IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pierwsze piętro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
NARRATOR
avatar




Szpital




[/size]
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
12.07 chwile po szóstej rano

Na piętrze panowała błoga cisza, związana z wczesną porą. Obecni pacjenci jeszcze spali, potencjalni jeszcze nie pojawili się w recepcji. Pielęgniarka, dyżurująca przy niej, leniwie wypełniała teczki a lekarze szykowali się na obchód, dopijając kawę.
Na piętrze również znajdowała się dyżurka pielęgniarek, jednak Ginny, Janis i Alice nikogo w niej nie zastały. Pustka na korytarzu mogła wydawać się niepokojąca, zważywszy na ostatnie wydarzenia.
Gdzie doktor Phillips do którego mieli się zgłosić chętni do pomocy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
/12.07/

Cóż, wczorajsza rozmowa w szpitalu była szybka i nie dostarczyła Virginii zbyt wielu informacji. Nie dała jej również możliwości rozejrzenia po szpitalu, zatem państwo White będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Ward wróciła zatem do szkoły, gdzie (mam nadzieję) zastała swoją córkę całą i zdrową. Skorzystała pewnie kolejny raz z pomocy Tammy czy innych osób pracujących w punkcie informacyjnym, a reszta dnia upłynęła jakoś w miarę leniwie i normalnie. Jak na te warunki.
Musiała zerwać się o wyjątkowo nieprzyzwoitej porze, ale nerwy szarpiące myśli i tak nie dawały jej spać. Cmoknęła śpiącą Jackie w czółko i ruszyła w podróż do szpitala. Piechotą był to kawał drogi, a pokonując go wczoraj, tak tego nie odczuła. Teraz więc dotarła na miejsce umęczona i zdyszana, spodziewając się już jakiegoś ruchu na korytarzach, lecz...
Powitała ją cisza i pustka godna najnudniejszych oddziałów w weekend. Po zajrzeniu do pokoju, do którego została skierowana, postanowiła cofnąć się do recepcji.
- Dzień dobry. Wie pani może, gdzie znajdę doktor Phillips?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
POMOC MISTRZA GRY
avatar
// Gabinet lekarski

Wczorajsza rozmowa z blondasem nie wyjaśniła nic Janis, znowu odesłano ją do innej osoby. Cholera, zaczynało ją to wszystko denerwować, czy gdzieś znajdował się ktoś kompetentny, kto mógłby udzielić odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie, a nie ją zbywać? Zastanawiała się jak wygląda sytuacja na Północy, czy równie źle? Nie miała pojęcia, co się dzieje z jej rodziną, co strasznie ją denerwowało.
Jako, że pan doktor kazał się stawić o 6, to postanowiła spełnić jego prośbę. Nie miała pojęcia, w czym miałaby pomagać temu lekarzowi, no ale się okaże. Ziewnęła kiedy pojawiła się na piętrze. Była zmęczona, rzadko kiedy wstawała o tak nieludzkiej porze, no ale trudno niech im będzie. Kiedy szła znalazła zapalniczkę Zippo po drodze do szpitala (ODBIÓR NAGRODY).
Udała się w stronę recepcji i usłyszała, że ktoś pyta o doktorka, z którym miała się spotkać, postanowiła więc posłuchać co mięli do powiedzenia. Zwróciła uwagę, że pokój pielęgniarek był pusty, czy one nie powinny pracować od rana? Dopiero po chwili dostrzegła, że kobieta przed nią wydawała się znajoma. To razem z nią miała jeden z pierwszych razów styczności z zarażonymi, pamięta jak się kłóciły i nie mogły dogadać ze względu na różnice poglądów, ciekawe, czy teraz zmieniła zdanie na pewne tematy. Chrząknęła, żeby zwrócić na siebie jej uwagę.
- Dzień dobry, chyba czekamy na tego samego człowieka. - Odparła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Drgnęła lekko i obróciła się przez ramię, by spojrzeć na kobietę. Chwilę jej zajęło skojarzenie, skąd zna tę twarz. Niestety wniosek nie wywołał w niej szczególnego entuzjazmu. Ciekawe, że osoba, która gotowa była podejmować tak radykalne kroki, nie mające nic wspólnego z pomocą potrzebującym, znalazła się właśnie tu. I to najwyraźniej po to, by właśnie pomagać.
- Ach tak. Mam nadzieję, że zaraz się pojawi - odparła z rezerwą i spojrzała pytająco na pielęgniarkę za kontuarem.
- Dobrze widzieć, że dotarłaś cała i zdrowa - powiedziała po chwili, bo w zasadzie tak właśnie myślała. Mimo wszystko Janis byla znajomą twarzą, która z pewnością również musiała się nieco natrudzić, by dostać się do Stockton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Hmm, Janis podczas tych kilku dni pomogła paru osobom, także ocena Virginii była chyba nieco zbyt surowa. Jednak nie znała jej historii, także nie miała się, co dziwić, że jej nie polubiła. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, dobrze było zobaczyć jakąś znajomą twarz, do tego żywą. 
- Cóż, skoro ściągnęli nas tu tak wcześnie sami powinni też być punktualni. - Janis nie lubiła jak ktoś się spóźniał, szczególnie kiedy ona czekała. Sama była raczej punktualna, bo szanowała czas innych osób i wymagała od nich tego samego. 
- Nie sądziłam, że się jeszcze spotkamy, jednak również cieszę się, że cię widzę. - Naprawdę tak sądziła, fajnie, że pni Ward również udało się przeżyć, zastanawiała się, czy znalazła córkę.
-[b] Nie wiem, czy dotarły do ciebie informacje, Jackie tu jest, przebyłyśmy razem tę drogę, to niesamowita dziewczynka. -[b] Nastolatka zrobiła na Janis bardzo pozytywne wrażenie, była strasznie dzielna jak na sytuację, która je spotkała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
NARRATOR
avatar
Gdzieś, na końcu zakręcającego korytarza, w końcu zaskrzypiały drzwi a cichy trzask, zwiastował czyjeś nadejście. Echo kroków rozniosło się po pustym korytarzu, aż zza rogu wyszła wysoka kobieta w białym fartuchu. Idąc, spoglądała w stronę czekających, chociaż zatrzymała się w połowie drogi i zniknęła w jednej z sal.
Można było pomyśleć, że na doktora trzeba będzie jeszcze chwile zaczekać, ale chwilę później, kobieta ponownie pojawiła się na korytarzu i skierowała się do Janis oraz Virgini.
- Dzień dobry, jestem doktor Phillips. Proszę za mną.
Podchodząc, przedstawiła się i poważną miną skinęła na powitanie, od razu kierując się dalej.
- Słyszałam, że miały być trzy osoby..
Dodała niemal od razu, przechodząc do drugiego korytarza, odchodzącego od klatki schodowej.
Mijając poszczególne sale, Virginia i Janis mogły zajrzeć do środka, przez oszklone drzwi. Wydawało się, że wszystkie łóżka były pozajmowane. Kilka osób, noszących opatrunki, już się przebudziło.
Na końcu korytarza, pani doktor zatrzymała się i otworzyła przed towarzyszkami drzwi do szatni. Trzymając dłoń na klamce, spojrzała na kobiety.
- Powiem szczerze, brakuje nam pielęgniarek. Obłożenie szpitala jest ogromne a najważniejsza jest doraźna pomoc potrzebującym. Wiem, że tylko jedna z pań jest licencjonowaną pielęgniarką ale możemy pomóc sobie nawzajem. I pacjentom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Alice się spóźniła, ale dlatego, że zaspała. Musiała po prostu zjeść porządne śniadanie, a że swoim się nie najadła to połakomiła się na czyjąś porcję. Do szpitala dotarła w biegu, umiejętnie znajdując drogę tam gdzie powinna.
Miała przedziwną zdolność odnajdywania się w sytuacjach, które innych przerastały.
- Przepraszam za spóźnienie! - zawołała - Już jestem.
Wtargnięcie bezczelne ale już w kieszeni macała skradzioną wczoraj kartę lekarza. Uśmiechnęła się do wszystkich. Jak to nie ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
Virginia wzruszyła ramionami. Najwyraźniej Janis nie miała pojęcia o pracy w szpitalu. Sytuacja była kryzysowa - było wysoce prawdopodobne, że któryś z pacjentów okazał się być przypadkiem krytycznym, ściągając do siebie połowę personelu z piętra.
Uśmiechnęła się jednak lekko, a na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia.
- Jackie była z tobą? - nie wiedziała, czy cieszyła ją ta informacja. W pewnym sensie tak. No i ostatecznie, córka dotarła cała i zdrowa, więc ktoś musiał o nią dbać. Chociaż wiedziała też, że dziewczynka jest cholernie inteligentna i sprytna. - Tak, jest niesamowita. I tak, odnalazłyśmy się... Dziękuję - zdążyła jeszcze powiedzieć, zanim nie podeszła do nich doktor. Odpowiedziała zatem na powitanie i przedstawiła, nie mogąc jednak nic powiedzieć na temat tej trzeciej osoby, bo nie wiedziala, ile wolontariuszy zgłosiło się do pomocy i kim byli.
Kiwnęła ze zrozumieniem głową po słowach lekarki.
- Macie tu pacjentów z objawami tej... choroby? - spytała, akcentując wymownie ostatnie słowo. Choroba ludzi Zarażonych nie miała chyba jeszcze nawet oficjalnej nazwy. WHO mogłoby się bardziej postarać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
NARRATOR
avatar
Pani doktor obróciła się na niewysokim obcasie czarnych butów i zlustrowała Alice z góry na dół. Wyraz jej twarzy podpowiadał, że kobieta nie lubi i nie ma czasu na spóźnialski.
Nie odpowiedziała jednak nastolatce a zwróciła się do pani Ward.
- Mamy. Ponad połowa pacjentów jest ofiarą ugryzień. Staramy się im pomóc i powstrzymać rozwój choroby. To jest nasz priorytet. Przebierzcie się. Czekam na was na sali numer dziesięć.
Odpowiedziała i nie zamierzając tracić więcej czasu, zostawiła całą trójkę w przebieralni. Trzy szafki były uchylone a w środku znajdowały się zielone stroje na przebranie. Nikt o rozmiar jednak nikogo nie pytał i obecne same musiały się dogadać.

Gdy dotarły w końcu do wyznaczonej sali, doktor Phillips w niej nie było. Wewnątrz stały cztery łóżka, zajęte przez dwóch mężczyzn po trzydziestce, dziewczynę, która nie ukończyła jeszcze dwudziestu lat i ciemnowłosą kobietę, która mogła mieć około czterdziestki. Nie spała, w odróżnieniu od reszty, skubiąc materiał bandaża na ramieniu i próbując dostać się do rany. Dostrzegając pielęgniarki, przestała i uśmiechnęła się ze skruchą
- Swędzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Alice zmarszczyła czoło słysząc o ofiarach ugryzień. Sama miała z nimi same najgorsze doświadczenia. Spojrzała zaniepokojona na Janis i Virginię, jakby nakazując im zareagować. Były w końcu dorosłe i bardziej odpowiedzialne.
Odprowadziła jędzowatym wzrokiem lekarkę i poszła do przebieralni. Maxwell zajrzała do szafek, wyjmując trzy uniformy. Porównując je rozmiarowo wybrała najmniejsze.
- Jestem najszczuplejsza - powiedziała do Janis i Virginii. Na salę weszła jako jedna z pierwszych, rozglądając się po sali. Wzrok nastolatki padł na nieśpiącą kobietę.
- Proszę nie drapać. - odezwała się podchodząc bliżej ale z wyraźnym zawahaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis nie spodziewała się, że zobaczy Panią doktor myślała raczej, że będzie to facet, sama nie wiedziała dlaczego. Słysząc słowa tej kobiety nieco się zdziwiła. Jak mogą trzymać zarażonych w środku obiektu, który jest przed nimi chroniony. Rozumiała, że chcieli to leczyć, ale powinni stworzyć jakiś inny obiekt z dala od tych wszystkich zdrowych osób. Widziała jak szybko ludzie wariują podczas tej choroby, wolała nie mieć z nimi do czynienia bez żadnej broni. Po prostu bała się o swoje życie, chyba miała prawo? Nie sądziła również, że zrobią z niej pielęgniarkę. Zobaczyła ten fartuch i się skrzywiła. Było widać, że żałowała swojej decyzji, nie powinna się tu pojawić. 
- Czy tylko ja uważam, że to, co robią to głupota? - Odparła do swoich towarzyszek niedoli. 
Kiedy zobaczyła tę czwórkę zarażonych stała w drzwiach i nie chciała wejść do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
- Ponad połowa? - powtórzyła, starannie kryjąc zgrozę w swoim głosie i wyrazie twarzy. Chwilę stała w bezruchu, analizując sytuację. Nie brzmiało to dobrze, jednak fakt, że pracownicy szpitala zdawali się mieć pacjentów pod kontrolą, mógł oznaczać, że choroba była do opanowania. Że była do wyleczenia. Niemniej budziło to w niej niepokój. Nie mogła pozwolić sobie na jedno, najmniejsze potknięcie.
Machnęła ręką na wybór Alice. Virginia również była szczupła i zdążyła przywyknąć, że uniformy zwykle są na nią za luźne, chyba, że składali specjalne zamówienia na ubrania robocze. Ubrała się zatem w to, co było i ruszyła z pozostałymi kobietami do wskazanej sali.
Przytaknęła słowom Maxwell, wbijając wzrok w bandaż na ręce pacjentki.
- Drapanie daje tylko chwilową ulgę, a może pogorszyć sprawę. Mocno swędzi? - zagadnęła, podchodząc do nóg łóżka i podnosząc wiszącą na poręczy tabliczkę z kartą pacjenta. - Przy silnym dyskomforcie można podać leki, które mogłyby to trochę złagodzić... - dodała, pozostawiając dla siebie przemyślenie, że to w zasadzie zależy od zapasów medykamentów w szpitalu. Czy w obecnej sytuacji były możliwe dostawy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
NARRATOR
avatar
- Mocno.
Odpowiedziała kobieta i popatrzyła po wszystkich nowych twarzach. Virginia z karty dowiedziała się, że pacjentka spędziła w szpitalu już cztery dni a powodem było... poparzenie drugiego stopnia.
Nie było mowy o ugryzieniach, jak podejrzewały wszystkie trzy kobiety.

- No śmiało.
Głos pani doktor rozległ się za plecami Janis. Phillips wyminęła ją i weszła do środka sali, z uśmiechem podchodząc do pacjentki. Przystając obok, zapytała o samopoczucie i zerknęła na Virginię.
- Zaznajomi się pani z kartami pacjentów i wdroży koleżanki do pracy. Wszelkie niezbędne środki otrzyma pani u siostry Trish. Jest teraz w dyżurce. Jeśli będą jakieś pytania, można przez nią mi je przekazywać. Ja jestem potrzebna na drugim piętrze. Jeśli to wszys...
Zapiszczał pager przy pasku pani doktor, która od razu po niego sięgnęła i zerkając na wyświetlacz, cofnęła się o krok. Jeszcze raz wypowiadając słowo dyżurka, obróciła się na pięcie i szybkim krokiem wyszła z sali. Prosto w stronę schodów na drugie piętro. Co tam było i co się działo, wiedziała chyba tylko ona.

Jeśli sprawdziło się pozostałe karty, można było wyczytać złamanie w kolanie u młodej dziewczyny, usunięcie wyrostka robaczkowego u mężczyzny i wypadek samochodowy u drugiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Śmiało. Janis nie miała zamiaru dać się zjeść w między czasie. Nie wiedziała do jakich pacjentów ich wyślą. Liczyła na to, że ją wsadzą do jakiegoś laba i im pomoże z tym wirusem, ale skoro postanowili zrobić z niej pigułę. Zobaczą, co to znaczy zły człowiek, w złym miejscu. Janis nie była specjalnie empatyczna. Czasem gryzło ją sumienie, jednak raczej nie przejmowała się nikim i niczym. Tym bardziej obcymi ludźmi, którzy leżeli w tej sali. Pamiętała, że Alice zawinęła przepustkę blondaskowi, także miała zamiar z nią o tym porozmawiać, tylko, że Młoda jak zawsze się spóźniła. Kiedy stała w sali z pacjentami uśmiechała się, bo nie do końca wiedziała, co powinna robić.
- Chujowa sprawa tak leżeć, co? - Chciała nieco rozluźnić atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Uniosła wzrok znad karty i posłała jej blady, pocieszający uśmiech. Na ten moment nie mogła pomóc w żaden inny sposób - może potem. Wróciła do studiowania karty, odczuwając ulgę, gdy okazało się, że pacjentka nie cierpiała z powodu rany związanej z Zarażonymi. W zasadzie, skarciła się w myślach, jak mogła tak pomyśleć? Ci pacjenci musieli mieć jakieś izolatki, ludzie przecież nie byli głupi!
Opuściła tabliczkę wraz z nadejściem doktor Phillips.
- Oczywiście - kiwnęła głową. Zerknęła na Janis i Alice. Wdroży? Ech, nie była nauczycielką, a jak ktoś nie wiedział, co robi, to większa szansa, że zaszkodzi, niż pomoże. Zdawało się zatem, że czeka ją głównie stanie nad pozostałymi ochotniczkami... Chyba, że te wcale nie są takimi żółtodziobami. Wysłuchała doktor Phillips do końca - a właściwie prawie do końca, potakując, a potem odprowadzając kobietę wzrokiem, póki nie zniknęła z jej pola widzenia.
- No cóż - westchnęła. - Zobaczmy, co tu jeszcze mamy - mruknęła pod nosem, przeglądając karty pozostałych pacjentów. Potem ponownie skupiła się na kobiecie z poparzeniem, raz jeszcze unosząc tabliczkę z plikiem kartek. - Zmiana opatrunku powinna pomóc - uśmiechnęła się, nawiązując do problemu swędzenia.
Uniosła brwi i spojrzała przez ramię na Janis. Chryste Panie. Trochę kultury! Odchrząknęła.
- Jesteście zaznajomione z pierwszą pomocą? Zmiana opatrunków to dość prosta sprawa.
Co nie znaczyło oczywiście, że jeśli tego nie robiły, zostawi je same z problemem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Alice spojrzała na Panią Doktor wzrokiem pełnym obojętności. Sama nie do końca się tego spodziewała. Wolała pracę przy przechowywaniu leków bo po prostu zajumałaby te najpotrzebniejsze i uciekła. Wplątana w pomoc chorym musiała odnaleźć się w nowej sytuacji. Ruszyła na zwiedzanie sali chcąc ustalić jakie to było pomieszczenie, ile było okien, co można było z nich dostrzec, ile drzwi mogło posłużyć za ucieczkę i tym podobne.
- Trochę. - rzuciła w odpowiedzi do Virgini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
NARRATOR
avatar
Pacjenci zaczęli się powoli budzić a korytarzem przeszła starsza kobieta, przelotnie zerkająca do środki sali. Na widok nowych pielęgniarek skinęła głową i zniknęła za ścianą.
Pomieszczenie nie było wielkie. Posiadało jedno okno, z widokiem na ulice, usytuowane naprzeciwko drzwi. Łózka stały po lewej i prawej stronie, po dwa pod każdą ścianą. Każde z nich można było przesłonić kotarą.
- Widziały panie Zarażonych? Na drugim piętrze ich trzymają.
Odezwała się poparzona kobieta, z przejęciem przyglądająca swym opiekunkom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis naprawdę nie była jakoś specjalnie zainteresowana tymi kalekami, no ale coś musiała robić. Zobaczyła, że Virginia przegląda karty postanowiła więc zająć się tymi samym, żeby przynajmniej wyglądało na to, że ma jakiekolwiek pojęcie o tym, co ma robić. Pokiwała nawet głową w momencie w którym je przeglądała.
- Wszystko jasne. - Rzuciła pod nosem. Liczyła na to, że nie zagości tutaj zbyt długo. Być może nie było najgorzej, ale zirytowali ją już na samym początku, gdy zwinęli jej ciężko zdobyty ekwipunek. Była zadowolona, że nie kazali im iść na piętro zarażonych. Nie miała zamiaru z takimi pracować. 
- Tak, a nawet z drugą jak trzeba będzie więcej razy pomagać. - Odparła na pytanie pani Ward. Cóż, w miarę szybko dostosowywała się do sytuacji, a jakiś tam opatrunek, to chyba nie jest specjalna filozofia, tym bardziej, że potrafiła stworzyć bombę, czymże przy tym był nędzny opatrunek?
- Wiecie po co ich tu trzymają? Czy są jakieś postępy w leczeniu tej choroby? - Nie to, żeby była pesymistką, ale po tym co widziała nie liczyła na to, że szybko znajdą antidotum. Jako, że Alice ukradła przepustkę, pewnie mogłaby się dostać na to piętro i zobaczyć co tam słychać. Wzięła do ręki gazik, z jakąś maścią na oparzenia, coby ulżyć tej poparzonej kobiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
Popatrzyła na Alice, kiwając lekko głową. Słowa Janis wywołały tylko ledwo słyszalne westchnienie i wzniesienie oczu ku sufitowi, co mogła zauważyć co najwyżej pacjentka z poparzoną ręką. Virginia podeszła do łóżek kolejnych osób, które się obudziły. Zerknęła na stan kroplówek, sprawdzając w kartach, jakie podawano im do tej pory środki przeciwbólowe. I różne inne. Dziewczyna ze złamaną nogą wymagała tymczasem najmniej uwagi - wczesna pora zresztą i tak nie należała do jej ulubionych, bo dalej spała w najlepsze.
Spojrzała po dziewczynach, a potem pacjentach.
- Ja widziałam poza szpitalem - mruknęła niechętnie. - Chodź, zajrzymy do tej dyżurki, weźmiemy parę rzeczy i zajmiemy zmianą opatrunków - zwróciła się do Alice, nie biorąc pod uwagę, że tak naprawdę ani Alice, ani Janis nie chciały tu być i się szczególnie udzielać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
NARRATOR
avatar
Poparzona konieta pokręciła głową, zdając się nie znać odpowiedzi na pytania Janis. Będąc zwykłą pacjentką, mogła tu tylko leżeć i czekać na zakończenie leczenia.
Skąd mogła wiedzieć cokolwiek na temat Zarażonych?

W dyżurce siedziała korpulentna pielęgniarka po czterdziestce. Przekrwione oczy podpowiadały, że jej dyżur trwa zbyt długo a kobieta nie ma czasu na odpoczynek. Bez humoru spojrzała na nadchodzące nowe i westchnęła.
- Co potrzebujecie?
Zapytała i uniosła oczy do sufitu, gdy na górze coś głucho uderzyło. Chwilę czekając, jakby na powtórkę hałasu, w końcu opuściła spojrzenie i skierowała je na Virginię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Jeśli się gdzieś jest to przypadkiem można wiedzieć więcej niż wszyscy myślą, że się wie. Stąd właśnie pomysł Janis, że może ta poparzona miałaby jakieś informacje. Westchnęła ciężko, kiedy nie odpowiedziała na jej pytania. Mimo, że Virginia nie zaprosiła jej ze sobą postanowiła również udać się do dyżurki. Też chciała się tu trochę rozejrzeć, a nie bezczynnie czekać aż coś spadnie jej z nieba. 
Kobieta, która siedziała w dyżurce wyglądała na nieźle zmęczoną życiem, co się dziwić, normalnie pewnie był tu tłum, a co dopiero podczas epidemii. No i wtedy usłyszały huk, Janis podniosła głowę, w stronę dźwięku. O, miała zadanie, sama sobie wyznaczyła, musiała sprawdzić, co się działo. Dyskretnie wyszła z dyżurki i ruszyła piętro wyżej, aby zobaczyć, co się działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Alice rozejrzała się po salce odnotowując rozkład wszystkiego. Popatrzyła po chorych i tylko pokręciła głową więc nawet jeśli ktoś do niej coś mówił to to zlała. Poszła za Virginią do dyżurki, odnotowując, że Janis im towarzyszy. Odprowadziła ją wzrokiem, a sama szukała sposobności na to, aby coś z tej dyżurki ukraść. Klucze jakieś, albo leki. Cokolwiek przydatnego. Zmienianie opatrunków za bardzo się jej nie widziało ale przybrała minę posłusznej dziewczynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
NARRATOR
avatar
Janis przechodzi na drugie piętro.

Alice, zauważyła komplet kluczy, które dyżurna wydobyła z szuflady biurka, przy którym siedziała. W środku znajdowały się jeszcze jakieś teczki z dokumentami i gruby zeszyt do jakichś zapisków. Pielęgniarka, obróciła się na fotelu na kółkach, odpychając od biurka. Kółka zazgrzytały po podłodze a kobieta zatrzymała przed wysoką szafką. Jednym kluczem otwierając szafkę, otworzyła sobie drzwiczki, zostawiając klucze w zamku i sięgnęła do środka.
Ginny miała jeszcze czas na konkretne prośby, nim dyżurna skończy samodzielne decydowanie o przydziale.
- Słyszałam, że niedawno przybyłyście.
Pielęgniarka zagadała do nowych koleżanek, nie przerywając spoglądania po półkach.
Gdzieś w tle rozległy się czyjeś rozmowy, doleciał dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi do sali. Szpital zaczynał tętnić życiem i można było mieć pewność, że na parterze zaczęli zbierać się kolejni pacjenci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Rozczarowana brakiem jakichkolwiek możliwości popatrzyła ostatni raz na dyżurkę, a następnie na Ginny, która tu teraz szefowała. Korzystając z tego, że obie panie są zajęte i robi się coraz głośniej, poszła za Janis na II piętro.


z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pierwsze piętro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe :: Szpital-