IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Promenada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
NARRATOR
avatar


   
   
Promenada

   


Promenadą należy przejść, by dotrzeć na przystań. Wracając w stronę centrum miasta, główną ulicą można dostać się w inne punkty bezpiecznej strefy. Na jej końcu znajduje się hotel.
WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
NARRATOR
avatar
11.07

Po godzinie czternastej, ciszę w mieście przerwał odgłos przelatującej awionetki. Chwilę później, w powietrzu pojawiły się żółte ulotki, powoli opadające na dachy budynków, chodniki oraz ulice, pod nogi i wprost w dłonie mieszkańców.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegała przed epidemią i skutkami zarazy, zalecając pozostanie w domach, zgłaszanie widocznych śladów ugryzień oraz zadrapań u sąsiadów i znajomych.
Apelując o współpracę z przedstawicielami władzy, zalecają pozostanie w wyznaczonych bezpiecznych strefach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmiął w kulkę żółtą ulotkę, wyrzucając ją w stronę wyimaginowanego kosza ruchem iście koszykarskim. Zaraz potem zaciągnął się, opierając o balustradę promenady. 
- Wszystko chuja warte - burknął pod nosem, nie za bardzo wiedząc, jak przetrawić rozrzuconą dookoła informację. Dlatego gapił się na wodę, obserwując jej falowanie, delikatne zmarszczki, gdy ryba podpływała za blisko tafli. Czasami wzrok dłużej zawiesił na przystani, nie po raz kolejny dziwiąc się, że odcięto im wszelkie możliwe drogi ucieczki.
Samuel stał tam Bóg wie jak długo, nie mając najmniejszej ochoty wracać do "schronienia", gdzie już czekał na niego rozhisteryzowany problem. Opóźniał ten moment, jak tylko mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Przez ulotki, jakie sypnęły się z nieba, miasto wyglądało o wiele marniej niż do tej pory. Eva szła chodnikiem, szurając butami po żółtym papierze. Nigdzie jej się nie spieszyło. Sprzątać już nie miała gdzie, bo nikt też nie przejmował się kurzem na półkach a pod znakiem zapytania stało, czy jej pracodawcy jeszcze żyli.
Warsztat zamknięty przez ojca na cztery spusty, nie bawił tak jak zawsze. A nerwowy facet, zaczynał już męczyć. Eve miała ochotę wsiąść na motor i zniknąć, czego nie mogła uczynić przez blokady i patrole.
- Fajką poczęstujesz?
Zatrzymała się, przechodząc obok typka, który nie wyglądał na tutejszego. Ale w mieście chyba było już więcej uciekinierów niż mieszkańców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
NARRATOR
avatar
Słoneczko przygrzewało bardzo mocno. Na błękitnym niebie pojawiło się kilka chmur, w dali zbierały się ciemniejsze. Czyżby zwiastun letniej burzy? Nie było w tym nic dziwnego. Parno, duszno nawet przy wodzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
- Jasne - odpowiedział machinalnie, skupiając wzrok na dziewczynie. Sięgnął po paczkę, otwierając i zachęcająco wyciągając w jej stronę.
Gdy poczęstuje się fajką, wyjmie zapalniczkę, aby dać przysłowiowego ognia.
Przy okazji Samuel dyskretnie otaksuje ją.
- Mało osób zapuszcza się na promenadę. Widok obwarowanej przystani gasi każdego entuzjastę. - Oparł się o barierkę - Wiesz coś może więcej na ten temat? 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
- Dzięki.
Uśmiechnęła się i wyciągnęła papierosa, którego od razu włożyła do ust, w następnej kolejności korzystając z ognia. Z przyjemnością zaciągnęła się głęboko, po czym odwróciła się bokiem do mężczyzny i spojrzała w dal.
- Hmm nie. Może boją się, że łodzie zostaną rozkradzione. Albo ludzie się o nie pozabijają. Wojsko jest tu dla naszego bezpieczeństwa, nie?
Zaśmiała się z własnej ironii i trzymając papierosa między palcami, oparła się dłońmi o balustradę, tylko po to, by zaraz bokiem na niej przysiąść. Wyciągając rękę, wskazała mężczyźnie drugi brzeg.
- Wystarczyłoby przepłynąć, chociaż nie wiem czy nie podziurawiliby nas jak ser szwajcarski. Spróbujesz?
Z bezczelnym uśmiechem spojrzała na Samuela, najwyraźniej rzucając mu wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Kącik ust uniósł się nieznacznie.
Samuel spojrzał ponownie na wodę, potem na wyimaginowaną pływacką trasę do przystani. 
- Jestem myśliwym, więc bardziej naturalnym byłoby, gdybym tu czekał, oparł strzelbę o barierkę i - dłońmi wykonał gest pif! paf! w niewidzialnego żołnierza po drugiej stronie - osłaniał jakiegoś wariata.
Rzucił końcówkę peta pod stopy i zdeptał go. Skrzyżował ręce na brzuchu.
- A może wariatkę? Odważyłabyś się wedrzeć tam i uciec jedną z łodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
Ricardo otarł pot z czoła. Grzało tak niemiłosiernie, że zdjął koszulkę z której zrobił ochronną chustę na głowie. Prezentował wysportowane ciało naznaczone w kilku miejscach tatuażami. Kolor skóry wskazywał nie tylko na południowe korzenie ale i na skłonności do częstego ganiania bez górnej części garderoby. Wyprawa na promenadę była spontaniczna. Pozostawił swoje towarzyszki przy aucie wraz z całym dobytkiem. Rozglądał się uważnie, rysując na kawałku tekturki prostą mapkę. Zauważył młodą dziewczynę w towarzystwie mężczyzny, nie decydując się do nich podchodzić. Jeżeli już to zamierzał ich wyminąć by zbliżyć się do zasiek, które dawały jasny przekaz - przystań nie była dla cywilów. Łakomie spojrzał na łódki. Oparł się o balustradę patrząc na wodę. Czy były tu ryby? Zjadłby jakiegoś łososia albo szczupaczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Ponownie przykładając papierosa do ust, popatrzyła na Samuela z rozbawieniem i niedowierzaniem. Może nie do końca serio brała jego słowa. Myśliwy, strzelający do żołnierzy niczym snajper?
A ona płynąca do celu pod opieką jego czujnego oka? Na pytanie nie odpowiedziała, dostrzegając kolejnego przystojniaka, do którego mogło być warto zagadać.
- Ten mi wygląda na chętnego. Już się rozbiera.
Mimo krytycznej sytuacji na świecie, Eve dobrze się bawiła. Nie mając za sobą żadnych traumatycznych przeżyć, nie bardzo bała się o swe życie. Zarażonych przecież odizolowano.
- Hej Ty! Mój kolega ma dla ciebie interes!
Zakrzyknęła do Ricardo, nie bącząc na to, że nawet nie zna imienia swego kolegi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Na kolejne zaczepki Samuel po prostu nie mógł nie uśmiechnąć się. Cwaniaczka najwyraźniej nie chciała brać czynnego udziału w ich zuchwałym, naprędce wymyślonym i wielce niemożliwym zadaniu. 
"Kolega" dość niechętnie przeniósł wzrok z dziewczyny na jakiegoś innego faceta. 
- Ona chce, żebyś przepłynął aż do przystani, krył się w cieniu, ewentualnie załatwił cicho paru żołnierzy, a potem wykradł jedną z łodzi, aby szczęśliwie odpłynąć w stronę zachodzącego słońca - wyjaśnił enigmatycznie, jakby ten plan miał jakiegokolwiek podstawy do zrealizowania go. - Ja będę cię stąd osłaniał,  a ty spróbujesz nie zabarwić wody na czerwono. Moja koleżanka później ci to wynagrodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
Wyciągnął nogę próbując ją przecisnąć przez szczebelki i dotknąć butem wody. Słysząc słowa skierowane do niego, zareagował z lekkim opóźnieniem nie będąc pewnym czy to naprawdę on jest adresatem wypowiedzi młodej dziewczyny. Mówiła szybko, nie wszystko zrozumiał. Podszedł więc bliżej odpychając się od barierki. Może miała jakiś problem i chciała żeby naklepał facetowi? Zmarszczył czoło usiłując pojąć czego chcą.
- Nie rozumiem. - odpowiedział w końcu. - Macie jakiś problem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
Z rozbawieniem obserwowała jak jej koleżka tłumaczy ich nowemu koledze, coś co nie miało racji bytu. Zdecydowanie wybrałaby czas po zmroku i ukradłaby łódź po cichu, by odpłynąć nią w stronę wschodzącego słońca.
No ale jak panowie lubią bajdurzyć dla podkreślenia swego męstwa, to ona się wtrącać nie będzie.
- Masz jakiś problem?
Zamachała stopą i zaciągnęła się papierosem, spoglądając na Samuela, jakby zaraz miała wybuchnąć śmiechem. Niech się klepią, byle nie ją! Wydmuchując dym z ust, zaśmiała się i spojrzała na Ricardo.
- Spokojnie. Jeśli tu pilnujesz, to nie sprawimy kłopotów.
Eve nie miała pojęcia czy trafili na strażnika incognito, ale pytanie faceta zabrzmiało jak na kogoś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Gdyby Samuel był na miejscu tego drugiego,  też by nie wiedział o co mu chodzi. Dlatego wzruszył ramionami i sięgnął po kolejną fajkę. 
- W sumie to mam - mruknął, puszczając pierwszego dymka. - Znajduję się w miejscu, w którym nie chcę przebywać, a do którego,  jakimś kurwa sposobem, zmierzają wszyscy jakby to było ich ocalenie. 
Spojrzał się wymownie w stronę przystani, nie dodając nic więcej. I tak podzielił się czymś,  co tę dwójkę,  jak przypuszczał,  gówno obchodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
Nie spodobała mu się. Miał wrażenie, że jest przez nią wyśmiewany a tym samym obrażany. Towarzyszącego mężczyznę z kolei oceniał na jednego z tych amerykańskich świrów z puszką piwa w jednej dłoni, a w drugiej dzierżył strzelbę. Mógł się mylić lub też nie. Nieodgadniony wzrok Ricardo zlustrował ich dokładnie. Nawet jeśli ten sprawiał wrażenie... Niegroźnego.
- I nie można opuścić miasta? - zapytał wkładając wiele wysiłku w to, aby głos zabrzmiał pewnie po angielsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
- Śmieszne, nie? Najgorsze miasto w Kalifornii, a nagle wszyscy się tu zwalają!
Pokręciła głową i machnęła ręką, zataczając nią koło. Z nagłęgo ruchu aż zsunęła się z barierka, ledwo utrzymując równowagę, by nie wylądować na kolanach przed facetami.
- Nie można - westchnęła po czym oparła się o balustrade - Jeden dzień. Uwierzycie? Jeden dzień wcześniej bym się zebrała i fuuuur - gestem dłoni wskazała linie prostą i kiwając głową, zaciągnęła się papierosem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Ekspertyza nowo poznanej koleżanki przedstawiała się następująco: kobieta o duszy dziecka o bardzo ekspresyjnym sposobie bycia. Zdawała się lekkoduchem, choć Sam spodziewał się , że było w niej wiele goryczy. To zapowiadało kłopoty. On już miał swoje w moteliku. 
Pomiędzy jednym milczeniem a wyborem dalszego milczenia, uznał,  że następnych problemów mu wystarczy. Jednakże co rusz przyciągała wzrok sylwetka rozkrzyczanego dziewczęcia. Drugi facet zupełnie go nie interesował, choć zwrócił niewielką uwagę na jego wysiłki. 
- I gdzie byś pojechała? - zapytał od niechcenia. Wiedział,  że dziewczyna tylko na to czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
STOCKTON
avatar
Ricardo zmarszczył czoło próbując nadążyć za ekspresją kobiety. Mówiła szybko, na dodatek gestykulowała. Ton wskazywał, że jest z czegoś niezadowolona. Właściwie to rozumiał bo jemu samemu nie podobało się to co zastał w Stockton. Liczył, że odwiezie dziewczęta do ich domów i pojedzie do matki. Poprawił prowizoryczną czapkę wykonaną z koszulki by spojrzeć nad głową Evangeline na łódki i zasieki wojskowe. Gdyby chciał... Bystre oko dziewczyny przy której stał najbliżej mogło zauważyć brak pewnej rzeczy na dłoniach Eneza. Mężczyzna nic nie powiedział więc kiedy kobieta była zajęta odpowiadaniem swojemu towarzyszowi, Ricardo niczym angielski lord zniknął im z pola widzenia.


z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t211-ricardo-enez#2475
- Do San Francisco chciałam.
Odpowiedziała i na pięcie odwróciła się w stronę wody. Wyrzuciła niedopałek, który poszybował w powietrzu i opadł na taflę, chwilę na niej się unosząc, po czym znikając przez lekką falę, wywołaną przed nadpływającą kaczkę. Eve popatrzyła na nią i zerknęła przez ramię na mężczyznę, którego już nie było w miejscu. Odwracając się, popatrzyła tylko jak się oddala i zauważając brak opaski, zmrużyła oczy.
- A ty? Co planujesz?
Zagadnęła w końcu Samuela i popatrzyła na niego z ciekawością.
Miał przystojną gębę, to mogła jeszcze z nim chwilę porozmawiać. Nigdzie jej się nie spieszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
- To nie tak daleko - stwierdził mimochodem, kalkulując czas takiej trasy ze Stockton. Zmarszczył brwi. - Podobno sporo osób tam zaginęło. Gadali jeszcze w wiadomościach, gdy jeszcze cokolwiek działało. Dlaczego akurat tam?
Pewnie też byś została ofiarą, dodał optymistycznie w myślach. 
- Ja bym uciekł do swojego domku na obrzeżach lasu. Jakby trzeba było, to bym tam zabarykadował się. Tu jest istna beczka prochu - dodał, spoglądając na krótką chwilę na oddalającą się sylwetkę nieznajomego. - Chyba nie miał poczucia humoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
- Ponieważ tak planowałam, zanim wszystko się zaczęło. Bo o tym rozmawiamy?
Ze złośliwym uśmieszkiem wytknęła koledze niezrozumienie jej słów. W końcu teraz chyba najlepiej było siedzieć na tyłku a nie pchać się w nieznane. Zaintrygowana jego opowieścią o domku w lesie, zbliżyła się jakby chciała wiedzieć więcej.
A może nawet skorzystać?
- Domek w lesie? Zawsze chciałam zobaczyć domek w lesie.
Uśmiechnęła się cwaniacko, podsuwając Samuelowi możliwość ujrzenia go. Wyrażając jedynie swe chęci, nie wpraszała się bezczelnie, chociaż łagodnie sugerowała to i tamto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
Wzruszył ramionami. Dla niego zdawało się to nieistotne, czy dziewczyna wcześniej planowała ucieczkę z tego zapyziałego miasta, czy nadal zamierza wybrać się w podróż, czy to tylko pozostaje w sferze marzeń. Prędzej czy później... Co za różnica. 
- Nic nadzwyczajnego - odparł, kalkulując zamiary dziewczyny. - Takie samo jakie widuje się w telewizji. Dużo drwa, kominek, poroża na ścianach. Dużo przestrzeni, samotności i spokoju. Dla mnie idealnie. 
Przez chwilę wydawałoby się, że Samuel kontempluje nad czymś, nie łapiąc przynęty nieznajomej. Może wręcz zniechęcał. Palił niby patrząc na wodę, jednak tak naprawdę zerkając co chwilę na dziewczynę. W końcu, gdy poczuł na wargach gorąco na końcówce peta, wyrzucił go od niechcenia przez barierkę. 
- Nazywam się Sam Dickinson - odezwał się nagle, wyciągając dłoń, by oficjalnie zapoznać się. Jeżeli odmówiła, nie przejmie się tym specjalnie, kontynuując: - Rozumiem, że mieszkasz tutaj? Jest coś wartego zobaczenia w Stockton, gdzie nie roi się od wojskowych, policjantów i spanikowanych ludzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Może i poczuła się zniechęcona. Kto wie. Nie ukazała tego jednak, a gdy mężczyzna postanowił się przywitać, uścisnęła jego dłoń.
- Eve.
Powiedziała jedynie i spojrzała na Dickinsona z politowaniem. Coś wartego zobaczenia w Stockton? Pokręciła głową i roześmiała się. Żartowniś!
- Zmywam się. Pewnie się jeszcze spotkamy. Poluj ładnie.
Wymierzyła w niego palec, udając wystrzał z pistoletu i puszczając oczko. Obróciła się na pięcie i skierowała w swoją stronę.

zt
dzięki za grę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t215-evangeline-lorenzo
- Rezolutna dziewczynka - mruknął pod nosem, patrząc, jak Eve odchodzi. Miał ochotę sięgnąć po jeszcze jednego papierosa, lecz oparł się pokusie. Póki co w mieście panował kryzys. Może tak szybko nie zdobędzie nowych fajek zanim te mu się skończą. Ręce go świerzbiły. Skierował jeszcze myśli w stronę przystani, rozważając na nowo ich sytuację. Nawet pozwolił sobie pofantazjować, jak spieprza z tego miejsca na jednej z łodzi. Może i by pokusił się na tę samobójczą akcję, gdyby nie fakt, że nie zostawiłby tutaj swojego samochodu...
Ostatecznie pokręcił się jeszcze w pobliżu i niezadowolony odszedł.

[z/t] 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t224-samuel-dickinson
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Promenada
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-