IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Evy Lorenzo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
NARRATOR
avatar


   
   Dom Evy Lorenzo
   


WILDBIRD


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Lut 17, 2017 6:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X
Mathias nie wiedział gdzie jest. Widział ciemność, ale nie było źle - czuł, że leży i jest mu miękko. Wszystko go bolało od nóg po duszę, która teraz była poobijana gorzej niż on sam. Próbował poruszać swoimi obolałymi członkami, by sprawdzić czy jest w stanie cokolwiek zrobić.
Pewnie Patty go przytachała tutaj po tym jak znokautowała go kolejnym uderzeniem i teraz zbiera go do kupy po tym wszystkim, ale nie czuł więzów. W sumie nic nie czuł po za permanentnym bólem mięśni. Postanowił w końcu otworzyć oczy, rozejrzeć się i spróbować wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
Przy łóżku znajdowała się szafeczka, lecz zamiast nocnej lampki, świeciła jedna, mała świeczka, na której zaschnęły krople wosku, oblepiającego także talerzyk na którym stała.
Z drugiej strony pokoju coś się poruszyło, jednak na szczęście dla Mathiasa nie była to Patty ani jej ukochany trup. Eve podniosła się z fotela i podeszła do chłopaka, spoglądając na niego z troską.
Jak miała wytłumaczyć, że od dwóch dni spał jak kamień? Pamiętał jak go wyciągnęła z piwnicy?
- Chcesz się napić?
Zapytała, sięgając po kubek z wodą i słomkę. Nie zamierzała chłopakowi kazać się podnosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Mathias spojrzał zdezorientowanym wzrokiem w stronę żeńskiego głosy. Miększy i młodszy ton nie pasował do oprawczyni w postaci Patty. Przez chwilę wizja samego pokoju oraz nieznanej postaci była jeszcze zamazana, ale po chwili obraz się wyostrzył i ukazała się przed oczami Drowna blondynka.
-Kim jesteś ?-zapytał słabym, ochrypłym głosem. Czuł w ustach suchość oraz gramaturę papieru ściernego za sprawą wysuszonego języka.
Samo pytanie było o tyle ważne, że może to była córka, siostra czy może inna sadystka na usługach ropuchy. Gdyby ta się zbliżyła, to może, ale to może by ją znokautował ciężarem swojego ciała, lecz plan wydawał się o tyle marny, że monter ledwie poruszał swoimi rękoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
- Eve.
No tak, jeszcze nie mieli okazji aby się przedstawić. Lorenzo zbliżyła się z kubkiem wody do Mathiasa. Przysiadając na brzegu łóżka, była świadoma tego w jak ciężkim jest stanie. Nie zbyt dobrze, zważywszy na obecne wydarzenia, ale co mogłoby się z nim stać?
- Pamiętasz coś? Wyciągnęłam cię od tej starej prukwy.
Żałowała, że nie wróciła do domu Patty i nie sprawdziła, czy nie trzeba doprawić. Nie pozwolono jej. Skupiając się na nieszczęśniku przez ostatnie godziny, miała się czym zająć. Teraz, podsuwając mu wodę, miała nadzieję, że wkrótce stanie na nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Mathias próbował usiąść na łóżku. Czuł jak jego goła skóra przesuwała się pod kocem, ocierając go jeszcze bardziej, a gdy próbował oprzeć się o prawą rękę, poczuł ból w dłoni. Jakby wszystkie jego palce były w imadle, a potem wypuszczone po kilku godzinach katorgi. Zajęczał cicho z powodu bólu i zgiął rękę do ciała. Całą operacje musiał dokonać na lewej kończynie.
Gdy w końcu oparł swoje plecy o zimną ścianę i rozejrzał się jednym okiem po pokoju. Drugie miał nabrzmiałe jak dorodna śliwka w środku sezonu.
-Coś... wolę o tym nie gadać.-odpowiedział, będąc jeszcze w szoku o tym co się stało-Co się stało z tym pojebem ?- był ciekaw czy Patty jeszcze dycha i czy może spać spokojniej, choć trudno spać dzisiaj spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
Nie zamierzała dopytywać, tylko domyślając się co Patty mogła zgotować Mathiasowi. Wyglądał jak siedem nieszczęść, osłabiony i pobity. Evangeline miała nadzieję, że walnęła babę na tyle mocno, by ta już nie wstała.
- Nie musisz się o nią martwić.
Odpowiedziała pokrętnie i podsunęła Mathiasowi kubek ze słomką, mającą ułatwić picie. Na pewno zdążył się odwodnić. Jeśli zechciał, mógł przejąć kubek zdrową ręką.
- Jak masz na imię? Może wolałbyś być w szpitalu ale nikogo już nie przyjmują. Nawet nie wiem czy ktoś w ogóle w nim jeszcze został.
Eve spojrzała w okno, które zasłonięte, nie zdradzało co się działo na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Mathias chwycił kubek ze słomką i łapczywie osuszał go przez kubek. Jedno zmartwienie mniej - nie umrze z pragnienia. Gdy odetchnął ciężko, odłożył kubek na miejsce i oparł zmęczoną głowę o ścianę.
-Mathias.-przedstawił się po czym zapytał się-Czemu niby tam nikogo ma nie być ?- brzmiało to co najmniej dziwnie, bo rannych było wielu, podobno nawet Janis wzięli z powodu braku personelu do zajmowania się tym wszystkim. Czyżby jednak coś poszło nie tak przy zarządzaniu obozem ? Oby nie, bo nie był w stanie nawet chodzić teraz.
-Dało by radę zdobyć jakieś ubrania ?-spojrzał na swoje, gołe, poobijane ręce oraz czuł jak koc, drapie jego nagie nogi. Nie chciał znowu siedzieć w samych gaciach, przy dziewczynie - to było na swój sposób krepujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
Poczochrała krótkie włosy, krzywiąc się i zastanawiając jak to powiedzieć. Mathiasowi na razie nie groziła śmierć z pragnienia, ale na jak długo jeszcze zapasy wody miały wystarczyć. On nie wiedział, Eve nie wiedziała.
- W strefie zabrakło wody i prądu. Wojsko chyba nas... porzuciło.
Opuściła rękę na kolano i wzruszyła ramionami z niesmakiem na ustach. Miała nadzieję, że gnidy nadzieją się na zęby i pazury Zarażonych. Może podzieliłaby się swą myślą z gościem, ale słysząc o ubraniu, kiwnęła głową i podniosła się.
Odeszła w stronę komody i wysunęła szufladę. Najpierw jedną, potem drugą, tworząc kupkę ubrań. Koszulka, spodnie, skarpetki. Wszystko zostało złożone w nogach łóżka a Eve kciukiem wskazała na drzwi.
- Przyniosę ci coś do jedzenia - Odezwała się i wyszła z pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Mathias siedział w łóżku i patrzył się na koc. Głowę miał opuszczoną, a zdrową pieść zaciśniętą na wełnianej powierzchni okrycia. Zostali sami, bez prądu i wody ? To po co przejechali tą całą drogę, po co zostawiali Bena, po co uciekali z miasta, skoro i tak znów są w tej samej, gównianej sytuacji albo i nawet gorzej bo byli rozdzieleni, a przynajmniej Drown od reszty znajomych twarz. Nie twierdził, że Eva jest kolejnym psycholem pokroju Patty, ale nie wiedział co może się po niej spodziewać. Musiał jej zaufać i po prostu ogarnąć się.
Pierwszym krokiem do poradzenia sobie z nową sytuacją było chyba ubranie się. Gdy dziewczyna wyszła chłopak usiadł na krawędzi posłania, był cały poobijany, miał ślady przypaleń po papierosów, cięcia, no i ta przeklęta ręka. Mały palec oraz serdeczny sterczały w nie naturalnych kierunkach i bolały jak diabli. Kiedyś tak miał u stopy, lecz bał się teraz ruszać tych u dłoni. Może jego ratowniczka mu pomoże.
Z bólem, założył czarną, trochę za dużo koszulkę, spodnie w kolorze wojskowej zieleni, które o dziwo pasowały oraz białe, zszarzałe skarpetki z rozciągniętą gumką. Potem próbował wstać. Chwilę utrzymał równowagę, potem nogi ugięły się jak z taniej waty. Wylądował na kolana, podpierając się rękami, by gęba nie dotknęła podłogi, sycząc z powodu bólu, który przechodził z palców, aż po samą szczękę i mózg. Ostatecznie wstał oparty o szafkę i spojrzał się w powierzchnię szyby - widać było wyraźnie limo oraz jasne włoski, zwiastujące zarost. Gdy przejechał wierzchem dłoni po niej, to szorstka powierzchnia potwierdzała przypuszczenia.
Usiadł znów na łóżku, czekając na jedzenie, oglądając pomieszczenie - może czegoś więcej dowie się o nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
Zamykając drzwi pokoju, zastanowiła się co robić dalej. W domu była już czwórka osób, podczas gdy bezpieczna strefa upadała i należało zadbać o zapasy i schronienie.
Przechodząc korytarzem do kuchni, zaczęła się obawiać, że mury domu nie będą wystarczające. Co jeśli pojawią się Zarażeni? Mijając pokój rodziców, zerknęła do środka, spoglądając na śpiącą matkę i ojca. Teraz już nie mogła ich zostawić.
W kuchni przygotowując skromny acz treściwy posiłek, ustawiła go na tacy i dodała kubek zielonej herbaty. W misce znalazła się potrawka z ryżu i warzyw.
- Mam nadzieję, że ci posmakuje. Jest lekkie i doda ci sił.
Odezwała się, wchodząc do pokoju po kwadransie. Trochę się tłumacząc, że nie ma żadnego mięsa, nie mogła podać wycieńczonemu nic ciężkiego. Z lekkim uśmiechem podchodząc do łóżka, podsunęła tace Mathiasowi i usiadła obok.
- Byłeś sam w strefie? Mogę kogoś poszukać, jeśli chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Math wziął jedzenie od kobiety i odpowiedział jej krótko:
-Przyjechałem ze znajomymi.-ostatnim razem jak powiedział, że jest sam to dostał kluczem w głowę-Nawet jakbym chciał ich znaleźć to nie wiem gdzie są, a po za tym nie wiem czy byłbym w stanie teraz wyjść dalej niż do ulicy i z powrotem.-wbił łyżkę w kupkę ryżu i włożył sobie kopiastą porcję do ust.-Matko, dawno nie miałem w ustach marchewki.-dalej pochłaniał posiłek. Wypił do wszystkiego kilka łyków herbaty, po czym spojrzał się na Eve i zapytał się, nakładając sobie kolejną łyżkę:
-A jak jest z tobą ? Jesteś sama i w sumie czymś się zajmowałaś w strefie ?-oby byłą pielęgniarką, to by mu ponastawiała te przeklęte palce, bo nawet nie może pracować. W ostateczności sami to zrobią - trudne czasy, wymagają trudnych działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
- A no, ty nigdzie nie wychodzisz.
Powiedziała dobitnie i z ostrzeżeniem. Nie zamierzała pozwolić rannemu na latanie po ulicach, którym było już daleko do bezpiecznych. Powinien odpoczywać i nabrać sił, jeśli miał wyjść cało i poradzić sobie w następnych tygodniach.
- Za ścianą śpią moi rodzice.  A ja....? Niczym specjalnym.
Odpowiedziała, nie mając się niestety czym pochwalić. Westchnęła i odczekawszy aż Mathias skończy posiłek, sięgnęła po tacę z talerzem. Najlepiej byłoby dla niego, gdyby jeszcze pospał, jednak Eve nie mogła go do tego zmusić.
Podnosząc się z tacą, pomyślała o wyjściu na miasto, celem rozeznania się w sytuacji.
- Zdrzemnij się. Ja muszę wyjść.
Postanowiła i zostawiając Mathiasa samego, opuściła pokój i w końcu także dom.

zt miłego szabrowania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Zjadł, położył się i już miał dalej spać, gdy nagle ręka przypomniała o sobie. Teraz bardziej pulsowała, ale było to nieprzyjemne, z resztą Mathias się bał, że tak mu zostanie jak ich nie usztywni i nie nastawi. Nie miał nic przy sobie, więc będzie musiał jednak nadużyć gościnności kobiety oraz jej bliskich i znaleźć coś dla swojej schorowanej kończyny. Może jeszcze znajdzie inne pomniejsze graty w domu z których, oczywiście za pozwoleniem właścicieli, będzie mógł coś sknocić na szybko, by jakoś zająć swój czas choroby.
Wstał w łóżka i zaczął przeszukiwać pomieszczenie w którym był. Sprawdzał wszelkie szuflady, ale też nie zapominał o tym co jest na wierzchu - przed wszystkim szukał czegoś do usztywnienia oraz paska materiału lub innej tasiemki do owinięcia. Jeszcze będzie musiał spróbować swoich sił w nastawianiu palca, ale nie można zaczynać procesu bez uprzedniego przygotowania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
NARRATOR
avatar
Pokój należał do Evangeline. Dlatego większość przedmiotów to kobiece akcesoria. W szufladach Mathias mógł podziwiać bogaty asortyment bielizny we wszystkich kolorach tęczy. Na dnie jednej z nich leżał wibrator na baterie. Oprócz tego było pełno ubrań, w tym skarpetki. Być może uda się skompletować odzienie godne młodego mężczyzny. Na biurku stało metalowe pudełko po ciasteczkach w nim nici, aksamitne tasiemki i igły oraz nożyce krawieckie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gacie, skarpety, wibrator- same nieprzydatne graty. No może by się pokusi o wyciągniecie baterii z osobistego masażera, ale nie miał teraz czasu na "zabawy" z czarnym, fallicznym urządzeniem. Musiał poskładać powybijane paluchy do kupy i chyba znalazł w końcu coś przydatnego. W metalowym pudełku po ciastkach (w którym NIGDY nie wiedział tak naprawdę ciastek), skryte były akcesoria do szycia. W śród nich były nożyce i tasiemki, za pomocą których będzie mógł zrobić prowizoryczny opatrunek, spinający wszystko do kupy, brakowało jedynie usztywnienia - drewienko, szczotka, grzebień czy inne coś. W końcu wybór padł na żółty ołówek z gumką na końcu. Już mało pamiętał z pierwszej pomocy, ale chyba to wszystko nada się jako usztywnienie, podobne do tego przy złamaniu ręki.
Mathias przygotował sobie wszystko do operacji: przycięte tasiemki, ołówek oraz kilka głębokich wdechów przed lustrem. Widział jak medyk, podczas maratonu, nastawiał jego znajomemu palec jak wrąbał się na niego jakiś szybkobieżny czołg, wystarczyło jedynie powtórzyć to... tak mu się zdawało. Chwycił lewą ręką, spuchnięty palec serdeczny, początkowo delikatnie, stopniowo zwiększając nacisk by wyczuć jaka jest znośna siła uchwyty. Gdy już doszedł do graniczy swojej wytrzymałości, to zamknął oczy, zacisnął zęby i pociągnął krzywy paluch, tak jakby chciał z niego strzelić.
Powstał dźwięk, jakby ktoś skoczył na solidną warstwę folii bąbelkowej. Drown opadł na ziemię, niemo krzycząc z bólu i mając łzy w oczach. Przez chwilę rzucał się w konwulsjach, gryząc swoje lewe przed ramię, by nie obudzić wspomnianych domowników. W końcu, gdy ból odszedł, ofiara gierek Patty wstał, wytarł swoje załzawione oczy i przystąpił do bandażowania. Nie miał zamiaru ruszać małego palca - ten mały pokrak chyba nie nadawał się do samodzielnego nastawienia. Był spuchnięty i wygięty w 2 miejscach, więc musiałby mieć kogoś do asysty lub chociaż kogoś kto da mu coś na znieczulenie.
Ołówek włożył w rowek miedzy palec serdeczny i mały, po czym mocno związał je ze sobą, sycząc z przy tym. Nie był do końca pewien czy dobrze nastawił palec, ale nie miał zamiaru poprawiać zważywszy na ból. Poruszał kilka razy dłonią i stwierdził w myślach, że wygląda jak jakiś Pingwin i to nie te słodziaki z bieguna, ale ten z "Batmana". Brakowało mu tylko cylindra i Tima Burtona jako reżysera.
Gdy Math skończył robotę, postanowił wyjść z pokoju. Czuł jak nogi znów uginają się pod jego ciężarem, ale było co raz lepiej - spokojnie utrzymywał pion i co raz szybciej rozpędzał się do normalnej prędkości chodu. Chciał zwiedzić mieszkanie, poznać rodziców Evy i może skompletować sobie kilka rzeczy, skoro ma tutaj zostać dłużej. Jakieś śrubokręty, piłki, materiały, może jakieś buty by być gotowym do ewentualnej ewakuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
< sklepy

Wbiegła na ulicę, na której mieszkała, nawet nie oglądając się do tyłu. Tracąc swój motor, ze zdziwieniem poczuła, że nawet nie jest z tego powodu załamana. Zestresowana wydarzeniami przy sklepach, wyrzucała sobie wizytę tam.
Będąc o krok od zagrożenia, tylko dzięki Ricardo, nie skończyła jak ranny mężczyzna, dobijający się do krat ogrodniczego. Eve, zwalniając, spojrzała na mężczyznę bez słowa i nożycami wskazała swój dom kilka metrów dalej.
- Tam mieszkam. Jestem Eve.
Odezwała się w końcu i spojrzała na Janis. Ona, jak i Rico, byli zupełnie przypadkowymi osobami. Lorenzo nie musiała ich nigdzie zapraszać, jednak jakieś poczucie solidarności, wygrywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Mathiasowi z powodzeniem udało się usztywnić dłoń. Po wyjściu z pokoju mógł się przekonać, że dom jest niewielki. Znajdował się na piętrze. Z tego miejsca mógł dostrzec drzwi do sypialni rodziców Evy i do łazienki na końcu korytarza. Zza drzwi sypialni rozległ się głuchy odgłos jakby coś upadło. Schody prowadzące na dół kierowały do niewielkiego przedpokoju z którego można było przejść do salonu, kuchni, garażu oraz na tyły do ogrodu. Panowała ciemność oraz cisza w domostwie. Nie brzęczała lodówka co oznaczało brak prądu.

W salonie Mathias zastał skromnie ale przytulnie urządzony pokoik. Kanapa, fotele przy kominku. Wysoki kredens z ładną ale sztuczną zastawą, duży telewizor plazmowy i komódki w których kryły się rodzinne pamiątki. Z salonu zgarnąłeś pogrzebacz.

W kuchni pachniało środkiem czystości. W lodówce znajdowało się piwo, szarlotka oraz kilka podstawowych produktów. W szafkach była mąka, ryż, płatki śniadaniowe. W szufladach tasak do krojenia mięsa, noże oraz tłuczek. Od razu było widać, że państwo Lorenzo nie robili zapasów.

W ogródku Mathias przeżył chwilę grozy. Krzaczki róż zaszeleściły, na niebie wyłaniała się pomarańczowa łuna wskazująca na wybuch pożaru gdzieś w centrum. U sąsiadów Evy panował lekki rozgardiasz ale nie zwracali uwagi na Drowna. Kiedy chłopak cofał się z powrotem do domu w blasku księżyca ukazał się... Tracz. Cały i zdrowy, nieco potargany ale jeszcze bardziej tłuściejszy.

W tym samym czasie do domu powróciła Eva prowadząc do domu Ricardo i Janis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
STOCKTON
avatar
Szedł za kobietami zabezpieczając tyły. Nic nie mówił, a na jakiekolwiek pytania odpowiadał chrząknięciem albo kiwnięciem głową. Bał się o swoje auto, a widok rozpierduchy w Stockton nie poprawiał nastroju. Postanowił, że przeczeka w domu nieznajomej do momentu w którym zrobi się widniej. Miał nadzieję, że nie wydarzy się nic co zaburzy jego plany. Spojrzał w kierunku na który pokazywała Lorenzo. Osiedle sprawiało wrażenie pustego, a brak światła w zabudowie potęgował to wrażenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Chłopak zszedł powoli po schodach, opierając zdrową dłoń o poręcz. Tępo chodu już było na normalnym, ale nie byłby w stanie jeszcze biegać.
Przeszukał salon wraz z kuchnią i już wiedział, że za dużo nie nagrabi u Evy, a tylko bardziej pogłębi swoje przekonanie, że mają problemy. Nie było prądu, więc jedzenie za jakiś czas się popsuje, również z bronią było krucho, lecz zabrał pogrzebacz oraz tasak, który schował do kieszeni spodni. Metalowy, ostro zakończony pręt, był również dobrą laski dla kaleki Drowna.
W ogrodzie na początku było cicho, sucha trawa kuła w gołe stopy, bowiem nie chciał ubrudzić świeżych skarpet. Nagle krzaki zaszeleściły, a na czarnym niebie pojawiła się ognista łuna zwiastująca pożar w oddali. Eva miała racje - obóz powoli zanurzał się anarchii oraz szaleństwu ludzi. Elektryk odskoczył od ruszającej się rośliny, spodziewając się zarażonego, który odpoczywał sobie tam. Silnie zacisnął lewą dłoń na pogrzebaczu i czekał nerwowo. W końcu jednak wyszło z krzaków coś znacznie gorszego niż chory...
Szop chwilę popatrzył na Mathiasa, poruszał noskiem i podszedł bliżej by obwąchać go. Po chwili inspekcji, zasyczał złowrogo. To był on - gruby, wredny, Tracz.
-Pierdol się też.- powiedział do niego mężczyzna, z delikatnym uśmiechem na twarzy-Jest większym spasłym bydlakiem niż byłeś.- po tych słowach, jeszcze raz Drown rozejrzał się po okolicy i rzucił w stronę zwierza:
-Idziesz ?- wiadomym było, że szop nie odpowie, lecz poszedł za mężczyzną jak ten zniknął za drzwiami domu. Z początku wchodził ostrożnie, wąchał, ogólnie badał czy nie ma wstępnie jakiegoś zagrożenie i najwidoczniej go nie było, bo spasły szczur wlazł swoim cielskiem do domu, po czym dołączył do człowieka. Nie byli przyjaciółmi, nawet kumplami, ale byli na nieznanym terenie i tylko siebie znali.
Został jeszcze do przeszukania garaż, w którym mógłby coś znaleźć dla siebie. Może jakiś śrubokręt, obcęgi, a może stara elektronika czy części mechaniczne - wszystko się przyda, a kawałek warsztatu to jeszcze bardziej byłby zbawienny. Z jego stanem musi mieć porządne miejsce, do siedzenie, gdzie będzie mógł cokolwiek naprawić lub skręcić z czyjąś pomocą. Jednak to drobne marzenia w morzu potrzeb jakie muszę teraz zapełnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
POMOC MISTRZA GRY
avatar
// sklepy

Janis chyba trafiła na towarzystwo sobie podobne. Odpowiadało jej to. Nikt niepotrzebnie nie rozmawiał, każdy robił co miał robić, no żyć nie umierać. W sumie to i Eva i Ricardo wyglądali jej na osoby, które potrafią o siebie zadbać - wreszcie nie będzie musiała nikogo niańczyć. 
Kobieta szła tuż za Evą, żeby przypadkiem się nie zagubić i nie wylądować w centrum tych nieciekawych zdarzeń. Jej ogromna torebka ze sporą zawartością zaczynała jej ciążyć. Będzie musiała zorganizować sobie jakiś plecak, jednak nie mogła zostawić tej zgrzewki wody, bo by było jej szkoda. W prawym ręku kurczowo ściskała swoją motyczkę niczym toporek, była to teraz jedyna rzecz, która mogła ocalić jej życie w sytuacji, gdy coś poszłoby nie po jej myśli.
Kiedy Eve się przedstawiła mruknęła cicho pod nosem swoje imię. Podczas tej epidemii poznała już wielu ludzi, zastanawiała się, co się z nimi stało, czy jeszcze żyją, czy raczej nie. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś ich spotka, nie zdawała sobie sprawy jak szybko sprawy mogą się tak potoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Im bliżej domu była, tym bardziej zastanawiała się co powinna zrobić. Spakować siebie i rodziców, by uciec? Gdzie jednak mogliby się udać? Eve znała tylko Stockton i okolice. Od dziecka zamieszkując ten sam dom, teraz czuła się jakby miało jej pęknąć serce. Normalnie mogłaby wrócić tu w każdej chwili, jednak aktualna sytuacja podpowiadała, że dom mogli opuścić tylko raz na zawsze.
Podchodząc do drzwi frontowych, spojrzała na swych gości i złapał za klamkę. Już bez słowa weszła do środka i czekając z boku, aż Rico i Janis wejdą, zamknęła za nimi drzwi na dwa zamki i łańcuch. Wskazując na salon, przeszła do niego i ściągnęła plecak.
- Zaraz wracam.
Rzuciła plecak na fotel. obok położyła nożyce i opuściła towarzystwo. Ruszyła schodami na górę, chcąc porozmawiać z rodzicami. Jeśli spali, miała zamiar ich obudzić. Musieli wiedzieć nie tylko, że w domu pojawili się kolejni goście, ale także co stało się w mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis weszła do domu Evy. Skierowała się do salonu, tak jak dziewczyna im poleciła. Rzuciła swoją torebkę przy kanapie, a sama na nią skoczyła, żeby sobie usiąść. Zmachała się trochę, bo dźwigała wszystko w tej nieszczęsnej torebce. Liczyła na to, że Eva będzie miała plecak, ewentualnie jakąś torbę podróżną, w którą będzie mogła się zapakować. Być może znajdą tutaj jakąś siekierę, czy inne takie rzeczy, które pomogą im przetrwać, nie wiedziała jednak, czy wyruszą razem, czy jak to będzie do końca wyglądało. No i nie chciała ograbiać domu Evy, w końcu spędziła tu całe życie i znaczył on coś dla niej, jednak sytuacja była jaka była i będą musieli wynieść stąd jak najwięcej przydatnych rzeczy. Spojrzała na Ricardo, który w sumie nie odezwał się chyba ani słowem.
- Co zamierzasz? - Rzuciła w jego kierunku. Warto było wiedzieć, co planują aktualni towarzysze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Zanim Mathias zdążył zrobić krok w stronę garażu, usłyszał hałas, który wskazywał na powracających domowników. Jednak czy to tylko Eva wróciła? A może to bandziory? Tracz zastrzygł uszami chowając się za Drownem. Chłopak mógł się zaraz uspokoić. Do jego uszu dobiegł znajomy głos Janis. Nie była ona jednak sama, towarzyszył jej wysoki i szeroki jak szafa mężczyzna.

Evangeline pobiegła na górę. Drzwi do pokoju rodziców były zamknięte, a zza nich nie dobiegał żaden odgłos. Najwidoczniej Pan Lorenzo wyleczył się w końcu z chrapania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva stanęła przed drzwiami i położyła dłoń na klamce, jeszcze nie wchodząc. Zanim otwarła drzwi, spojrzała w stronę swojego pokoju, zastanawiając się nad zerknięciem co u Mathiasa. Chwila zawahania trwała parę sekund. Te kilka sekund, dzięki którym zwróciła uwagę na ciszę jaka panowała za drzwiami.
Nie spali?
Eve zapukała do drzwi dwa razy (nie zastać rodziców w niedwuznacznej pozycji) i nacisnęła na klamkę, otwierając drzwi.
- Śpicie? W mieście jest istny chaos..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Dom Evy Lorenzo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-