IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Punkt kontrolny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   
Punkt kontrolny

   


Jeden z wielu punków kontrolnych, na granicy bezpiecznej strefy, otoczonej zasiekami. Ściśle strzeżony przez wojsko, jest obowiązkowym punktem dla każdego, kto kieruje się do centrum Stockton.
Zanim przyjezdni do niego dotrą, są poddawani szybkiej kontroli lekarskiej i kierowani do szpitala albo do szkoły, gdzie mogą liczyć na nocleg.
 

WILDBIRD


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob Sty 28, 2017 3:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
10.07

Ciężkie wojskowe pojazdy, blokowały drogę do Stockton. Od przejścia kontrolnego, na prawo i na lewo, ciągnęły się zasieki, którymi wyznaczono bezpieczne granice i które bezustannie pozostawały pod kontrolą.
Przybyszów witały nietęgie miny i broń palna. W pierwszej kolejności trzeba było rozmówić się z żołnierzem, odpowiedzialnym za spisanie danych osobowych, każdego kto szukał schronienia.

Wewnątrz namiotu, trafiało się pod opiekę pani doktor, która dokładnie wypytywała o stan zdrowia i kontakt z zarażonymi. Po aplikacji szczepionki przeciw wściekliźnie, każdy zdrowy otrzymywał zieloną, ciasną opaskę na nadgarstek.
Pani doktor przestrzegając przed zdjęciem jej, odsyłała do centrum pomocy w szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Janis nie była jakoś specjalnie zadowolona, kiedy spotkali Gwardię Narodową. Nie przepadała ona za służbami bezpieczeństwa, jakimikolwiek. Po prostu miała złe wspomnienia. Żałowała nawet przez chwilę, że nie jest szopem, który mógł sobie pobiec dalej przed siebie łąką. Zastanawiała się, co tutaj zastaną. Dzień wcześniej spotkali dziewczynę, którą pamiętała z marketu, jedyną, która tak jak ona była za tym, żeby się bronić, dlatego ją zapamiętała. Nie wiedziała do końca, jak ci zareagują na to, że zabiła zarażonego, w sumie to nie zamierzała nikomu o tym wspominać, praktycznie nikt o tym nie wiedział, a bała się, że będzie musiała ponieść konsekwencje. Drogę do Stockton przespała, była wymęczona, musiała więc odpocząć. Pilnowała swoich rzeczy, nawet przez sen. Kiedy dojechali, to się obudziła. Wysiadła, no i zaczęła się rozglądać, dużo wojska, dużo ludzi - nie lubiła takich spędów, no ale mięli być tu bezpieczni. Podała temu, który spisywał swoje dane i poszła po zastrzyk na wściekliznę.

--------
MG:
Janis zarekwirowano część ekwipunku i po założeniu zielonej opaski, pozwolono przejść do szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t116-janis-romanov
/ z Farmy Hendersonów

Belardo był zły. Straszliwie! Głównie na siebie, ponieważ nie zauważył w porę nadjeżdżającego patrolu Gwardii Narodowej. Doszło do pospiesznej kontroli i przewozu do Stockton. Powinni się cieszyć. Intuicja podpowiadała jednak nadchodzące problemy, a może to po prostu brak wiary w pomoc jaką oferowało wojsko. Lenny, Molly, Adelaide i Sophie trzymali się blisko siebie. Ich rzeczy zostały zarekwirowane z obietnicą szybkiego odzyskania jak przejdą pomyślnie formalności oraz badania, które były priorytetem. Szeryfem aż trzęsło jak przyjmował szczepienia, był ich przeciwnikiem. Z opaską na ręce przeszli dalej, gdzie nieoczekiwanie stanął oko w oko z dawnym kolegą. Po dłuższej pogawędce udało się wynegocjować miejsce w hotelu z obietnicą na odzyskanie rzeczy.

Lenny, Sophie, Adelaide + miejsce dla 2 osób, które załapały się na lepszą miejscówkę  ----> hotel


Ostatnio zmieniony przez Lenny Belardo dnia Wto Gru 20, 2016 10:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Widok wielkiej ciężarówki Gwardii Narodowej nie był specjalnie miły. Wywołując u Sophie mieszance uczucia, chociaż pojawił się tylko aby nieść pomoc. Ładując się do pojazdu, instyktownie zadbała o bliskie towarzystwo Belardo. Intuicja podpowiadała, że jego status może mieć tu znaczenie.
Docierając na miejsce kontroli, nie spodziewała się tak ściłej kontroli, szczepień i odebrania zawartości swego plecaka. Niespecjalnie nawet zła z tego powodu, odetchnęła z ulgą, trafiając do bezpiecznej strefy.
Pytaniom i badaniom poddając się bez ociągania, zerknęła na zieloną opaskę i z zaskoczeniem przyjęła informację o hotelu.
Zerkając w stronę tych, z którymi przybyła, posłała im nieme pożegnanie i odeszła za Lennym i Adą.

zt > hotel


Ostatnio zmieniony przez Sophie Watson dnia Sob Gru 24, 2016 3:24 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Fairy wcale nie podobała się wizja ucieczki, czuła się słaba i zmęczona, tym razem nie zamierzała zostawiać Charlie'go, a do tego do obrony miała tylko ten cholerny tłuczek. Po pierwszych kilku milach zaczęła dawać się jej we znaki astma, na szczęście miała inhalator, ale mimo to musiała przystawać częściej, niż reszta, potem ich goniąc, co wcale nie wychodziło jej na dobre, bo męczyła się tylko jeszcze bardziej. Miała tylko nadzieję, że kuzynka jej mimo to nie zostawi. Sama traciła powoli nerwy, w pewnym momencie nie czując nawet, że po twarzy spływają jej łzy, zostawiając ślady na brudnych od pyłu z drogi policzkach.
Pojawienie się Gwardii Narodowej uznała za błogosławieństwo, bo w końcu mogła usiąść i odpocząć (chyba że nie była w gronie szczęśliwców zabranych przez żołnierzy, hmm). Po dojeździe na miejsce, trzymając się blisko znajomych sobie twarzy, poddała się grzecznie wszystkim procedurom, choć pewnie miała dość spore obiekcje, jeśli chciano jej zabrać leki, dokumenty czy jedzenie. Przecież to będzie jej potrzebne, a nikomu tym chyba krzywdy nie zrobi?

-----
MG:
Fairy została poinformowana o racjach żywnościowych wydawanych w szkole i opiece lekarskiej w szpitalu, z której mogła skorzystać . Żołnierze pozostawili jej okulary, torebkę, inhalator, długopis, książka, portfel, klucze od domku , chusteczki i krem do rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t114-fairy-davidson#346
Dotarła razem z Mononoke aż do samochodów gwardii narodowej. Nie bardzo jej się uśmiechało wychodzenie do nich, no ale jak mus, to mus. Przecież sama nie poradzi sobie z zarażonymi. Zabrała swoje rzeczy spakowane w plecak, wypuściła Mono, który zaraz szedł koło jej nogi i ruszyła do punktu kontrolnego. Pies zawsze w miejscu, gdzie było więcej ludzi trzymał się w pobliżu swojej właścicielki. Prawdopodobnie nie znała tutaj nikogo, ale i tak rozglądała się uważnie. Podała swoje dane żołnierzowi, który je spisywał, oddała rzeczy do kontroli, po czym przeszła dalej, do namiotu, gdzie odpowiedziała pani doktor na wszystkie pytania, niechętnie odebrała zastrzyk i przeszła dalej we wskazane miejsce, pamiętając o zabraniu swoich klamotów. Pies cały czas grzecznie szedł za nią.


MG:
Lou niestety została rozdzielona z psim towarzyszem i jeśli agresywnie oponowała to została spacyfikowana przez jednego z żołnierzy. Mononoke trafił na kwarantanne, pani doktor obiecała, że za niedługo pupil powróci. Przy kontroli zostały odebrane takie rzeczy jak: cyzoryk harcerski z krzesiwem na rękojeści, telefon komórkowy, mały worek suchej psiej karmy, psia miska. Na rękę otrzymała opaskę i poproszona o przejście z innymi do szkoły, gdzie otrzyma więcej informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t174-lounarie-de-coudray
Gość
Gość
Chyba jako jedyna Jackie ucieszyła się, kiedy w końcu spotkali ludzi z Gwardii Narodowej. Może lepiej się czuła w towarzystwie dorosłych niż sama, ale jeszcze lepiej się czuła w towarzystwie dorosłych, którzy wiedzieli co robią. Nie żeby pani Janis, pan Mathias, pan OJ i pani Nora nie wiedzieli... no ale nie wiedzieli. Od czasu kiedy Jackie ich spotkała głównie uciekali, zaliczając przy okazji kradzież auta i groźny wypadek samochodowy.
Oczywiście, Jackie od razu wspomniała gwardzistom o państwu Walker czekających na pomoc gdzieś przy drodze. W końcu ciągle czekali na pomoc, a lekarz powinien ich zobaczyć jak najszybciej. Dziewczynka miała nadzieję, że jakoś się trzymają w tym aucie.
Kiedy w końcu dotarli do tego punktu kontrolnego, Jackie starała się nie zrażać widokiem broni palnej i żołnierzy. W końcu na zewnątrz było niebezpiecznie, jeżeli trafiłaby się taka duża grupa chorych jak przy drodze, to chyba nie mieliby innego wyjścia jak strzelać.
Dziewczynka grzecznie podała swoje dane żołnierzom i przy okazji wypytała ich o swoją mamę, brata i tatę. Na wszelki wypadek wspomniała jeszcze raz o państwu Walker uwięzionych w aucie. Jackie odetchnęła z ulgą, kiedy dostała szczepionkę, chociaż ta dość mocno bolała. Przynajmniej nie zarazi się już tym czymś, prawda? Jeżeli ktoś chciał jej zabrać rzeczy, protestowała tylko przy telefonie (który poprzedniego dnia naładowała swoim power bankiem). W końcu jak inaczej skontaktuje się z rodziną?

-----
MG:
Żołnierz sprawdził listę obecnych i kręcąc głową, polecił się udać do szkoły, gdzie mogła oczekiwać na przybycie członków rodziny. Pozostawiono jej tylko plecak i portfel z zawartością.
Powrót do góry Go down
W końcu dotarli do tego miejsca. Wyglądało w porządku jak na prowizoryczną bazę - był płot, miejsca do spania i byli dobrze zorganizowani. Jedynie nie mieli nic do podgrzania wody, o czym przekonał się Mathias gdy przeszedł próg placówki. Został potraktowany zimną wodą z węża z racji tego, że był dalej brudny w krwi Nicole. Tak samo jego ubrania, które teraz mocno przylepiły się do ciała.
W takim stanie spisali jego dane, a Drown wspomniał o Benie w aucie na drodze 26 - co z tym zrobią, jedynie Bóg wie. Gdy w końcu dali mu zieloną przepaskę, może dadzą jakieś nowe ubrania lub chociaż głupi ręcznik i kawałek suchej bułki. Trochę go ssało, po ostatnim posiłku, a właściwie jego marnej wielkości.
W oczekiwaniu na dalsze decyzje, zbierał swoje rzeczy, które zabrali wcześniej przed kąpielą.


----
MG:
Mathiasowi zarekwirowano cały ekwipunek i odesłano do szkoły, informując o możliwości pracy i odzyskaniu swych rzeczy. O szczegółach mógł dowiedziec się w centrum informacyjnym w szkole
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t106-mathias-drown
O.J. ciężko przeżył rozstanie z futrzanym przyjacielem. Może nie znali się za długo, ale dużo się przez ten czas wydarzyło, więc nie ma się co dziwić, że się ze sobą zżyli. No ale co innego mięli zrobić? Gdyby zabrali go ze sobą, to i tak najprawdopodobniej by nie przeżył, więc może lepiej, że może sobie jeszcze trochę pobiegać na wolności. 
Mimo utraty przyjaciela, cieszył się, że spotkali gwardię. W końcu rząd sobie o nich przypomniał. Zadowolony, że nareszcie ktoś się nimi zajmie i ich ochroni. Bez żadnych protestów dał się przewieść do bezpiecznej strefy. Gdy zrobili mu już wszystkie badania, zaszczepili i dali śliczną, zieloną opaskę, przypomniał sobie o jednym, dość istotnym szczególe - rodzinie. No właśnie, co się z nimi dzieje? Miał nadzieję, że w środku znajdzie kogoś, kto odpowie mu na to pytanie.


MG:
OJ zachował drobne, resztę tracąc na rzecz wojska. Poinformowany o punkcie informacyjnym, gdzie mógł dowiedzieć się co z rodziną, został odesłany do szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t90-o-j#205
STOCKTON
avatar
Jakimś sposobem udało im się dotrzeć do Stockton. Nareszcie. Droga do najprzyjemniejszych nie należała. Podejrzewała, że taka przeprawa może być wymagająca dla kuzynki i jej przyjaciela. Starała się więc iść tuż obok nich, żeby w razie potrzeby, rzucić im się na pomoc. Na szczęście, nie musiała interweniować w taki sposób, wszyscy dotarli do celu w jednym kawałku. 
 Jane powoli układała w głowie wizję bezpiecznego miejsca, z którego będzie mogła bez przeszkód skontaktować się z resztą rodziny i przyjaciół. Niestety, widok wojska nie bardzo jej się spodobał. Dosyć niezadowolony grymas na twarzy towarzyszył jej podczas procedury przeszukiwania i grzebania w jej rzeczach. Środki ostrożności, jasne…, ale czy naprawdę było aż tak źle? Epidemia rozniosła się dalej? Nie wyznaczyli większej strefy kwarantanny, żeby odizolować inne miasta i stany? Cóż, być może uda jej się wszystkiego dowiedzieć, gdy już trafi do środka. Na szczepionkę nie zareagowała zbyt pozytywnie, ale cóż, innego wyjścia raczej nie było. Lekarze chyba wiedzieli, co robią. Posłała kuzynce niemrawy uśmiech.
Miała nadzieję, że nikt nie zarekwiruje jej lustrzanki i innych, detektywistycznych gadżetów. Przywiązała się do nich, co tu dużo mówić…


MG:
Jane pozostawiono plecak, papierosy, klucze, portfel i dokumenty, resztę rekwirując i działania tłumacząc środkami bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t122-jane-ryder
To całkiem miło ze strony Fairy, że tym razem o nikim nie zapomniała. Pewnie głównie przez to, że nigdzie nie musieli uciekać na własną rękę, a po prostu przemieszczali się w grupie, ale... odłóżmy na bok takie szczegóły i doceńmy gest. Przy okazji pomijając również fakt, że już mniej więcej po kilku pokonanych metrach Charlie zaczynał szczerze żałować, że wcześniej nie został po prostu w tym cholernym aucie. Albo później, na farmie. W obliczu przyjemnego spaceru naprawdę wizja zostania pożartym, zamordowanym, czy cokolwiek jeszcze, nie była aż taka zła. Że też zachciało mu się trzymać przy życiu na złość przyjaciołom. Ale podobno to normalne, że w stresowych sytuacjach podejmuje się dość głupie decyzje.
Generalnie okłady i usztywnienie kostki wykonane przez Virginię na pewno przyniosły jakąś ulgę, podobnie jak i wzięcie leków. Tyle, że ulga ta odczuwana była co najwyżej do czasu, kiedy Gaskins znów został zmuszony do tego, żeby trochę ponadwyrężać nogę. Bo widocznie była za mało popsuta. Niestety, pewnie nawet gdyby próbował oponować w kwestii jakichkolwiek wypraw, i tak nie przyniosłoby to żadnego efektu. Niektórzy przecież próbowali, a wyszło jak wyszło. Dodatkową przeszkodą był również fakt, że po wcześniejszym zbyt intensywnym nadwyrężani nogi, Charlie wolał skupić się później bardziej na tym, żeby nie zwariować z bólu. Ostatecznie więc najlepszym wyjściem było nie udzielać się w ogóle i pozwolić decydować innym.
Najwyżej mógłby gdzieś po drodze uznać, że w zasadzie to wcale nie ma zamiaru nigdzie leźć.
Ostatecznie jednak ani Charlie nie poddał się po drodze, ani nikt go nigdzie nie zostawił. Niesamowite. Szkoda tylko, że dotarcie do punktu kontrolnego wcale nie było końcem problemów i komplikacji. Bo jednak widząc poczynania żołnierzy, Gaskins zdążył bardzo poważnie zacząć się obawiać o swój aparat... Tak, aparat. I tych kilka kart pamięci, na których znajdowały się już zdjęcia. Nieważne, że od dłuższego czasu przewieszona przez ramię torba pewnie bardziej mu przeszkadzała zamiast pomagać... Nie zamierzał go oddawać i już. Bo trzeba mieć racjonalne priorytety - a każde dziecko powinno wiedzieć, że w obliczu zagrożenia, czy innego końca świata, najważniejszym przedmiotem był właśnie aparat fotograficzny. No pewnie. Tym bardziej, że ten konkretny miał też swoje bardziej użyteczne zastosowanie - w torbie z aparatem zawsze wetknięte było pudełko z przeciwalergicznym Zyrteciem, więc przynajmniej Charlie mógł mieć pewność, że nigdy nie zapomni zabrać ich ze sobą.

MG:
Żołnierze nie zamierzali dyskutować i ewentualne próby negocjacji do udanych nie należały. Charlie mógł zatrzymać portfel, papierosy i Zyrtec, resztę musząc oddać. Jeśli chciał, mógł udać się do szpitala, by zajęli się jego nogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t130-charles-gaskins#470
Diana szczerze się ucieszyła kiedy pojawiła się Gwardia Narodowa. A nie mówiła? Wiedziała, że taki stan rzeczy nie będzie trwać wiecznie i wojsko zareaguje bardzo szybko! Miała nadzieję, że dadzą im coś zjeść, bo owoce, które znalazła na farmie zjadła szybciej niż ustawa przewiduje. Nie przyjmowała do wiadomości, że taki stan rzeczy jaki jest teraz będzie trwał bardzo długo. Wyłapią tych zarażonych i będzie spokój.
Dała się zaszczepić. W przeciwieństwie do niektórych stwierdziła, że lepiej dać sobie zrobić zastrzyk. A co jeśli ta choroba była zaraźna? Tak przynajmniej nie dostanie pierdolca jak tamci na ulicy.

MG:
Dianie pozwolono zatrzymać plecak z ubraniami, kosmetyczkę, książkę i portfel, resztę odbierając. Lockwood mogła przejść do szkoły, o ile nie postanowiła trzymać z przyjaciółką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t102-diana-lockwood
Virginia również ucieszyła się z powodu patrolu, który spotkali po drodze. Przeszli spory kawał i po prawdzie, pokonanie drugiego takiego odcinka okazywało się być już pewnym wyzwaniem, a przecież mieli w grupie Charliego z chorą nogą i Molly, którą trzeba by nieść przy dalszej pieszej podróży. No i im szybciej byli w Stockton, tym lepiej. Miała nadzieję, że wiadomość wysłana do Jackie jakoś do niej dotarła.
Widok wojska był dość onieśmielający i przytłaczający, ale z drugiej strony sytuacja chyba jednak tego wymagała. Podała swoje dane i wypytała o córkę. Przy wywiadzie z lekarzem powiedziała, że była już szczepiona przeciwko wściekliźnie, ale kto wie, czy jej uwierzyli?

MG:
Żołnierz polecił pytanie o rodzinę w centrum informacyjnym. Pozostawiając Virgini plecak i portfel, całą resztę zarekwirował. W rozmowie z lekarzem mogła wspomnieć o tym czym się zajmuje zawodowo i zostać odesłana do szkoły, gdzie mogła zasięgnąć informacji o pracy w szpitalu. Szczepionkę musiała przyjąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t127-virginia-ward
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Alice z żalem rozstała się z Traczem. Jednak bez szybkiej decyzji los futrzaka byłby przesądzony. Jakoś nie widziała w mundurowych miłośników leśnej fauny. Miała nadzieję, że szop sobie poradzi. W końcu zwinął Janis konserwę, a to było nie lada wyczynem. W milczeniu poddała się wszystkim czynnościom zostając w tyle za swoją nową grupą. Mignął jej O.J, ta mała dziewczynka i przemądrzały Drown. Podała informacje koloryzując swoją historię. Uczyniła z siebie studentkę farmakologii i pracowniczkę apteki. Dobrego kłamstwa nigdy nie za wiele. Najtrudniejsze było rozstanie z maczetą i przyjęcie szczepionek. Ostatecznie otrzymała opaskę oraz przydział do jednego z żołnierzy, który miał ją zaprowadzić do szpitala.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t79-npc-alice-maxwell#144
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Na początku szła z Molly za rękę, obok nich Diana. Cała grupa była raczej milcząca. Adelaide przejęła humor, który im towarzyszył przez większość czasu. Próbowała, w ramach swojej młodzieńczej niezależności, nieść Molly na rękach, kiedy zauważyła, że dziewczynka ma się coraz gorzej, jednak w odpowiednim momencie do akcji wkroczył ojciec. Od rozmowy w sypialni starała się nie wchodzić z nim w dalsze rozmowy. Z uporem maniaka trzymała się przy swoim zdaniu. To jak czuła się z zachowaniem szeryfa zostawiła dla siebie.
W obozie trzymała się blisko Diany. Nie chciała się z nią rozstawać, czy to przez przyzwyczajenie - chodziły razem parę lat do szkoły, czy przez zwyczajną przyzwoitość. Była zupełnie sama, jak palec. Po dopełnieniu formalności nie rzuciła się pędem za ojcem i konkubiną.

ZT


MG: Prawo kalifornijskie (Papieroski od 21 roku życia)
Strata - aparat, 2x fajki, telefon,
- torba na kije golfowe (kij bejsbolowy)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t85-adelaide-belardo
Gość
Gość
Atak Zarażonych całkowicie wytrącił ją z równowagi. Plany pozostania na farmie zniknęły wraz z szaleńczym biegiem za towarzyszami. Nie mogła oddać się w ręce tych krwiożerczych, zarażonych ludzi! Właśnie dlatego biegła tak szybko jak tylko potrafiła.

Anabelle była jedną z niewielu osób, której widok ciężarówki przyniósł swego rodzaju ulgę.  Nie miała pojęcia o metodach GN, ale sama wizja schronienia napawała ją dziwnym entuzjazmem. Nie miała czasu ani siły, by myśleć o ewentualnych konsekwencjach. Lepsze to niż bezsensowne uciekanie przed Zarażonymi, prawda? Dobrze wiedzieć, że ktokolwiek dbał o ich bezpieczeństwo. Tak czy inaczej… nie zamierzała rozstawać się z swoim telefonem. Widząc jak ich wybawcy zabierają ze sobą najróżniejsze rzeczy, zdecydowała się schować go do stanika.

MG:
Sprytna Ana zachowała swój telefon, plecak, trampki, dezodorant i wafle ryżowe.
Mogła przejść do szkoły.
Powrót do góry Go down
Poprzedni dzień był długi i męczący, ale przynajmniej trochę odpoczęła i zaczęła nabierać zaufania do spotkanej grupy. Sama nie wiedziała, czy czuła teraz ulgę czy niepokój. Przeważało to pierwsze, bo znajdowali się w sytuacji kryzysowej, takiej, której nigdy wcześniej nie było, ale z drugiej strony nie podobało jej się to całe przeszukiwanie i rekwirowanie. Miała nadzieję, że nikt nie odbierze jej leków, więc dokładnie opisała swój stan zdrowia i zapewniła o braku kontaktu z zarażonymi, poza sytuacją na drodze (którą również rzecz jasna opisała). Zastanawiała się czy wspomnieć o tym dupku, który naraził jej życie, bo nie zamierzała go zadowolić w podzięce za podwózkę, ale postanowiła milczeć. Nie było potrzeby, aby o nim wspominać. Miała nadzieję już na niego nie trafić.


MG:
Żołnierz nie zamierzał odbierać leków. Nora zachowała leki przeciwpadaczkowe (1 opakowanie), notatnik i długopis, butelke wody, chusteczki higieniczne,gotówke, lusterko i mogła przejść do szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t179-nora-callaghan
Prim podchodziła do tego wszystkiego neutralnie. Odczuwała wielką ulgę, gdy myślała o tym, że będzie bezpieczna, odpocznie i nie będzie musiała stresować się o to, że za chwilę zza krzaków wyskoczy zgniły kanibal, ale nie lubiła być pod czyjeś dyktando. Swój ekwipunek też wolała zostawić, ale pogodziła się z rozstaniem się z jego częścią, co zapewne się stało. Nie zamierzała okłamywać tu nikogo, przynajmniej na razie, i powiedziała pani doktor o swoich dotychczasowych kontaktach z zarażonymi. Potem, nie sprawiając problemów, dała się zaszczepić i otrzymała opaskę na rękę. Kiedy w końcu była wolna, ruszyła gdzieś, gdzie ją nogi poniosły albo gdzie jej kazali.


MG:
Prim odebrano smartfona, mały noży, nóż kuchenny oraz bandaż i polecono przejść do szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t156-primrose-burner
Danielle opowiedziała wojskowemu o wszystkim. Właściwie - niewiele było do opowiadania, ale tak czy siak wolała, by sytuacja była jasna. Powiedziała o tym, jak przyjechała tutaj z Ivette (wspomniała jedynie, że to jej przyjaciółka, a nie narzeczona), a potem jak na jej oczach Iv została rozszarpana i zjedzona przez chodzące trupy, a ona sama zmuszona była uciekać. Pokazała strażnikowi plecak, który miała ze sobą. Swój stan zdrowia określiła jako dobry - nie miała żadnych chorób, o których powinna powiadomić wojsko. Zapewniła też, że żaden z zarażonych jej nie dotknął i czekała na przydział.

MG:
Żołnierz polecił udać się do szkoły, gdzie Danielle mogła zasięgnąć informacji i otrzymać dach nad głową. Przeszukując plecak, odebrał nóż składany i bandaż. Danielle musiała przejść jeszcze szczepienie przeciw wściekliźnie i otrzymując zieloną opaskę, mogła przejść dalej.


Danielle zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t210-danielle-collins
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Punkt kontrolny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Punkt Krawiecki
» Rozwód - wszystko na ten temat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-