IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 II piętro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   
II piętro

   



WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
Pierwsze co mogło się Janis rzucić w oczy, to przygaszone światła, jakby ktoś jeszcze nie zauważył, że nastał nowy dzień. Długi korytarz, odchodzący od schodów, ciągnął się do rozwidlenia, z którego można było skręcić w prawo i lewo.
Panowała cisza i żaden hałas się nie powtórzył. Może Janis nie powinno tu być, ale na razie nie pojawił się nikt, kto mógłby ją przegnać na dół, do obowiązków jakie otrzymała. Nie słychać było rozmów ani kroków kogokolwiek, a już w szczególności stukotu obcasów doktor Phillips.
Co znajdowała się za rogiem, pozostawało ukryte dla oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
// z I piętra

Janis postanowiła podążać za hukiem, który usłyszała w dyżurce pielęgniarek. Udało jej się uskutecznić angielskie wyjście z tamtego pomieszczenia. Poszukała schodów, aby skierować się na piętro wyżej. Miała świadomość, że gdzieś tutaj trzymają zarażonych, po co więc sama się tu pchała? Ciekawość była okropną cechą. Coś nieźle tu łupnęło, może ktoś potrzebował pomocy? Niech sobie tak tłumaczy swoje zachowanie. 
Czuła się tu nieswojo, jakby była intruzem, no ale postanowiła zobaczyć, co się dzieje. Wybrała lewy korytarz i powoli, jak najciszej umiała szła przed siebie, żeby nie zwrócić na siebie niepotrzebnej uwagi. Przy okazji poszukiwała czegoś, co mogłoby jej posłużyć za ewentualną broń, no chociażby stojaka na kroplówki? Powinno być tu takich na pęczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Kroplówek na korytarzu jednak nie było. W salach jednak pewnie jakiś by się znalazł. Zakręcając na lewo, Janis mogła zauważyć duże okno na końcu korytarza, przy którym znajdował się kolejny zakręt i kilka drzwi po każdej ze stron.
Mijając pierwsze, przez pionową, prostokątną szybkę, mogła zajrzeć do sali. W środku znajdowały się dwa zajęte łóżka. Na obu leżała dwójka mężczyzn, śpiących i przypiętych pasami. Drzwi nie były zamknięte ale jeśli nie zdecydowała się wejść do środka, dotarła do kolejnej sali. Wewnątrz też stały dwa łóżka, chociaż tylko jedno było zajęte. Mała dziewczynka, blada i spocona, leżała spoglądając w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis niezbyt pewnie się czuła wędrując sama po szpitalu. Szczególnie, że niezbyt przepadała za takimi miejscami, ogólnie nie lubiła wizyt u lekarzy, ani innych takich. Ceniła ich za wiedzę, bo sama była naukowcem, aczkolwiek w swoim przypadku stawiała na zielarstwo. Jak najmniej inwazyjnie, tego nauczono ją w domu. Szła szybkim tempem, jednak bardzo cicho. Nie chciała zwrócić na siebie niepotrzebnej uwagi. Zajrzała do pierwszej sali, która się jej ukazała. Leżało tam dwóch mężczyzn, przywiązanych pasami, czyli trafiła najprawdopodobniej na oddział dla zarażonych. Dziwiło ją, że nie jest jakoś specjalnie zabezpieczony, przecież całkiem łatwo mogą się stąd wydostać i przenieść chorobę dalej. Ktoś tutaj nie myślał. Postanowiła wejść do środka, o ile znalazła stojak na kroplówkę, który ją interesował. Potrzebowała czegokolwiek do obrony, a to wydawało jej się całkiem pomocne. Wyszła z sali wraz ze stojakiem i ruszyła dalej. Sama nie wiedziała, czego szukała. Wtedy zajrzała do następnej sali, jej oczom ukazała się dziewczynka. To było najgorsze, że takie bezbronne stworzonka były najłatwiejszym pożywieniem dla zarażonych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Trzymając stojak i obserwując dziewczynkę w sali, Janis usłyszała kroki na korytarzu. Na pewno nie dobiegały one od strony korytarza, którego Romanov nie wybrała, ponieważ mając widok na niego, dostrzegała, że nikt nie nadchodzi.
Ktoś mógł iść korytarzem za rogiem, przy oknie, albo od strony schodów, którymi Janis przyszła.
Na reakcję była tylko chwila. Janis musiała natychmiast decydować co robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Na twarzy Janis zagościł szeroki uśmiech, kiedy udało jej się upolować stojak na kroplówki. To zawsze jakaś broń, czuła się więc pewniej i nieco bezpieczniej na tym tajemniczym piętrze. Obserwowała dziewczynkę, kiedy usłyszała kroki. Szybko rzuciła okiem, żeby zerknąć, czy ktoś nie nadchodzi. Przez moment miała myśl, że powinna się wrócić do tego drugiego korytarza, ale co jednak jak nie zdąży i niepotrzebnie rzuci się w oczy. Z drugiej jednak strony mogła udawać, że jest nowa i wie co robi, oraz skonfrontować się z tym, kto miał nadejść. Uniosła głowę do góry, szła pewnie przed siebie, jakby jej zadaniem było zaprowadzenie tego stojaka do którejś sali, gdzieś dalej. O ile ktoś nadszedł, kiedy się do niej zbliżał powiedziała nawet.
- Dzień dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Wybierając konfrontacje z nadchodzącą osobą, Janis z jednej strony ryzykowała przyłapaniem na gorącym uczynku, z drugiej jednak dawała sobie szansę odkrycia czegoś więcej niż kilku chorych pacjentów.
Nim zdążyłaby się się wycofać, stanęła twarzą w twarz z pielęgniarzem, który mógł mieć około trzydziestu pięciu lat. Pchając przed sobą wózek, przykryty białym prześcieradłem, nie zwolnił ani odrobinę, dostrzegając Janis. Kiwnął jej głową na powitanie, z beznamiętnym wyrazem twarzy, sugerującym niezainteresowanie panną Romanov.
Janis od razu mogła zorientować się, że pod materiałem leży martwe ciało, tymczasem mężczyzna nie zamierzał się zatrzymywać, z każdym krokiem zbliżając do celu swego zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Odetchnęła głośno, kiedy go minęła. Była zachwycona swoim sprytem. Nie spodziewała się, że będzie to takie łatwe, najwyraźniej los był dzisiaj jej sprzymierzeńcem. Postanowiła więc nadal korzystać ze swojego szczęścia i ruszyła za pielęgniarzem, żeby dowiedzieć się jak najwięcej. Pozostawała za nim nieco w tyle, szła bardzo cicho, żeby nie zwrócić na siebie jego uwagi. 
Zastanawiało ją, czy pod tym białym materiałem jest ktoś całkiem martwy, czy taki, który zaraz ożyje, no i czy pielęgniarz ma jakiekolwiek pojęcie o tym, co może się wydarzyć. Janis wiele już widziała, spodziewała się, że biała płachta może zaraz się ruszyć, a ktoś spod niej będzie miał chęć zjeść pielęgniarza, chciała zobaczyć, co robią z trupami, czy ona i jej znajomi są bezpieczni w tym miejscu? Czy to był tylko taki piękny obrazek, który niedługo skończy swoją żywotność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Mężczyzna nie wyglądał jakby obawiał się, że martwy zaraz się podniesie i na niego rzuci. Spokojnie idąc korytarzem, najwyraźniej nieświadomy Janis depczącej mu po piętach, dowiózł wózek do korytarza, którego Romanov nie wybrała.
Trup pod prześcieradłem się nie poruszył ani odrobinę a pielęgniarz dotarł w końcu do dużej windy, znajdującej się na końcu korytarza. Nacisnął przycisk i zerknął na wyświetlacz. Czekał zaledwie chwilę, aż drzwi się otworzyły i mógł popchnąć wózek do środka.
Winda zaraz miała się zamknąć a pielęgniarz z ciałem zniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Jak zawsze, Janis wybrała nie ten korytarz, to było do przewidzenia, przez co marnowała czas. W takim wypadku pozwoliła zamknąć się windzie i zerknęła na które piętro pojechał pielęgniarz, miała zamiar wejść do windy, kiedy ten z niej wysiądzie i pojechać na to samo piętro, co on, żeby zobaczyć co robią z ciałami. Tym bardziej ją to interesowało, dlatego, że widziała jak człowiek umarł, a po chwili zmartwychwstał jako zarażony. 
Kiedy więc podpatrzyła na jakie piętro pojechał mężczyzna, i udało jej się zawołać windę, weszła do niej i kliknęła to samo piętro co on, oczywiście w ręku nadal dzielnie trzymała swój stojak na kroplówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Wdrapawszy się w końcu na drugie piętro stawiała kroki uważnie nie chcąc aby buty wydawały dźwięki. Rozglądała się po korytarzu, chodziła od okien do okien, od sali do sali zerkając przez kilka chwil. Nie miałaby wyrzutów sumienia zwędzić któremuś z chorych takiej morfiny na przykład. Wsadziła rękę do kieszeni napotykając ostre kanty lekarskiej przepustki. Czy znajdzie tutaj magiczne drzwi do których będzie miała dostęp dzięki swoim zręcznym paluszkom?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
NARRATOR
avatar
Janis dostrzegła, że pielęgniarz zjechał aż do piwnic, gdy wyświetlacz wskazał -1. Można było się domyślić, że na samym dole znajduję się prosektorium. Jednak nim Romanov zdołała wejść do przywołanej windy, pojawiła się przed nią doktor Phillips, wracająca z najniższego piętra.
- Zgubiła się pani?
Unosząc brew, popatrzyła pytająco na Janis i wyszła z windy, zerkając na stojak na kroplówki.
Skąd i po co ona go wytrzasnęła?

Alice widziała ze swego miejsca Janis i panią doktor. Stojąc przy sali z chorą dziewczynką, słyszała nawet pytanie i jeszcze chwilę pozostawała niezauważona. Jednak jeśli tylko jedna z kobiet oderwie spojrzenie od drugiej, na pewno zauważy nastolatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Krok Alice zamarł w połowie kiedy usłyszała głos należący do doktor Philips. Widząc, że szanse na bycie niezauważoną są małe podjęła decyzję. Żwawo podeszła do kobiet wołając słodko:
- Janis! Tu zabłądziłaś! Pani Ward wszędzie cię szuka.
Stanęła obok posyłając rozbrajający uśmiech obu paniom. Była gotów odciągnąć Romanov z powrotem na klatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis nie zauważyła nadchodzącej doktor. Była zaabsorbowana windą i pogonią za pielęgniarzem. Także aż podskoczyła, kiedy usłyszała głos kobiety.
- Tak, troszkę pobłądziłam. - Odrzekła posyłając jej swój uśmiech numer dwa. Grała zagubioną, głupiutką dziewczynkę, nie miała z tym najmniejszego problemu. 
No i wtedy pojawiła się Alice. Miała szczęście, że Młoda poszła za nią. We dwie mogą więcej zdziałać.
- Poszłam po ten stojak na kroplówki, jak mnie prosiła, no i nie mogłam znaleźć wyjścia.- Odpowiedziała do Alice. Liczyła na to, że ta pani doktor da im święty spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Doktor Phillips, odwróciła spojrzenie od Janis i zwróciła je na podchodzącą Alice. Najwyraźniej uwierzyła w tą małą bajeczkę, ponieważ wskazała zakręt w lewo i nawet doprowadziła obie ciekawskie pielęgniarki do schodów. Sama nadal pozostając na piętrze, patrzyła jak Janis z Alice schodzą na dół, po czym odwróciła się i zniknęła za rogiem.

Nie było już możliwości powrotu na drugie piętro, ponieważ na dole już czekała dyżurna z Virginią. Pacjenci w salach wymagali porannej opieki i każda z trzech kobiet, które zgłosiły się na ochotnika, została wciągnięta do jakiejś roboty. Jeśli jedna z nich miała dość, została zwolniona z obowiązków i nie musiała pojawiać się następnego dnia.

zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
II piętro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe :: Szpital-