IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ratusz II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
NARRATOR
avatar
First topic message reminder :



   
   
Ratusz

   


Ratusz zmienił się w centrum kryzysowe. Na ulicy przed budynkiem, zawsze stało kilka wojskowych samochodów a wejścia do środka pilnowali uzbrojeni policjanci.
Wstęp do środka mieli nieliczni.

Stąd blisko chociażby do centrum handlowego i na promenadę.

WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
NARRATOR
avatar
Jane mogła liczyć wyłącznie na to co znalazła Sophie, która dzięki rozkładówce zawieszonej na ścianie wiedziała gdzie iść.
Klucz do pokoju 33 znajdował się na swoim miejscu. Czy tylko do jednego miejsca będą chciały zajrzeć?
Z zewnątrz dobiegło was wycie syreny karetki oraz krzyki przy wtórze rozbijanego szkła. Bez wątpienia należało przyspieszyć. Z dyżurki można było przejść na lewo i dotrzeć do celu naokoło. Tej drogi już Sophie nie pamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
W tym momencie Jane miała nadzieję, że uda im się jak najszybciej dorwać do odpowiedniego pokoju, zgarnąć przydatne papiery i wynieść się stąd. Nie myślała nad tym, czy Fairy na nią zaczeka, gdy jednak zdecyduje się opuścić Stockton. Bezpieczna strefa nie była już bezpieczną strefą, nic dziwnego, że ratusz był opuszczony i coraz mniej żołnierzy przewijało się ulicami. Wolałaby, żeby kuzynka znalazła się w bezpiecznym miejscu, najlepiej w towarzystwie znajomych twarzy. Później i tak się znajdą, nie było innej opcji. 
Pokiwała głową , słysząc o apteczce. W tej chwili wszelkie wspomagacze były na wagę złota. Ludzie zapewne już teraz zbierali potrzebne drobiazgi czy to z okolicznych sklepów czy innych budynków, w których jeszcze coś zostało po wojsku.
- Musimy się streszczać - odezwała się, słysząc odgłosy karetki i dźwięk tłuczonego szkła. Oby ten dźwięk przyciągnął kręcące się po ratuszu stworzenia. I tak nie miały czasu do stracenia. Z każdą chwilą, sytuacja w Stockton się pogarszała.
Najlepiej by było, gdyby od razu udały się do gabinetu. Szanse na znalezienie przydatnych rzeczy z pewnością by się zwiększyły. Co do reszty pomieszczeń – Jane nie byłaby tego taka pewna. Jeśli Sophie zdecyduje się opuścić dyżurkę, Ryder ruszy za nią, bez ociągania się. Najlepiej mieć to już za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
Złapała za klucz i zawahała się przy innych, szybko jednak uświadamiając sobie, że nie ma czasu na przetrząsanie całego ratusza. Zarówno Sophie, jak i Jane, nie wiedziałay czego mogą szukać w innych pokojch, a Watson nie chciała utknąć w budynku.
Z kluczem w dłoni odwróciła się do towarzyszki i zerknęła na mop. Wciskając klucz do kieszeni spodni, podeszła do wiadra i złapała za kij. Jeśli tylko dało się odkręcić go od podstawy, Sophie wzięła kij ze sobą. Tak jak apteczkę (o ile dobrze zrozumiałam, że Jane jeszcze po nią nie sięgnęła).
- Pójdziemy naokoło. Trzymaj się blisko.
Stwierdziła, nie chcąc kolejny raz trafić na coś w korytarzu. Gasząc jedyne źródło światła, by nie zdradzić ich obecności, pierwsza wyszła z dyżurki i skierowała się do gabinetu.
Cicho i ostrożnie, wolno, by nie zgubić już swej towarzyszki. Jeśli nic nie stanęło im na drodze, docierając do pokoju i otwierając go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
NARRATOR
avatar
Droga do pokoju 33 minęła bez większych przygód. Obie wdrapałyście się na pierwsze piętro widząc przez kolejne mijane okna niepokojące obrazy. Jasne łuny wskazywały na pożar i to niemały. Z tej strony budynku hałasy z frontu były przygłuszone. Niedługo potem obie bez przeszkód znalazłyście się w pokoju w którym Sophie rozmawiała z Jane Atkinson, agentką FBI. Przy słabym świetle zapalniczki dostrzegłyście podstawowy wystrój pokoiku. Biurko, szafki, kanapy i stolik do kawy. Na jednej ze ścian wisiała duża mapa Stockton, a na biurku leżała sterta papierów. Panował lekki bałagan, który sugerował, że należy patrzeć pod nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kusiło zatrzymać się na moment przy oknie. Widoki za nim, niemal paraliżowały strachem. Sophie jednak uparcie parła naprzód, czasem odwracając się za siebie, czy spoglądając na swą towarzyszkę.
Była wdzięczna, że nie jest tu sama. Nieco lżej przekraczało się ciemne korytarze, ale do spokoju było niestety daleko. Docierając do gabinetu, Sophie użyła klucza i weszła do środka, na użycie zapalniczki decydując się dopiero po zamknięciu za nimi drzwi.
- Musieli wiedzieć coś więcej...
Odezwała się, myśląc głośno i rozglądając po pokoju. Zatrzymując spojrzenie na mapie, ostrożnie podeszła do niej, by przyświecić sobie widok na rozkład miasta i sprawdzić co tam zaznaczono.
Nie bez powodu przecież ta mapa wisiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Pożar wcale jej się nie podobał. To oznaczało mniej więcej tyle, że sprawy mają się coraz gorzej. Kto wie, czy ludzie już teraz nie zaczęli skakać sobie nawzajem do gardeł. Nie dość, że w okolicy grasowali Zarażeni, to teraz odgłosy syren i krzyki przyciągną ich jak ćmy do ognia. Po prostu świetnie, beznadziejna sytuacja. Nie ma broni, jedzenia, dobrze, że przynajmniej Ryder udało się jakoś uchować apteczkę i płaszcz przeciwdeszczowy. Oby za drzwiami pokoju znalazło się coś przydatnego.
Zerkała co chwila za swoje ramię, żeby przypadkiem ktoś ich nie zaskoczył. Dobrze, że działały we dwójkę, mogły bez większego hałasu przemieścić się do pokoju, a przy okazji osłaniać tyły. Nikt nie lubił niespodzianek w takich miejscach i okolicznościach.
Gdy już udało im się dotrzeć do miejsca docelowego, Jane weszła do środka za Sophie. Rozejrzała się dyskretnie na boki, uważając, żeby nie wpaść na nic i nie narobić niepotrzebnego hałasu. Omiotła wzrokiem szafki i podeszła do nich z wolna, aby je przeszukać.
- I jak tam? - zapytała w międzyczasie, przetrząsając zakamarki mebli. Spojrzała przelotnie na dużą mapę terenu, otwierając kolejną szafkę. Na pewno główne wejścia były teraz oblężone – czy to przez mieszkańców czy Zarażonych. Dobrze byłoby znaleźć jakąś lukę, albo cokolwiek innego, co mogłoby im ułatwić szybsze wyniesienie się z miasta. Jakiś skrót, tajne przejście, cokolwiek. Może drobne wskazówki odnośnie punktu docelowego podróży wojskowych? Byłoby miło. 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
NARRATOR
avatar
Mapa na którą patrzyła Sophie przedstawiła Stockton. Pinezkami zaznaczono najważniejsze punkty: Szpital, Ratusz, Hotel, Szkołę Podstawową oraz Przystań. Niebieskim flamastrem zakreślono granicę przebiegającą na północy. Dopisek rozgraniczał dwie strony na Strefę bezpieczną (południe) oraz Północ. Na północy rozmieszczono gęsto pinezki z czerwonymi główkami. Stacja kolejowa, osiedla, droga prowadząca do Sacramento - trupiarnia, głosił napis. Przy stadionie znajdował się krzyżyk i strzałka prowadząca do szpitala.

Jane w szufladach napotykała teczki oraz segregatory. Większość przydatnych rzeczy zostało zabrane podczas ewakuacji przez Atkinson. Słabe światło zapalniczki nie ułatwiało przeszukiwań. Nieostrożny krok zaowocował nadepnięciem na ołówek, gdyby tylko się schyliła to zauważyłaby na ziemi teczkę z napisem ŚCIŚLE TAJNE. Czyżby tam kryły się odpowiedzi na nieme pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przesuwając spojrzeniem po mapie, starała się dostrzec szczegóły, które wskazywałyby na bezpieczną drogę. Czerwone pinezki, gęsto rozsiane po całym Stockton poza strefą, mówiły gdzie nie należy uciekać.
Na dłużej zatrzymując się na Sacramento i napisie trupiarnia, nie do końca wiedziała co myśleć. Stadion z drogą do szpitala, zupełnie ją nie interesował. Nie odwróciła się od mapy na pytanie Jane, ale też nie zamierzała go ignorowac.
- Zaraza jest wszędzie. Chciałam jechać do Sacramento, ale... nie wiem. Nigdzie nie jest bezpiecznie. Jedyną ucieczką jest kanał. Chyba.
Sophie wpatrywała się w mapę, starając znaleźć wyjście z pułapki, jaką stała się strefa. Nie mogli tu siedzieć i nie mogli pchać się w miejsca oznaczone na czerwono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Wszelkiego rodzaju papiery i dokumenty, które napotykała podczas przeszukiwań nie były jej do szczęścia potrzebne. Nie zauważyła żadnych konkretnych informacji. Może to dlatego, że ogień zapalniczki w kiepskim stylu poprawiał widoczność poszczególnych notatek.
- Taki ze ściekami i szczurami? - wzdrygnęła się na samą myśl przechodzenia przez takie miejsce – z reguły ciasne i nieprzyjemne. Trzeba zaznaczyć przy tym, że Jane nie przepadała za wąskimi przestrzeniami.  Śliskimi, ciemnymi, zimnymi, pełnymi popiskujących gryzoni również. Wystarczała jej przygoda ze szczurami w magazynie, przed przybyciem do Stockton. Jeśli jednak nie będzie innego wyjścia, nie pozostaje nic innego, jak przygotować się na podróż kanałem. Lepsze to, niż pozostanie na miejscu z tłumem wściekłych ludzi i większej ilości Zarażonych.
Gdy nadepnęła na ołówek, zaklęła pod nosem. Schyliła się, a jej wzrok przykuła teczka z widocznym, sporym napisem. Podniosła ją ostrożnie z ziemi i otworzyła. Tutaj musiało coś być. Bo przecież napis Ściśle tajne sam o tym informował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
NARRATOR
avatar
W teczce Jane znalazła płytę CD, której obecnie niestety nie można było odtworzyć w żaden sposób oraz arkusze z danymi. Przeglądane na szybko i przy słabym świetle zdawały się mówić o Chorobie. W oczy rzucały się takie słowa jak zaraza, zmartwychwstanie, epicentrum, kryzys, nieskuteczne leki. Ostatnia kartka jednak mroziła krew w żyłach.

Pozwolenie na zbombardowanie dużych miast i miasteczek. Priorytetem jest San Francisco, Sacramento, Stockton, Los Angeles, San Diego (...). Nad ranem. Data: 15 lipca.

Ciszę przerwała eksplozja, która na chwilę rozjaśniła pokój. Z okien widziałyście jak jeden z domków jednorodzinnych wybucha i trawi ogień, a w tle słuchać ludzkie krzyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Nie miała pojęcia czy jeśli wyniosą się ze Stockton, będzie jakakolwiek możliwość znalezienia sprzętu, odczytującego płyty CD. Po za bezpieczną strefą prądu mogło już w ogóle nie być. Mimo to, Jane postanowiła zabrać znalezisko ze sobą. Może kiedyś dowiedzą się więcej o tym całym zamieszaniu w Stockton.
Kolejne wyrazy, zapisane na kartkach nie brzmiały zbyt dobrze. Ryder prychnęła cicho pod nosem. Lekarstw nadal nie było. Komuś musiało zależeć na wywołaniu epidemii. Wcześniej nikt raczej nie słyszał o tego typu chorobie. Ciekawe czy ktoś w ogóle opracowywał w tym momencie lekarstwa. Jane przypomniała sobie szczepionkę, którą fundowali im przy wejściu. Wszystko to było dla zachowania pozorów… na pewno.
Kolejna informacja sprawiła, że Jane zniknął z ust niewielki uśmieszek. Otworzyła szerzej oczy i poczuła, jak dłoń zaczyna jej nieznacznie drżeć.
Przy wyrazie Los Angeles zatrzymała wzrok na dłużej. Nie miała gdzie uciekać. Jej mieszkanie zostanie zrównane z ziemią. Mnóstwo obrazów przeszło przez jej myśli. Co z jej wspólnikiem, co z rodziną z Santa Rosy? Jednego była pewna – nie mogą zostać w ratuszu ani chwili dłużej.
- Musimy się stąd wynosić - odezwała się, rzucając papiery na podłogę. - Teraz!
Ledwo zdążyła wypowiedzieć te słowa, za oknem coś wybuchło. Coś ścisnęło ją gwałtownie w środku.
- Gdzie jest ten kanał? - skierowała słowa do Sophie, rzucając się w kierunku drzwi. Resztą będą się martwić później. Teraz muszą skupić się na tym, aby wynieść się ze strefy bombardowania. Jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
- Słucham? Nie, nie.. kanał wodny.
Postukała palcem po mapie, wskazując przystań. Nie miała pojęcia, czy Lenny zaaprobuje pomysł, mając już inne plany, ale musiała wskazać najlepszą drogę. Podczas gdy Jane przeglądała zawartość teczki, Sophie zajęła się ściągnięciem mapy ze ściany.
Nie istotne jak była przymocowana, kobieta nie zamierzała jej zostawiać. Dobrze było nie tylko opowiedzieć co widziała, ale także to pokazać. Naprędce składając mapę w kostkę, ściągnęła plecak z jednego ramienia i wcisnęła papier do środka.
- Co się stało?
Zaskoczona spanikowanym głosem Jane, spojrzała na nią, nakładając pasek plecaka na ramię. Papiery jeszcze nie zdążyły na dobre opaść na dobre na podłogę a Sophie postawiła jeden krok, zaraz mimowolnie garbiąc na dźwięk eksplozji. Krótka myśl o tym, że Jane wyczytała coś z teczki, została zepchnięta widokiem za oknem.
Sophie na moment zamurowało, ale ucieczka Ryder, zbudziła ją do życia. Sophie rzuciła się po teczkę i złapawszy ją, ruszyła za Jane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
NARRATOR
avatar
Stała się rzecz straszna. Zapalniczka się wyczerpała i obie na nowo musiały polegać na swoich przytępionych w ciemnościach zmysłach. Do uszu dochodziły różne odgłosy - trudno powiedzieć czy z budynku czy spoza niego. Korytarz był nieco oświetlony przez łunę co sugerowało, że w kilku miejscach w Stockton doszło do pożarów. Kiedy dotarłyście do parteru, niedaleko was echem rozniósł się huk wystrzału. Należało uciekać, zważywszy na brak jakiejkolwiek broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
W tej chwili myślała jedynie o tym, aby jak najszybciej wydostać się z tego budynku. Zapewne bombardowanie obejmowało również ratusz. Jeśli się nie pospieszą, może zostać z nich jedynie kupka popiołu. Niezbyt ciekawa wizja.
Nie miała czasu na rozmowy z Sophie. Powie jej wszystko, gdy już znajdą się w bezpieczniejszym miejscu.
Huk wystrzału postawił na baczność jej wyczulone w tej chwili zmysły. Zacisnęła zęby, zmarszczyła brwi, ale nie zatrzymała się. Jak to dobrze, że blask ognia sprawiał, że korytarze nie były tak gęsto objęte ciemnością. W takim wypadku, powinny w miarę szybko wynieść się z wnętrza ratusza.
Skręciła w odpowiednie korytarze, aby ostatecznie wpaść do miejsca z wybitym oknem, przez które przeszły. Zdecydowała się przejść przez nie, uważając, żeby się nie skaleczyć. Przy okazji nie robiła tego zbyt szybko, nie chciała oddalić się od Sophie. We dwójkę miały większe szanse na przetrwanie tego piekła.
Gdy już przeszła na drugą stronę, zatrzymała się, żeby poczekać na blondynkę. Rozejrzała się nerwowo na boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
Zaklęła pod nosem, gdy zapalniczka padła. Nie będąc w stanie rozświetlić sobie drogi, nie cieszyła się jednak z łuny ognia za oknami. Pożar w mieście przerażał a świadomość, że nikt go nie ugasi, była cholernie stresująca. Sophie nie odstawała zbyt wiele za Jane. Depcząc jej po piętach, zaciskała dłoń na teczce, której nie mogła przejrzeć.
Myślała o Lennym, którego zostawiła w hotelu. Gdzie był? Uciekał bez niej? Nie musząc kierować Jane, która szła w dobrym kierunku, oglądała się czasem za siebie.
Wystrzał na moment zatrzymał ją w miejscu, ale Sophie zaraz przyspieszyła, by nie zgubić koleżanki. Z duszą na ramieniu dotarła do okna i poszła w ślady Jane, zamierzając wyjść na zewnątrz.
- Muszę wrócić do hotelu.
Szepnęła z przejęciem, słysząc jak drży jej głos. A może cała się trzęsła? Wbijając spojrzenie w Jane, nie chciała się rozdzielać, ale była gotowa to zrobić, nie chcąc uciekać bez Belardo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
STOCKTON
avatar
Była gotowa ruszyć dalej biegiem, ale słysząc słowa Watson, zastygła w miejscu. Zmarszczyła nieznacznie brwi, ale po chwili zrozumiała poniekąd, o co chodzi. Pokręciła przecząco głową.
- Nie ma na to czasu. Jeśli tam wrócisz, zginiesz. Musimy się stąd wynieść, potem poszukamy reszty, ok?
Spojrzała wyczekująco na Sophie, kładąc jej dłoń na ramieniu. Nie było sensu szukania w tym momencie bliskich. W każdym momencie mogły oberwać. Posiadały ważne informacje, nie chciały chyba, żeby przez ich lekkomyślność reszta wpakowała się w kłopoty, choćby poprzez podróż w miejsca, narażone na ataki bombowe.
 Jane również nie podobała się wizja ucieczki bez młodszej kuzynki, ale znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Mogła mieć jedynie nadzieję, że Fairy udało się uciec przed niebezpieczeństwami. Ekpia z Twain Harte była przecież wprawiona w takich działaniach, na pewno znaleźli sposób na opuszczenie Stockton.
- Chodź, musimy się stąd wydostać, w którą stronę powinnyśmy iść? -zrobiła krok do przodu, patrząc ze zdezorientowaniem na ogniste łuny, unoszące się nad budynkami. Czekała na jakieś wskazówki, odnośnie drogi do kanału, przez który miały się przedostać.
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
NARRATOR
avatar
Się zagalopowałyście. Parter jest długi i szeroki, pełen korytarzy i drzwi prowadzących do pokoi oraz boksów. Wcześniej Jane słyszała głosy, gdzież się one podziały? Źródło wyparowało? Ależ skądże. Nawet zmiana drogi była w tej sytuacji ryzykowna.
Szukając  wyjścia zauważyliście poświaty latarek w jednym z pomieszczeń. Jeśli myślałyście o przejściu na palcach jak myszki to niestety - tuż za wami rozległ się szczęk odbezpieczanej broni, a mocne światło z latarek oślepiło.
Przed wami stał niewątpliwie jeden z wojskowych.
- Ed, popatrz kto się tu kręci! - zawołał do swoich kumpli - Macie szczęście, że nie wziąłem was za Zarażonych. Do pokoju, raz dwa.  - wskazał głową na pomieszczenie do którego bez wątpienia wejść musiałyście. W środku znajdowało się sześciu mężczyzn, razem z tych który was złapał. Część miała na sobie cywilne ubrania, inni mundury. Sophie mogła rozpoznać Woodsa. Pochylał się nad jedną z szuflad. Widząc Watson zmrużył oczy ale nic nie powiedział. Na jego czole perlił się pot i był blady. Przy próbach tłumaczenia niszczenia miast, żołnierze wykazywali dziwny spokój. Wiedzieli.
- Sprawdźcie czy mają coś cennego. - zadecydował jeden z wysokich brunetów wracając do przeglądania szafek. Znajdowałyście się w dużym pokoju socjalnym. Obie zostałyście doszczętnie przeszukane przy czym zabrano wam wszystko. Jane ostała się jedynie płyta oraz dokumenty, które uznali za bezużyteczne. Sophie zabrali to co miała przy sobie. W szczególności teczkę z dokumentacją oraz mapę, którą odkleiła od ściany.  
Jedynie przez wzgląd na to, że Woods miał dług wdzięczności u Watson nie doszło do czynów o wiele gorszych od grabieży. Wspaniałomyślnie zabrali was ze sobą, szturchając ale nadal pozostając dżentelmenami. Z budynku wychodzili oknem na tyły, gdzie znajdował się niewielki parking. Obecnie pusty nie licząc ich wojskowego hammera.
- Dajcie spokój, zostawcie je. - powiedział Woods - Trzeba wyjechać z miasta jak najszybciej, a one będą tylko marudzić o swoich rodzinach...
Nawet jeśli Sophie wytknęła przy innych fakt ugryzienia Eda to reszta nie dała po sobie niczego poznać. Ostatecznie obie zostałyście porzucone na parkingu mając przed sobą płot oraz wielką dziurę po nim w ślad znikającego hammera. Nieopodal zamajaczyły cienie należące do Zarażonych. Teraz uciekajcie.

Dziękuję za sesję  - The End - Piszecie w nowych lokacjach.

Straty:
Jane - paczka papierosów, płaszcz przeciwdeszczowy, mała apteczka
Sophie -  Plecak z kilkoma ciuchami Kij od mopa Apteczka(kompres na stłuczenia) Zapalniczka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ratusz II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-