy Dzikus z jakim się rozprawiał. W ten sam sposób ratował swoje towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Prim szybko wypadła ze sklepu omijając wszystkich napotkanych ludzi. Rozejrzała się dokładnie, a to, co zobaczyła, wcale jej nie zachwyciło, ba, sytuacja była do dupy. Ale zawsze jest jakieś wyjście. Pierwsza rzecz, znaleźć broń.
Kobieta szukała czegokolwiek, co mogłoby nadać się na prowizoryczną broń. Musiało być ostre albo bardzo twarde, najlepiej jedno i drugie, ale tak dobrze nie ma. Zaczęła biegać po okolicy za jakimś łomem, prętem a nawet kawałkiem szkła, wszystko mogło się nadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
NARRATOR
avatar
Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz poważniejsza. Jeśli do tej pory nikt nie obawiał się o swe życie, powinien zacząć w tej chwili. Nie dość, że w panice ludzie byli gotowi na wszystko, byle tylko siebie ocalić, to na ulicy było coraz więcej Zarażonych.

W kolejnym samochodzie, jakie pojawiło się na ulicy, siedział kierowca, nie zamierzający czekać aż ktoś łaskawie odsunie się sprzed maski. Potrącając jedną kobietę, przejechał niebezpiecznie blisko Primrose. Tylko sekunda dzieliła ją od podzielenia losu nieznajomej.
Niemal nie tracąc zdrowia, nie widziała żadnego pręta ani łomu, jednak może wystarczyło jej szkło, jakie walało się pod jednym ze sklepów?

Valckowi udało się zgarnąć kilka szmatek (do wyboru, do koloru), jednak zanim opuścił z nimi sklep, został zauważony przez obecnych tam mężczyzn. Jego kombinezon przyciągał wzrok innych.
- O kurwa, brawo kolo!
Zawołał mężczyzna z bejsbolem i roześmiał się na myśl o ucieczce więźnia. Pokiwała głową z uznaniem, a jego koleżka ostatni raz walnął w drzwi na zaplecze i również spojrzał na Bowersa.
- Skąd się urwał...
Nie dokończył, zauważając za oknem człapiącego Zarażonego.

Janis udało się wyminąć Zarażonego, jeśli tylko pragnęła uciec na tyły. Krzycząca kobieta była ciekawszym posiłkiem i chyba nikt nie mógł jej pomóc. Cała trójka za sklepami była względnie bezpieczna, bowiem Ricardo udało się dobić chorego. Eve w tym czasie mogła stwierdzić, że zamek przy klamce jest słabym punktem drzwi, chociaż na zabawą wytrychem mogło nie być czasu.

Samuel chyba wykrakał sobie pojawienie się mężczyzn, z którymi miał do czynienia. Stojący po drugiej stronie, nie zdecydowali się jednak przejść, przez samochód, który niemal potrącił Prim. Samuel z Anabele mieli zaledwie kilka sekund na reakcję i decyzję co robią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Ricardo wyciągnął łom z oka mężczyzny odpychając Dzikusa od siebie. Zaklął przy tym w swoim ojczystym języku. Wytarł zakrwawioną część o ciemne spodnie i odwrócił do Evy, Janis jeszcze nie zauważył. Minął młodą dziewczynę samemu podchodząc do drzwi. Wydawał się chłodny i bardzo opanowany co mogło wzbudzać niemiłe odczucia. Nie myśląc wiele uderzył łomem o zamek.

------
MG: Zamek został rozwalony. Klamka odpadła na ziemię.
Drzwi nie będzie można już zamknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Zmarszczyła czoło, słysząc mężczyznę. Mimo, że najchętniej już by stąd spadała, bezwiednie spojrzała na drzwi sklepu ogrodniczego. Jednym susem do nich doskakują, złapała za klamkę i szarpnęła za nią, co nie przyniosło skutku. Oczywiście!
Spoglądając na nią, szybko zorientowała się, że można byłoby ją spokojnie rozwalić. Rzucając szybkie spojrzenia w stronę Rico i w stronę Janis, odetchnęła z ulgą, gdy trup padł.
- Stary zamek.
Odezwała się, gdy Enez wracał i odsunęła na bok, dając mu dostęp do drzwi. Ponownie spojrzała na Janis, ale zaraz zbliżyła się do Ricardo, gdy zamek został rozwalony a klamka uderzyła w ziemię.
- Pożałuję tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
STOCKTON
avatar
// start

Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ich sytuacja wcale nie była najlepsza, ale starała się pomimo wszystkiego wytrzymać i nie poddawać. Dziewczyna nie miała jakoś specjalnych umiejętności bojowych... co nie zmieniało faktu, że miała przy sobie długi nóż, którym w razie potrzeby miała zamiar się bronić. Po co udała się do sklepu? Zdawała sobie sprawę, że jedzenie jest przydatne i wszyscy będą go szukać, ale leki... i inne medykamenty są równie potrzebne do przeżycia. Vivian szla powoli i czujnie wzdłuż budynku i pozwoliła sobie wejść do jednego ze sklepu, nie mając w ogóle pojęcia o tym co rozgrywa się w zasadzie kilkanaście metrów dalej! 
Weszła do sklepu, ale w tym nie znalazła niczego ciekawego... a kiedy z niego wyszła... od razu zaczęła się walka o przetrwanie. Zarażonych było naprawdę bardzo dużo i... trzeba było uważać. Viv ruszyła biegiem starając się znaleźć jakieś miejsce, gdzie będzie mogła się schronić. Dziewczyna miała na ramionach plecak, który przy każdym jej ruchu przechylał się to w prawo to w lewo. Wayne czuła jak jej oddech niebezpiecznie przyspiesza, miała tylko nadzieję, że nie będzi musiała użyć inhalatora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t271-vivian-wayne
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis była usatysfakcjonowana, że nic jej nie dziabnęło. Zatrzymała się chwilę przed Ricardo i Ev, bo nie chciała od razu rzucać się w oczy. Obserwowała ich poczynania. Mężczyzna miał łom, co ją uszczęśliwiło, bo pewnie sama nie poradziłaby sobie z zamkiem, gdyby miała jakiś sprzęt pewnie by dała radę, no ale nie miała. 
Podeszła do nich i się odezwała.
- Pięknie załatwiłeś tego truposza, który gonił koleżankę. - Odparła uśmiechając się od ucha do ucha, jakby się znali.
- Mam nadzieję, że mogę się przyłączyć? - Janis była konkretna i nigdy nie owijała w bawełnę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklepy II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-