IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Patty Adams

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
NARRATOR
avatar
First topic message reminder :



   
   
Dom Patty Adams

   

Niewielki piętrowy domek podobny z zewnątrz do wielu innych. W środku jest zaniedbany, śmierdzi kocią kupą i zepsutym jedzeniem. Posiada na tyłach ogródek.
Nie ma garażu choć na podjeździe stoi stary pick-up.


WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Nie było tak źle! Eve wyjrzała jednym okiem, szczęśliwie nie dając się dostrzec przez śmierdzącą panią domu. Z zapartym tchem (dosłownie), czekając aż stara przestanie się kręcić po kuchni, dostrzegła dwa talerze i zaczęła się zastanawiać, czy Patty je kolacje ze swym sierściuchem, czy lubuje się w surowym mięsie.
Gdy kobieta wylazła, Eve odczekała chwilę i wysunęła się z ukrycia dopiero gdy usłyszała kroki a schodach. Przesuwając się dalej, dotarła na próg kuchni i zerknęła w górę schodów. Aby nie stać tak na widoku, przeszła dwa kroki za schody i nastawiła ucha.
Głupio byłoby się pchać na górę, gdy Patty mogła zaraz się pojawić u szczytu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Będąc przy schodach, Eva mogła zauważyć obok zejście do piwnicy. Drzwi były niedomknięte, a wytężony słuch dziewczyny pracował na najwyższych obrotach. Być może płatał jej figle. Wyraźnie z dołu dobiegł płacz.
Chwilę później Patty włączyła suszarkę do włosów. Na randkę się szykowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zerknęła na drzwi do piwnicy, w pierwszej chwili mając ochotę na zignorowanie ich. Nie przyszła tu, żeby pchać się do miejsca, z którego może nie będzie miała szansy uciec, gdyby Patty ją przydybała.
Jednak płacz, jaki usłyszała, zdziwił na tyle, by Eve porzuciła podsłuchiwanie. Podeszła do drzwi bliżej i popchneła je lekko, aby zajrzeć do środka. Wyraźniej słysząc płacz, odważyła się i weszła do piwnicy.
Podskórnie świadoma tego, że tak zaczynają się najgorsze horrory, zbyt ciekawska była aby zignorować to co słyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Na schodach prowadzących w dół było ciemno. Na dole majaczyło blade światło żarówki, która mrugała. Płacz przerywało szlochanie i jęczenie na przemian z głuchym charkotem Zarażonego o czym Eva jeszcze nie mogła wiedzieć. Piwnica była małym labiryntem. Dużo półek tworzyło swoisty slalom w którym czyhały wszelakie niebezpieczeństwa. Musiała stąpać bardzo ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozsądek podpowiadał, żeby stąd spadała, tymczasem ciekawość kazała iść dalej. Płacz w ciemnej piwnicy był podpowiedzią, że coś tu nie gra. Eve, zostawiając drzwi tak przymknięte jak były, nawet nie próbowała szukać światła. Nie chciała dać się przyłapać. Wymacała tylko czy aby na pewno gaz pieprzowy w kieszeni się znajduje i powoli idąc do przodu, przyzwyczajała wzrok do ciemności.
Rozglądając się po półkach, wypatrywała czegokolwiek do ewentualnej obrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Evangeline mijała półki pełne słoików, pudeł z rupieciami oraz kartonami po kociej karmie. Ciężko było dojrzeć przedmiot, który mógł posłużyć za broń. Co uradowałoby dziewczynę? Statuetka z brązu przedstawiająca pastoreczkę z Bawarii czy krótka rura od starego modelu odkurzacza? Po pokonaniu zawiłych przeszkód oczom Evy ukazało się puste krzesło wraz z grubą liną leżącą na betonowej posadzce. Krew wręcz przyciągała. Miejsce hańby Mathiasa. Płacz dobiegał z prawej strony, zza regału zastawionego farbami i pędzlami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sięgnęła po statuetkę, ważąc ją w dłoni i obracając się za siebie. Gdyby Patty się pojawiła, to szybciej mogłaby ją znokautować pastereczkę niż rurką. Oddychając ciężko i bojąc się nabrać głębszego oddechu, ruszyła ponownie do przodu, zastanawiając się kto płacze i dlaczego.
Przejęta i zestresowana, wyszła w końcu z labiryntu półek i spojrzała na krzesło, krew i linę. Jakim cudem...?
Słysząc płacz, przyspieszyła aby znaleźć ofiarę, którą Patty sobie sprowadziła. Wychodząc za regał, który odzielał ją od nieszczęsnej osoby...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Za ciężkawym regałem znajdował się rząd trzech, niewielkich boksów. Ten całkiem po prawej zdawał się pusty, środkowy zawierał Donalda, ex-wielokrotną-miłość gospodyni. Śmierdziało uryną i kałem oraz rozkładającym się mięsem. Wraz z krokami Evy wzbiły się w powietrze duże, błyszczące muchy. Płacz dochodził z boksu lewego, od ściany. Siedział w nim skulony, zakrwawiony oraz posiniaczony Mathias. Wzrok miał schowany w swoje uda, skomląc i błagając aby [Patty] nie robiła mu krzywdy. Boks był zamknięty na kłódkę. W teorii Eva miała kilka rozwiązań.
a) rozwalić kłódkę statuetką, złapać rannego i uciekać.
b) wyjść i nie wracać
c) poczekać aż Patty przyjdzie, zajść ją znienacka, otworzyć klatkę zwracając wolność tajemniczemu golasowi.
d)
e)...
Zarażony wyglądał jak trup w trzecim etapie rozkładu. Z twarzy trudno było określić czy był kiedyś przystojniakiem, młodym, starym czy grubym. Donald zacharczał. Obecność Evy i płacz Mathiasa go denerwowały.
Zegar tykał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cofnęła się o krok, ledwo uderzyło w nią smrodem. Szybko zasłaniając nos dłonią, skrzywiła się, czując jak obiad podchodzi do żołądka. Co do diabła...? Przesuwając spojrzeniem po boksach, przycisnęła dłoń do nosa i ust, nie wierząc własnym oczom.
Kurwa.
Po co szurnięta starucha trzymała żywego trupa? Po co więziła jakiegoś faceta? Eve chciała się cofnąć, wrócić między półki, na schody, do okna! Szloch mężczyzny był jednak na tyle przejmujący, że nie ruszyła się.
Rozejrzała się po pustym boksie i zerknęła za siebie, nasłuchując. Zdenerwowana cofnęła się o kilka kroków i spojrzała znowu na krzesło, linę i żarówkę.
Jeśli baba się zjawi, to odkryje intruza.
Eve sięgnęła więc do żarówki i odkręciła ją na tyle, by nie wypadła i na tyle, by nie zaświeciła.
A potem czmychnęła w ciemny kąt, przykucając i czekając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Niedługo potem Patty zeszła na dół. Umalowana, wyszykowana z tacą w rękach. Zejście po schodach wywołało u niej lekką zadyszkę dzięki czemu Eva wyraźnie słyszała gdzie znajduje się kobieta. Na widok mrugającej żarówki wymamrotała ciche przekleństwa.
- Och nie płacz kochanie. Mamusia się zaraz tobą zaopiekuje. Mój ty tyci tyci. - chwiejnym krokiem w japonkach przyczłapała pod same boksy. Sięgała już do kłódki kiedy zgasło światło.
- Cholera to! - oburzyła się głośno, denerwując Donalda. Mathias zaniósł się jeszcze większym szlochem i płaczem. Adams odłożyła z trzaskiem tacę na betonową posadzkę i na ślepo skierowała się ku schodom, na górę do kuchni gdzie miała zapasowe żarówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czekała z zapartym tchem, na szansę znokautowania staruchy. Zestresowana myślą o odkryciu jej w kryjówce, nawet nie oddychała, zaciskając usta. Słuchając paplania Patty i próbując nie myśleć o charczeniu trupa i płaczu nieszczęsnego więźnia wariatki.
Gdy tylko światło padło, a Patty ruszyła w stronę schodów, Eve powoli się podniosła i zaciskając w dłoni statuetkę, zakradła się za babę. Zamachnęła na nią, by walnąć w tył głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Patty nie spodziewała się ataku. Widząc pustki w Stockton zamierzała jedynie nagromadzić jeszcze więcej zapasów jedzenia i po prostu sobie żyć z Donaldem i Mathiasem. Pod wpływem ciosu runęła jak długa na schody. Z rąk Evy wyleciała statuetka którą zdążyła zabrudzić się krwią. Po ochłonięciu z pierwszego szoku, Lorenzo mogła dokręcić żarówkę i ratować Mathiasa. Wyciągając go na górę, oplotła w koce i z wielką trudnością przetransportowała do swojego domu.

Eva ---> KLIK

Adelaide szła i szła gdy nagle z kosza na śmieci wyskoczyła wiewiórka robiąc rabanu na całe osiedle. Młoda Belardo potknęła się i uderzyła głową o wysoki krawężnik zasypiając na wieki. Amen.

z.t - koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Dom Patty Adams
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-