IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklepy II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
NARRATOR
avatar


   
   
Sklepy

   


Ulica ze sklepami w centrum Stockton. Nieopodal ratusza oraz przystani.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis była załamana sytuacją w jakiej się znaleźli. Miała gdzieś ten brak prądu i wody, zdawała sobie sprawę, że zaraz zacznie się zamieszanie, zamieszki i inne takie. Musiała zadbać o siebie i zaopatrzyć się w jakiś ekwipunek, czyli znowu od początku to samo. Potrzebowała jedzenia i broni, wiedziała bowiem, co spotka ją na zewnątrz. Liczyła również na to, że spotka jakąś znajomą twarz. Miała świadomość, że większą szansę na przeżycie ma w grupie. 
Od samego początku nie podobała się jej wizyta w tym całym ośrodku wojskowym. Teraz żołnierze się ewakuowali ze swoją bronią, a oni zostali z niczym. Była zła jak osa, tak samo było z całym tłumem. Weszła do pierwszego lepszego sklepu w poszukiwaniu broni i jedzenia, była zdeterminowana, żeby zdobyć to, czego potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Trzeba było się stąd wynosić. Jednak nie z pustymi rękoma. Póki co wszystko wskazywało na to, że kryzys potrwa jeszcze dłużej. Jeżeli Samuel zamierzał zabarykadować się w swoim domku myśliwskim, to potrzebował prowiantu. Dużo. Może nawet całej piwnicy podłego jedzenia z puszek.
Do sklepu przy promenadzie poszedł pieszo, wpierw upewniając się, czy ktokolwiek z rozszalałego tłumu nie ukradnie mu samochodu wraz z resztą jego przedmiotów. Wyjął bezpiecznik spod maski. Bez tego nikt nie ruszy z miejsca. Schował go tak, by nie wypadł mu nigdzie.
Mężczyzna wszedł do sklepu, rozglądając za dobrym towarem i ewentualnymi problemami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Gość
Gość
Anabelle była jedną z niewielu osób, która nie poddała się panice. Praca w kuchni nauczyła ją cierpliwości, przygotowała do trudnych warunków i pokazała jak obierać ziemniaki. Sam prąd nie miał prawa jej zabić! Prawdę mówiąc do poszukania jakichś przydatnych rzeczy nakłoniła ją Pani Anetka, która zawsze służyła dobrą radą. Nie zamierzała kraść z stołówki; zauważyła, że kuchareczki nie przestrzegają podstawowych zasad higieny. Tylko Anabelle była ręce  podawała przyzwoite posiłki! Kucharka roku.

Podobnie jak cała reszta, siedemnastolatka weszła do pierwszego lepszego sklepu i z uśmiechem zaczęła rozglądać się za jakimiś przydatnymi rzeczami. Najbardziej zależało jej na żelkach i zupkach w proszku, bo tylko to(pomijając ziemniaki) potrafiła przygotować. Nie miała kasy, więc musiała coś ukraść lub zapłacić w naturze.
Powrót do góry Go down
NARRATOR
avatar
W sytuacji, w której miasto, pozbawione wody i prądu, staje na głowie, nie można było liczyć na spokojne zakupy wieczorową porą. Wzdłuż ulicy, na której pootwierano szereg najróżniejszych sklepów, część była zamknięta na cztery spusty, a część już padła ofiarą grabieży.
- Uwaga!
Zakrzyknął ktoś grubym głosem, trzymając w rękach metalowy kosz a śmieci. Od razu też cisnął nim w witrynę sklepu z wyposażeniem domowym. Szyba rozbiła się w drobny mak, rozsypując na chodnik i do środka lokalu.

Janis, padła ofiarą gwałtownego wtargnięcia do sklepu, przez otyłego mężczyznę. Wyprzedzając Romanov, żądny zaopatrzenia, tak samo jak i reszta, uderzył kobietę barkiem, wytrącając z równowagi i łapiąc za suszone mięso, jakie było przed nimi.

Anabelle, mimo tego, że nie należała do typowego zaopatrzenia sklepu, najwyraźniej była dla kogoś bardziej interesująca. A już na pewno jej plecak, za który ktoś szarpnął mocno, chcąc odebrać coś wartościowego. Młody mężczyzna, którego wygolona czaszka i tatuaże wskazywały na typa spod ciemnej gwiazdy, postanowił upatrzyć sobie słabą ofiarę.

Samuel, był świadkiem sytuacji i stał przed wyborem - pomoże nastolatce czy woli plądrować sklep jak inni. A tych gromadziło się coraz więcej. Jakie krzyki rozniosły się po ulicy a chwile później rozległ się huk, przypominający czołowe zderzenie samochodu z latarnią.
Obok Samuela przemknął kilkunastoletni wyrostek z dziewiczym wąsem. Ze sklepowym koszykiem w ręce, wpadł między półki, by zacząć wrzucać wszystko na oślep, jak najszybciej i jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis była dzisiaj naprawdę wkurzona. Ten szarmancki jegomość wpadł chyba nie na tę osobę, co trzeba. 
- Uważaj Pan jak chodzisz. - Krzyknęła do niego, po czym popchnęła tak samo, jak on ją. Co sobie myślał? Że skoro jest gruby to może zajmować całe miejsce? albo zabrać całe żarcie? Chyba zwariował.
Kobieta zajęła się swoimi sprawami. Zaczęła pakować do koszyka suszone mięso. Zamierzała wziąć ze trzy kilo ryżu, parę opakowań makaronu, masło orzechowe i pakowane hermetycznie żarcie. Najważniejsza była broń, nie poradzi sobie bez tego. Miała dość tego zachowania ludzi, które było gorsze od zwierząt, z drugiej jednak strony każdy starał się jakoś zadbać o siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Gość
Gość
- Puszczaj to! – wrzasnęła szybko. Próbowała wyszarpać plecak z rąk tajemniczego i jakże silnego kryminalisty. Normalnie nie odważyłaby się stanąć przeciw dorosłemu człowiekowi, ale w obronie pasty do zębów i męskiego dezodorantu mogła poświęcić nawet własne życie. Miała cichą nadzieję, że ten nie posiadał jakiegoś noża. Wtedy byłoby po niej!
Tak czy siak, musiała poradzić sobie z tym sama. Proszenie o pomoc nie miało najmniejszego sensu! Dlaczego? Cóż, ludzie byli w jakimś amoku. Próbowali zgarnąć jak najwięcej pożywienia. Gdyby nie ten pan zapewne sama poszłaby w ich ślady. Chciała zupki chińskie i musiała je zdobyć! Wpierw zabijając tego kolesia…

- Nie mam tutaj niczego przydatnego! Idź do sklepu i zabieraj, co chcesz! Nie mam niczego… – próbowała kopnąć go w jajca lub zabrać plecak, by potem skutecznie(lub i nie) schronić się za jakimś autem. Musiała pilnować plecaczka!


Ostatnio zmieniony przez Anabelle Bateson dnia Nie Sty 29, 2017 4:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- Ja pierdolę.
Widząc sytuację z jakąś młodziutką dziewczyną, od razu ruszył w stronę szarpiącej się dwójki. Rozpychając się między tą ludzką szarańczą, patrzył zarówno, jak sobie młoda radzi, oraz czy obok nich nie ma kolejnego złodziejaszka.
Gdy do nich dotarł, a dziewczyna nadal była w tarapatach, Samuel chwyta go od tyłu za ubranie, tuż nad karkiem, by siłą zmusić go do puszczenia plecaka. Pociągnie go, by upadł do tyłu, stając z boku i uważając, by przy okazji nie dostać jakiegoś kopniaka od zaatakowanej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
//start 

Valck, uciekał ile miał sił w nogach, dotarł do Stockon. Martwiło go co się stało z jego kumplem Mikiem, czemu nie chciał go posłuchać, wtedy szanse mieli by większe nie ważne. Musiał szybko działać horda, która napadła na uzbrojony konwój to dopiero początek, zbliża się pewnie do tego miasta. Po pierwsze paradowanie w więziennym uniformie nie było najlepszym pomysłem nie wzbudza to żadnego zaufania po za tym było strasznie przepocone, dobrze że przy tym trupie strażnika znalazł tą pałkę, wiedział jak jej użyć w razie czego, po drodze do dzielnicy handlowej mijał wielu wkurzonych ludzi, którzy zaczęli niszczyć wszystko na swojej drodze, nie ma co się dziwić uciekająca Armia nie zapewni bezpieczeństwa Stockon, pewnie władze mają inny plan, jak opanować tą całą chorą sytuację.Świat się staczał.

W końcu dotarł do jednego z większych sklepów, wściekły tłum wziął się do szabrowania poleciały elementy otoczenia w kierunku rolet i szyb. Valck miał cel znaleźć jak najwięcej żywności w puszkach, wody oraz jakiegokolwiek ubrania, ale był uzbrojony w pałkę szybko starał się przetrzepać półki w poszukiwaniu upragnionych przedmiotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
NARRATOR
avatar
Niestety Janis, skupiona na zdobyciu pożywienia i oddaniu nieznajomemu, który zignorował jej słabe popchnięcie, nie zauważyła, że ten nie jest sam. Obok Romanov wyrosła równie gruba młoda dziewczyna, która była córką mężczyzny.
- Gdzie z tymi łapami, suko?
Wydarła się na Janis i złapała za jej koszyk, w którym znajdowało się suszone mięso. Wściekłe spojrzenie i grymas na ustach, ukazywał obraz upartej baby, która pragnęła jedzenia i zemsty za popchnięcie ojca. Dziewczyna szarpnęła za koszyk.

Łysy złodziej był zdecydowanie silniejszy od drobnej Anabelle, która przez wyrwanie jej plecaka niemal nie straciła równowagi. Pragnienie zaatakowania chłopaka, spełzło na niczym, gdy ten osłonił strategiczne miejsce plecakiem. Broniąc się przed nastolatką, nawet nie zauważył pojawienie się obrońcy. Skrzywił się oraz jęknął, uginając nogi w kolanach i odchylając do tyłu, by złapać za rękę Samuela.
- Tom!
Krzyknął przez tłum ale puścił plecak, tchórząc przed samotną konfrontacją z silniejszym przeciwnikiem. Na jego wołanie, z alejki obok wysunął się równie łysy i wytatuowany typek z kijem baseballowym.

Przed Valckiem przemknął wózek z kilkoma litrami wody, który wyrwał się z rąk szatynki, leżącej na podłodze, na której jakimś cudem się wywaliła. Zapewne przez rozlane soki i walające się kartony. Na końcu alejki szarpały się dwie kobiety, walcząc o jeden koszyk z suszonym mięsem a tuż obok stanął policjant, który pozostał na posterunku albo przyszedł rabować jak inni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis zajęła się tym czym powinna, kiedy znowu ktoś jej przeszkodził. Serio Pomyślała sobie. Miała dość, chciała po prostu świętego spokoju. Kiedy się odwróciła przewróciła oczami. No tak można się było tego spodziewać.
- Nie wpieprzaj się, gdzie nie trzeba. - Odparła, a kiedy ta ruszyła jej koszyk złożyła prawą dłoń w pięść zamachnęła się i zamierzała trafić jej w nos. Janis była zwinna, w porównaniu do tych dwóch grubasów chyba z milion razy szybsza, nie miała szans z jej momentalną reakcją, no raczej, zobaczymy, czy ją trafi tam, gdzie chciała. 
Zamierzała jak najszybciej opuścić ten dział, bo przecież to nie żarcie najbardziej ją interesowało, a broń. No jeśli szła w stronę interesującego ją stoiska zapewne dorzucała do koszyka rzeczy z mijanych półek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Gość
Gość
Anabelle była przerażona. Natychmiast założyła plecak na plecy i ruszyła w przeciwnym kierunku od tego, w którym rozgrywała się bójka. Owszem, chciała uciec i zostawić jej wybawiciela; nie miała zamiaru zastanawiać się nad moralnością, i… jej plany spełzły na niczym, gdy do głowy uderzyły wyrzuty sumienia.
Zatrzymała się w miejscu, zaklęła i odwróciła w kierunku ratownika. Posłała mu błagalne spojrzenie; chciała uciekać, a on miał uchronić ją przed zagrożeniami. Przez Twain Harte aż do Stockon siedziała pod opieką poszczególnych ludzi i naprawdę nie zamierzała tego przerywać. Jeżeli tajemniczy jegomość mógł zostać jej opiekunem… dlaczego nie? Zamierzała przekupić go kopniakiem prosto w podróbek przytrzymywanego mężczyzny. Gdyby osłabić jednego z nich ten z kijem baseballowym znalazłby się na straconej pozycji.

Krócej: Anabelka spróbowała kopnąć przytrzymywanego mężczyznę prosto w podróbek. Zrobiłaby to w ten sposób, by nie skrzywdzić swojego tymczasowego sojusznika. Gdyby Samuel zaczął uciekać, posłusznie pobiegłaby za nim. Jeśli nie, rozejrzałaby się za czymś, czym mogłaby zaatakować tego z kijem baseballowym. Może psiknąć mu dezodorantem w twarz?
Powrót do góry Go down
Jeśli Anabelle uda się kopnąć w podbródek faceta z pięknym wymachem (albo gdziekolwiek), to trzyma go aż do tego momentu. Jeżeli nie uda się jej ta sztuka, to szarpnie nim bardziej, próbując wyszarpnąć rękę z jego uścisku. W innym wypadku szybko uderza go pięścią z tyłu w plecy, a gdy ten przypuszczalnie da spokój, jeszcze szybciej podejdzie do dziewczyny i zdecydowanie pociągnie wgłąb sklepu, pomiędzy innych ludzi i półki. 
Samuel nie zamierzał wdawać się w walkę z drugim przeciwnikiem, więc najlepiej byłoby dla nich wtopić się w gromadę złodziei, do których zamierzał zaszczytnie dołączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
Szabrowanie, było w pewien sposób inspirujące w tej sytuacji walka na śmierć i życie, nawet policja straciła nad tym wszystkim kontrolę a ludzi ogarnął zwierzęcy instynkt nim tak rozmyślał na jego oczach przewróciła się kobieta z dużym wózkiem, w którym znajdowała się woda za pewne przez rozlane resztki cieczy, którą była pokryta posadzka marketu, następnie zobaczył walkę dwóch kobiet o koszyk wbrew pozorom dość zabawna sytuacja, ale najgorsze co aktualnie ujrzał to był policjant.
Valck był ubrany w więzienny uniform, być może nie był jeszcze poszukiwany, by się jakoś ukryć w tłumie zdjął tą pomarańczową koszulę, widać było teraz krótki biały podkoszulek, szybko ukrył więzienna koszulę w plecaku, następnie postanowił włączyć się do walki o te suszone mięso, wody trochę jeszcze miał, poruszając się powoli z pałką ruszył w kierunku dwóch kobiet walczących o towar, postanowił pomóc tej słabszej, dlatego z całej siły pałką uderzył grubaskę w brzuch, by ta puściła koszyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
NARRATOR
avatar
Dziewczyna, celnie uderzona przez Janis, krzyknęła i z płaczem puściła koszyk, by złapać się za nos. Kompletnie nie domyślając się, że padnie ofiarą ataku jeszcze jednej osoby.
Uderzona w brzuch, jęknęła tylko i zgięła się w pół, przewracając na półki i zjeżdżając po nich na podłogę. Kuląc się z płaczem i bólem, spojrzała na mężczyznę w uniformie i osłoniła się ręką, jakby bojąc kolejnego uderzenia.

W koszyku Janis znalazły się - trzy opakowania suszonego mięsa, dwa makarony, trzy kilogramy ryżu. W zasięgu spojrzenia jednak nie było żadnej broni a zamiast niej pojawiły się półki z kawą i herbatą.

Anabelle nie udało się kopnąć łysego typka, jednak uchwyt na ręce Samuela zelżał, gdy ten uderzył go w plecy. Złodziej odskoczył od mężczyzny, wpadając na swego kumpla, który stracił parkę z oczu.
Ana i Samuel znaleźli się w dziale chemicznym i skręcić mogli w soki oraz wody albo herbaty i kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis uśmiechnęła się szeroko, kiedy udało jej się trafić grubą. Co najważniejsze to nie ona zaczęła całą sprzeczkę, chciała, żeby te zakupy minęły jej przyjemnie, jednak jak zawsze ktoś musiał popsuć jej plany. 
Wtedy zauważyła, że jakiś mężczyzna jeszcze po niej poprawił. Uderzył w brzuch tamtą kobietę, tylko po co? Skoro Janis umiała sama załatwiać swoje sprawy.
- Dzięki kolego, ale nie trzeba było. - Krzyknęła do niego odchodząc. Trzeba dziękować za wsparcie, tym bardziej takie bezinteresowne. 
Janis była w miarę zadowolona ze swoich łowów, makaron, ryż i mięso to dobry początek. Skoro wylądowała na dziale kawy i herbaty postanowiła wrzucić do koszyka i to. Już widziała tę wypitą każdego dnia herbatkę o 17 i czuła zapach kawy, który będzie unosił się codziennie rano.
Nadal szła przed siebie w poszukiwaniu broni, czegokolwiek, mógłby być to nawet kij baseballowy, musiała coś znaleźć. Jeśli spotkała gdzieś jakiś dział z ubraniami wrzuciła do koszyka jakąś bluzę, i kilka t-shirtów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
STOCKTON
avatar
Ricardo ze swojej kryjówki dokładnie widział ucieczkę wojska z bezpiecznej strefy. Wraz ze swoimi towarzyszkami w milczeniu obserwowali gwałtowny wyjazd. Postanowił po raz kolejny zapuścić się do miasta dla zdobycia informacji oraz przedmiotów takich jak potencjalna broń lub pożywienie. Uzbrojony w gołe dłonie mijał sklepy patrząc na ludzi, którzy zachowywali się jak bydło. Groźny wygląd Eneza gwarantował, że nie będzie zaczepiany przez bandziorów. Rico szukał okazji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
STOCKTON
avatar
Czarnoskóry mężczyzna nie miał zamiaru dalej okładać tego grubego babska, na pewno zadał jej tyle bólu, że nie odważy się go atakować, czuł satysfakcje z pomocy słabszej, choć potrafiła sobie doskonale poradzić nim odeszła powiedział z uśmiechem.
-Nie ma za co, myślałem że to nierówna walka będzie. 
Popatrzył dokładnie na półki, nieopodal niego przecież stał wózek z wodą, kobieta wyraźnie nadal się nie podniosła. Valck przywłaszczył sobie go i z tego działu zapakował troche suchego makaronu, ryżu i suszonego mięsa, konserw jeśli to było. Następnie udał się do działu z ubraniami, potrzebował czapki z daszkiem, koszulek, jakiejś bluzy i być może kurtki oraz większego plecaka, jeśli to znalazł to pakował przedmioty do wózka


Ostatnio zmieniony przez Valck Bowers dnia Czw Lut 02, 2017 4:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Kobieta widząc, co dzieje się w mieście, postanowiła zebrać zapasy i jak najszybciej stąd spieprzać. Domyślała się, że wojsko jej już nie zatrzyma, więc tym bardziej się motywowała, żeby zrobić to jak najszybciej. Kiedy zjawiła się już na ulicy ze sklepami, szybko poszukała jakiegoś sensownego. Myśliwskiego, a nawet zwykłego spożywczaka. Jeśli weszła do sklepu spożywczego, wzięła koszyk i zaczęła pakować do niego wszystko, co mogło się przydać. Batoniki, kawę, herbatniki, wodę butelkowaną, chleb tostowy czy cokolwiek co wpadło jej w ręce. Miała nadzieję, że nikt jej nie przeszkodzi. Jednak przede wszystkim chciała poszukać broni. Zależało jej na broni cichej i długodystansowej. Zapewne mogła sobie tylko pomarzyć o czymś takim jak długi łuk oraz strzały, ale chociaż liczyła na nóż lub coś w tym rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
- Trzymajmy się razem - powiedział Samuel do dziewczyny, gdy chyłkiem uciekli do działu chemicznego. Spojrzał na nią, oceniając na ile jest chętna współpracować. - Ja pomogę tobie, a ty mi. Potem zrobisz, co zechcesz. Zgadzasz się?
Przebiegł wzrokiem po półkach. Ten dział go nie interesował. Gdy otrzymał odpowiedź od dziewczyny, bez względu na to czy była pozytywna, czy nie, ruszył dalej, wybierając alejkę z wodą i sokami. Szukał przy tym podręcznego koszyka lub wózka, aby zapakować w nie "zakupy". Jeśli coś się nawinie, zgarnia to i myszkując już w wybranym  dziale, sięga po kilka butelek wody. Następnie rusza dalej, szukając czegoś do jedzenia. Może działu z lekami bez recepty. 
Jeśli Anabelle dołączyła do niego, czeka na nią za każdym razem, jeżeli zostanie nieco z tyłu. Samuel uważa przy tym na innych, aby znowu nie wdać się w bójkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Gość
Gość
- Chyba nie mam innego wyjścia – wzruszyła ramionami. Anabelle nie zamierzała zbierać się na choćby odrobinę sympatii. Owszem, była temu mężczyźnie wdzięczna; po prostu nie potrafiła tego pokazać. I nie zamierzała się starać! Niemniej pobiegła zaraz za nim, rozejrzała się po dziale z chemią i spróbowała wyszukać jakichkolwiek past do zębów, zapakowanych szczoteczek, przyborów higienicznych i innych tego typu rzeczy. Wszystko starała się zapakować do swojego niewielkiego plecaka. Zamierzała zaopatrzyć siebie i tego mężczyznę… jeśli nic więcej jej się nie mieściło, wyrzuciła numer za małe trampki.

O ile nic nie stanęło na jej drodze, pobiegła za Samuelem w kierunku działu z sokami i wodami. Podobnie jak i mężczyzna próbowała odnaleźć jakikolwiek koszyczek(może ktoś jakiś zostawił? Panika i te sprawy!), w który mogłaby zapakować kilka paczek żelków, byle jakie lekarstwa, niewielkie kosmetyki.
Powrót do góry Go down
NARRATOR
avatar
Wszyscy - oprócz Ricka - znajdowali się wewnątrz sklepu spożywczego, średniej wielkości. Im dłużej się po nim biegało, tym bardziej się rozumiało, że nie ma w nim odzieży ani broni. Wszystko co w nim kiedyś sprzedawano, podchodziło pod artykuły pierwszej potrzeby.

Janis zyskała kawę i herbatę. Ile dokładnie wzięła?
Valck zgarnął wózek z 4 litrami wody oraz makaron, ryż, suszone mięso (podać dokładną ilość).
Primrose udało się zdobyć batoniki, kawę, herbatniki (podać dokładną ilość).
Samuel znalazł porzucony koszyk ręczny, dzięki czemu mógł zapakować soki i wodę. Ile litrów wziął?
Anabelle znalazła pastę, szczoteczki i po drodze mogła przygarnąć inne środki higieniczne. Co i ile wzięła? Koszyka nie znalazła a dla lekarstw bez recepty musiała wrócić do kas.

Proszę uzupełnić ekwipunek.

Rick miał widok na ludzi szabrujących sklep spożywczy, obok którego włamywano się do sklepu z wyposażeniem domowym. Dalej znajdował się niewielki ogrodniczy, zamknięty za metalową kratą i sklep z zabawkami.
Po drugiej stronie ulicy, gdzie samochód wbił się w latarnię, trwała akcja ratownicza w wykonaniu dwójki mężczyzn. Szarpiąc się z zablokowanymi drzwiami od strony kierowcy, zrezygnowali w końcu i postanowili ratować go od strony pasażera. Ledwo jednak jeden z ratowników wsunął się do samochodu, krzyknął jak opętany, gdy kierowca wgryzł mu się w ramie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Ricardo zawiesił oko dłużej na sklepie ogrodniczym. Podszedł do kraty, aby dokonać oceny czy uda się rozwalić kłódkę łomem. Pomyślał o zajściu na tyły, tam zabezpieczenia bywały o wiele prostsze. Kiedy zamierzał to zrobić, zauważył scenę przy rozbitym aucie. Serce od razu zaczęło szybko bić, pompując adrenalinę do żył. Takie sytuacje nie powodowały w nim paraliżującego strachu czy szoku. Podczas podróży uratował dwie panny od chorych na wściekliznę. Dlatego jego działanie było stanowcze i bezduszne. Podbiegł nakazując jednemu z ratowników wyciągnięcie gryzionego, a sam z drugiej strony zamierzał wbić łom w czaszkę rannego-atakującego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis zgarnęła więc 2 opakowania herbaty i 3 kawy, tak żeby mieć, skoro mogła. W sklepie nie było już nic, co by ją interesowało. Miała zamiar wyjść z tego spożywczaka i wleźć do ogrodniczego, którego widziała zanim weszła na zakupy do spożywczaka. O ile jej się uda znaleźć jakąś broń będzie stąd spieprzać, nie miała zamiaru siedzieć dłużej w tym mieście. Chciała jeszcze zajrzeć do magazynów wojskowych, na pewno było tam sporo atrakcyjnych rzeczy. Nie wiedziała jednak, czy jej się to uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
STOCKTON
avatar
Valck zorientował się, że ubrań nie znajdzie w tym miejscu zapakował 1 kg suszonego mięsa, miał 4 litry wody, 2 paczki makaronu, 3 pudełka ryżu.
Następnie zapakował wszystko, starał się upchać to do plecaka, wózek odstawił, ponownie otworzył plecak i wyjął uniform, założył go dopiero kiedy wyszedł spokojnie ze sklepu.
Wiedział, że ma mało czasu wciąż dzierżąc pałkę w dłoni szedł do przodu, jego celem był jakikolwiek lumpeks, czy sklep z ubraniami, prowiant zapewnił sobie przynajmniej na dwa tygodnie, jeśli dobrze go będzie racjonował. Starał się iść jak najbardziej ostrożnie by nie zostać zaatakowany czy zaskoczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t259-valck-bowers
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklepy II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-