IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hotel Stockton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
NARRATOR
avatar


   
   
Hotel Stockton

   


Hotel znajduje się na jednym końcu promenady.

WILDBIRD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Do hotelu zawędrowali na własnych nogach. Lenny odebrał Molly od Sophie trzymając ją na rękach i chroniąc przed ewentualnym kontaktem ze światem. Mijali stłoczone grupki, płaczące kobiety, które szukały swoich dzieci. Jedna z nich chciała odebrać dziecko trzymane przez Belardo. Odepchnął ją ręką nie bacząc na to czy ta się przewróci lub nie. Poganiając swoje towarzyszki, dotarli w końcu do hotelu, gdzie otrzymali przydział na jeden pokój. Razem. W czwóreczkę. Jak piękna, amerykańska rodzina.
- Pokój numer 19, o to klucz. Za godzinę przyjdzie do państwa Patricia i wszystko wytłumaczy. - poinformował wysoki, chudy mężczyzna w uniformie obrony cywilnej. Wręczył Sophie klucz, poprosił o podpis na formularzu i wskazał kierunek. Mijali pojedyncze osoby, wojskowych, wolontariuszy i pozostawione dzieci bez opieki. Pokój okazał się typową "dwójką"z widokiem na promenadę i nieliczne łodzie. Łoże i kanapa były do ich dyspozycji wraz z malutką łazienką w której znajdowała się kabina prysznicowa. Lenny posadził Molly na łóżku poprawiając jej opaskę na rączce. Żywił nadzieję, że Adelaide dostosuje się do nowej sytuacji i nie będzie wojowała z Watson.

[Zajęty pokój nr 19: Lenny, Adelaide, Sophie i Molly]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Diana z punktu kontrolnego poszła do hotelu. Pewno gdzieś w trakcie tego wszystkiego zgadały się z Adą, że lepiej żeby się nie rozdzielały za bardzo. Jakby nie patrzeć Lockwood była tu sama jak palec, więc czuła się raźniej w towarzystwie Belardów. Odbyła takie same formalności jak reszta i dostała klucze do pokoju kawałek dalej. Weszła do dwójki z dwoma łóżkami, szafką i stołem. Normalny, hotelowy pokój. Usiadła na łóżku i położyła plecak przy nogach. Wkurwiła się trochę, że zabrali jej telefon telefon. Specjalnie go nie używała, mając nadzieję, że może rodzice żyją i napiszą smsa. A teraz dupa.
Wrzuciła telefon do plecaka. Chciało jej się płakać. Patrzyła się pusto w opaskę na ręku i zastanawiała się kiedy wróci do domu i czy reszta rodziny w San Francisco jest bezpieczna.


[Pokój nr. 18: Diana & Adelaide]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t102-diana-lockwood
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Miała bardzo dużo "ale" do całej tej sytuacji. Wszystko zasadzało się zaś na jednym i najważniejszym problemie niezadowolenia młodej Belardo. W swoim amerykańskim śnie Lenny nie uwzględnił kogoś, kto obok Molly zasługiwał na najwięcej uwagi. Podobnie jak ona, Diana została zupełnie sama, jak palec.
- Diana będzie spała z nami albo ja z nią, gdzieś indziej. - powiedziała nie znosząc sprzeciwu. Nie była zresztą w nastroju do kłótni, po prostu zrobiłaby cokolwiek, łącznie z opuszczeniem terenu tego hotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t85-adelaide-belardo
Nie miała pojęcia, jak Lenny wyobraża sobie zamieszkiwanie jednego pokoju we czwórkę. Przekroczyła jednak próg pomieszczenia, zbyt zmęczona aby oponować, czy wymyślać.
Wystarczyło, że Adelaide postanowiła się nie powstrzymywać. Sophie spojrzała na nią, przechodząc w stronę fotelu. Opadając na niego, zerknęła na głowę rodziny.
- Pokój jest tuż obok. Pozwól jej.
Wstawiła się za małolatą? Można to było zinterpretować także w inny sposób. Mniej przychylny Watson. Ale blondynka już nic na to nie mogła poradzić. Przypominając sobie o pragnieniu umycia, podniosła się zaraz po słowach. Mieszać się nie będzie!
Przesunęła spojrzeniem po obecnych i zniknęła w łazience.
Niech się rodzina dogaduje sama!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Biedny Lenny. Same baby na głowie. Wzniósł oczu ku sufitowi w geście bezradności. Nikt nie mówił o ulgach w rodzicielstwie w czasach kryzysu. Stał więc po środku pokoju jak ten samiec alfa, który musiał o wszystkim decydować. Spojrzał na Sophie, a potem na Adelaide z wypisanym buntem na twarzy.
- Dobrze. - zgodził się ostatecznie - Przenieś się do niej, ale nie wychodźcie same póki nie zorientujemy się w sytuacji. Wolałbym nie zagrzewać tu dłużej miejsca.
Posłał młodej Belardo stanowcze spojrzenie wskazujące, że to rozkaz, a nie zabawa.
- Molly zostanie z nami.
Usiadł przy dziewczynce, aby się nią zająć. Ta to jeszcze nie pyskuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
POMOC MISTRZA GRY
avatar
Popatrzyła na Molly. Może to dla niej i lepiej, że zostanie z Lennym i Sophie? Miała jednak nadzieję, że nie będą uprawiać przy niej żadnych nierządów i uciech cielesnych. To był jeden z argumentów, dla którego Ada nie chciała z nimi spać w jednym pomieszczeniu. 
- W porządku. - powiedziała, chwyciła mocniej ramiona plecaka. - Potem pójdę odzyskać mój telefon. Muszę napisać do mamy. - oznajmiła i nie zwracając uwagi na nic, wyszła do Diany. W pokoju odświeżyły się i po drzemce poszły zwiedzać. Do ojca zapukała, nie chciała robić mu większych nerwów. 

ZT Ada i Diana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t85-adelaide-belardo
Z łazienki wyszła po kwadransie, chociaż miała ochotę spędzić tam o wiele dłużej. Myśląc jednak o konieczności wykąpania także Molly, przebrała się w hotelowy szlafrok i zajęła dziewczynką. Namiastka normalności, nie odpędziła jednak myśli o zarazie.
Opatulając dziewczynkę ręcznikiem, wsadziła do łóżka i pogłaskała po głowie, pytając się, czy zaśnie.
Mimo przymykających się powiek, Molly pokręciła głową i popatrzyła na Lenka.
- Mamusia i tatuś też są chorzy?
Zapytała, walcząc z sennością i chcąc otrzymać odpowiedź.

Sophie wstrzymała powietrze i nie wiedząc co odpowiedzieć, wlepiła oczy w mężczyznę, by następnie zwrócić uwagę na pukanie do drzwi. Musiała otworzyć, tak?
Dlatego przeszła przez pokój w pośpiechu i wpuściła do środka rudą kobietę w krótkich włosach.
- Dobry wieczór, słyszałam, że jest pan policjantem? A pani...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Adelaide wyszła, Sophie brała prysznic, a Lenny wziął małą na kolana i robił jej patataj wywołując uśmiech na twarzyczce. Gdy Belardo była w tym samym wieku też lubiła takie zabawy. W końcu jednak i ją mu zabrano, nie protestował pozwalając Watson zająć się dziewczynką. Sam wyszedł na balkon, żeby zapalić papierosa lub dwa dla odstresowania. Rozejrzał się po przystani, która tonęła w ciemnościach. Wyglądało na to, że oszczędzają na prądzie.
Widział żołnierzy, niewielką kolejkę przy wejściu do hotelu. Powrócił do środka, gdy Sophie położyła Molly do łóżka.
Padło pytanie. Czuł na sobie spojrzenie obu przedstawicielek płci pięknej i jak zwykle to on musiał brać odpowiedzialność.
- Nie wiem kochanie. - odpowiedział przysiadając na łóżku. Nie był zwolennikiem kłamstw więc nie zamierzał mydlić jej oczu powrotem rodziców. - Jesteś głodna?
Najważniejsze czyż nie? Powinni zjeść jakąś kolację z własnych racji lub stołówki o ile taką tu mają, na pewno. Wtem też rozległo się pukanie i po chwili mogli gościć najpewniej Patricie. Odpowiedzieli na przywitanie bo chamami nie byli. Lenny wstał przyglądając się kobiecie uważnie.
- Byłym szefem policji w San Francisco. - dopełnił informacje - Aktualnie szeryfem w Twain Harte z którego musieliśmy się ewakuować.
Watson zdziwiona? Całuśkała się w końcu z samym szefem policji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Sophie zmarszczyła czoło, słysząc tłumaczenia Belardo. Szef policji? Szeryf? Coś ją ominęło, ale nie mogła się nad tym rozwodzić, bo czas gonił a Patricia już wpatrywała się wyczekująco.
Sophie posłała więc wymowne spojrzenie Lenkowi i odwróciła się do kobiety.
- Od kilku lat pracowałam jako ratownik wodny.
Nie ważne, że tylko dwa. Nikt nie mógł sprawdzić doświadczenia, a Sophie nie zamierzała siedzieć bezczynnie w hotelu i kazać na siebie pracować.

Patricia kiwnęła głową i uniosła teczkę, którą trzymała w dłoni. Otworzyła ją i sięgnęła po uczepiony długopis. Zapisując krótkie info, złożyła podpisy na dwóch papierkach i wręczyła je Belardo i Watson.
- Nawet teraz wymagana jest papierkowa robota.
Podsumowała i zrobiła kwaśną minę. Na kartkach formatu a5, znajdowały się przydziały do pracy Belardo miał się zgłosić na komisariacie a Watson w ratuszu.

Patricia pożegnała się i wyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Zapozował na takiego kogo nie obchodzą jakiekolwiek spojrzenia, twardy glina z ciemną stroną. Wziął papiery od Patricii, zamierzał ją wypytać o kilka spraw ale ta szybko się zwinęła. Pozostało mu nic innego jak znalezienie informacji w zapiskach. Przydzielono go do komisariatu, gdzie po części spodziewał się niewielkich kłopotów ale i odzyskania broni. To był dla niego priorytet. Podniósł wzrok na Sophie, która dziwnie mu się przyglądała.
- Hm? - hmmnął do niej pytająco. - Musimy zastanowić się co zrobimy z Molly. Napisali, że hotel oferuje trzy posiłki, na dole w bufecie.
Niewinny, och ach. Poza tym jak można było Belardo wziąć za zwykłego stróża prawa. Toż to od razu widać ten dziki błysk w ciemnych oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Może dlatego, że zamiast zaznajamiać z Sophie z naszywkami na mundurze, wolał go rozbierać i rzucać w kąt? Blondynka pokręciła głową i spojrzała na dziewczynkę, która zdążyła zasnąć w czasie krótkiej rozmowy z Patricią.
- Jak to co zrobimy?
Wyszeptała i spojrzała ponownie na Belardo. Zgarniając wilgotne włosy na tył głowy, przeszła do swego plecaka, zginając kartkę w pół i wsuwając ją do środka.
Tylko jedna opcja wchodziła w grę. Ada zajmie się Molly.
- Powinniśmy się wyspać.
Dodała jeszcze, zwracając oczy na mężczyznę i podchodząc do łóżka. W myślach już planując o co chce się postarać w ratuszu, nie zamierzała zdradzać się przed Belardo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
Nie chciał obarczać Adelaide takim obowiązkiem. Może i młoda miała odruchy macierzyńskie to sama była jeszcze dzieckiem. Nie mogła niańczyć Molly i Diany. Przez chwilę patrzył na śpiącą dziewczynkę, a potem na Sophie, która ogarniała podstawowe rzeczy. Jak to się stało, że oboje wylądowali w takiej sytuacji? Jakby wspomnieć to upalne lato w 2015 roku...
- Przejdę się po hotelu. - zadecydował - Połóż się już spać.
Tak jak i ona, on miał swoje plany. Zamknął za sobą drzwi na klucz.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Rano przebudziła się gwałtownie, wyrywając z koszmaru, gdzie zakrwawione zębiska kobiety z farmy, zaciskały się na jej brzuchu, rozrywając skórę i... Oblana potem, uciekła do łazienki, nie chcąc dręczyć Belardo swymi koszmarami.
Pół godziny później, wychylając się przez okno, obserwowała okolicę, szukając jakichkolwiek wskazówek, podpowiadających, że nie jest tu bezpiecznie. Nic jednak nie dostrzegając, zdecydowała się na śniadanie, by w końcu napełnić żołądek.
Przed wyjściem do ratusza, poznanej w hotelu matce z dziećmi, powierzając opiekę nad Molly, pożegnała się z dziewczynką i opuściła hotel, licząc na uzyskanie tego o czym myślała już wczoraj. Świat stanął na głowie, a Sophie nie mogła przestać myśleć o bracie i rodzicach. Pragnąc dostać się do Sacramento, nie wyobrażała sobie, że mogłaby ich już nigdy nie spotkać.

zt > ratusz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t51-npc-sophie-watson
NARRATOR
avatar
11.07

Po godzinie czternastej, ciszę w mieście przerwał odgłos przelatującej awionetki. Chwilę później, w powietrzu pojawiły się żółte ulotki, powoli opadające na dachy budynków, chodniki oraz ulice, pod nogi i wprost w dłonie mieszkańców.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegała przed epidemią i skutkami zarazy, zalecając pozostanie w domach, zgłaszanie widocznych śladów ugryzień oraz zadrapań u sąsiadów i znajomych.
Apelując o współpracę z przedstawicielami władzy, zalecają pozostanie w wyznaczonych bezpiecznych strefach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhys był dość zadowolony ze spotkania z samym burmistrzem. Pomimo burdelu jaki się robił i tej jakiejś zarazy on wciąż miał do tego mężczyzny należyty szacunek. A juz na pewno za to że gdy szlag zaczął trafiać cześć miasta to nie schował się pod biurko tylko działał. Działał jak mógł a to się liczyło. 
Raz jeszcze przejrzał listę przekazaną mu przez burmistrza i zadecydował żeby rzeczywiście zacząć od hotelu. Teraz przez myśl hulało mu też pytanie, które zrodziło się w momencie gdy burmistrz poinformował że do Stockton wpłynęła także lista osób z ośrodka, gdzie miała mieć szkolenie jego dość dobra znajoma. Jak będzie miał czas będzie musiał zapytać w punkcie kontrolnym lub w szkole o Janis. Miał szczera nadzieję, że nic jej nie jest. 
Spojrzał na niebo kiedy względną ciszę przeciął szum silnika. Nawet złapał jedną z opadających ulotek by przebiec wzrokiem po jej treści. Prychnął cicho pod nosem. Trochę za pozna ta informacja. Zmiął żółty papier i upchnął gdzieś do kieszeni zanim wszedł do hotelu. No i początkowo zlokalizował kogoś, kto mógłby mieć pojęcie o osobach przewijających się tutaj. I zapytał czy wie gdzie jest niejaki Lenny Belardo. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viserion miał szczęście. Z góry właśnie schodziła Patricia, która miała za zadanie przeprowadzenia rozmowy z wszystkimi osobami zakwaterowanymi w hotelu. Na widok oficera zatrzymała się w pół kroku ale przybierając uśmiech podeszła bliżej pytając czego mu trzeba.
- Pan Belardo zajmuje pokój numer dziewiętnaście. - oznajmiła nie zaglądając w ogóle w papiery. - Sam szef policji z San Francisco, kto by się spodziewał, co?
Widać było, że chętnie zamieni z Viserionem więcej słów ale nie było na to czasu, prawda?

Lenny wrócił do hotelu po spotkaniu z Mathiasem. W centrum handlowym na pierwszy rzut oka nie znalazł nic co mogłoby wzbudzać podejrzenia. Mieszkańcy wydawali swoje ostatnie dolary, on kupił jedynie kilka rzeczy dla Molly, która potrzebowała nowych ubrań, maskotki i plecaczka w którym mogłaby trzymać swoje rzeczy. Bawił się z nią kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Z dziewczynką na rękach poszedł otworzyć. Widząc policjanta nieznacznie zmarszczył czoło.
- Tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Rhys odetchnął z ulgą kiedy trafił na zorientowaną osobę. Nie to, że nie lubił rozmawiać z ludźmi, ale teraz dostał zadanie. A on wszystkie rozkazy traktował niezwykle poważnie. Dlatego był niezwykle wdzięczny za udzieloną pomoc. Na samo wspomnienie, że rzeczony Belardo przewodził policji w San Francisco uniósł lekko brwi. W takim razie nazwisko winno mu się kiedys przewinąć przez umysł. No ale nie miał czasu nad tym rozprawiać. Natychmiast pokierował się w stronę pokoju z numerem dziewiętnastym, wcześniej dziękując za udzieloną pomoc. 
Viserion zapukał spokojnie do drzwi, nie był to jakiś łomot razem z "otwierać policja". Szanował także ludzką prywatność a jego rozkazy, choć z wysokiego szczebla, wcale nie narzucały tego typu zachowania.  
Kiedy drzwi otwarto, Rhys wyprostował się i zasalutował szybko. 
- Oficer Rhys, policja Stockton - wyrecytował swoją formułkę i pokazał nawet odznakę dla podbicia swojej wiarygodności. - Przepraszam za najście - zaczął spokojnie, zerkając badawczo krótko na dwójkę przy drzwiach - Poszukuję pana Belardo, wskazano mi ten pokój. - dodał. No bo wolał się upewnić, że to właśnie Lenny mu otworzył a nie jakiś podrabianiec. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przyjrzał się uważnie Rhysowi. Salutowanie nie zostało przeoczone, wiele to o nim mówiło. Lenny poprawił sobie Molly, która również wlepiała spojrzenie w mężczyznę. Przelotne spojrzenie na oznakę i poczuł niepokój.
- To ja. Czy coś się stało? - zapytał myśląc od razu o Adelaide i Sophie, których nie było w pokoju. W oczach Belardo mógł dostrzec dobrze sobie znany lęk o bliskich choć postawa oraz ton głosu był pewny. - Proszę wejść.
Zaprosił go do środka, sadzając Molly na łóżku i dając pluszowego misia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Zasadniczo to Rhys nie zastanawiał się w jaki sposob przeprowadzi rozmowę ze wskazanymi osobami. Chyba jeszcze nie zakładał, że ktoś mógłby odmówić włączenia do tej mini grupy od zadań specjalnych. Ale jakby nie było to z Rhysa zawsze był dobry dyplomata. Negocjacje bardzo często przynosiły pożądany skutek. Lepiej nie planować przebiegu rozmów tylko reagować na miejscu. Cóż, zobaczy się.
Viserion spojrzał na minę Belardo i zaraz podniósł dłonie w jakby uspokajającym geście i dodał
- Nie przynoszę żadnych złych wieści. - obwieścił po czym uniósł lekko brew jakby właśnie zastanawiając się nad własnymi słowami. W sumie to szaleje jakas zaraza z tego co słyszał. Ludziom odbija... W sumie chyba każde wieści teraz mogą byc zle. - Przybywam z polecenia burmistrza Stockton... - zawiesił głos na chwilę - Potrzebujemy... Pomocy? Potrzebujemy ludzi. A wiem, sir, że przewodziłeś policji w San Francisco... - skrzyżował ramiona na torsie. - Poproszono mnie o zgrupowanie swojego rodzaju oddziału. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ulżyło mu na wieść o tym, że wizyta nie dotyczy Adelaide ani Sophie. Jednak fakt, sytuacja ironiczna. W końcu poza murami miasta szalała zaraza i kto wie jak było naprawdę? Może już wszystko padło i za niedługo spotka ich ten sam los? Lenny patrzył na Viseriona, zerkając też niczego nieświadomą Molly. Propozycja policjanta była zaskakująca.
- I ten oddział miałby za zadanie... ? - zawiesił głos w oczekiwaniu na dopowiedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Viserion przez chwilę tylko spoglądał na małą. Jego rany z przeszłości były świeże, bardzo świeże. I poczuł teraz swojego rodzaju tęsknotę. Za małą i za... Marinette. Nawet jeśli to ona była winna śmierci ich córki. Nie była sobą. Była chora. A on... nie mógł jej pomóc.
- Dbać o bezpieczeństwo. - stwierdził. - Zasadniczo chodziłoby o ludzi z powołania, o takich którzy faktycznie interesują się innymi i wiedzą jak pomóc utrzymać tu swojego rodzaju porządek a mieszkańcom zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Bo bez takowego... zaczną świrować. Zacznie się panika i wszystko wymknie się spod kontroli. Zapanuje chaos i to, co teraz tu mamy, ten prowizoryczny "azyl" szlag trafi. - był szczery, postanowił nie owijać w bawełnę tylko przedstawić sprawy takimi jakimi są. Przynajmniej w jego mniemaniu i ocenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
- Nie wiem czy to będzie takie łatwe. - stwierdził po dłuższej chwili utrzymując z Viserionem kontakt wzrokowy. - Planujecie jakieś umundurowanie? Broń? To ostatnie ryzykowne.
Podczas podróży do Twain Harte widział już różne zachowania, nie wspominając o własnym doświadczeniu zawodowym w San Francisco.
- Mam gdzieś się udać?
Lenny rozumiał potrzebę ale nie do końca był przekonany co do tego jak to ma wyglądać w Stockton.
- Słuchaj, muszę wrócić na drogę 26. Są tam moi znajomi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
- Zdaje się, że utrzymywanie porządku nigdy nie było łatwe. Ale fakt, teraz może być jeszcze gorzej. - stwierdził, po czym pokręcił głową do siebie. - Niemniej jednak uznałem, że chcę się tego podjąć. W jakiś sposób wciąż czuję się odpowiedzialny za bezpieczeństwo innych. - dodał po chwili milczenia, podnosząc wzrok na Belardo jakby szukając w jego spojrzeniu zrozumienia. Rhys zastanowił się krótko nad pytaniem Belardo o ekwipunek. Jak dobrze wspominał słowa burmistrza to miał dobrać trójkę z kilku wskazanych. - Ekwipunek jest zaplanowany. - odpowiedział zdawkowo. Na wspomnienie drogi dwadzieścia sześć mruknął pod nosem, wspominając słowa burmistrza. Sam nie planował się tam udać, z drugiej strony nie chciał wciągać i narażać innych ze swojej... grupy. W każdym razie nie tych niedoświadczonych. Ale szef policji SF to inna bajka. Zresztą Viserion ocenił go już jako człowieka konkretnego. Sięgnął do kieszeni.
- Pójdę z Tobą, sir. - odezwał się. - Dwudziestkę szóstkę zgłoszono mi jako niebezpieczną. Podobno są tam zarażeni. - powiedział to, co wiedział! A wydawało mu się, że taką informacją akurat z nim może się podzielić. - To się powinno przydać. - dodał podając mu jedną z trzech niebieskich opasek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lenny doskonale rozumiał postawę Viseriona. Rozpoznawał w nim ten rzadki typ policjanta z dziada pradziada, o tyle niebezpieczny iż zawsze próbowali zbawiać świat. Źle na tym kończyli. Belardo jednak nie był tu po to, żeby wygłaszać jakiekolwiek morały lub negować działania burmistrza miasta. Skinął głową biorąc od mężczyzny niebieską opaskę.
- Hałas przyciąga Zarażonych więc broni palnej powinniśmy używać w ostateczności. Ewentualnie tłumiki... Wolałbym jednak tonfy lub maczety. - wiedział co mówi, może już przekonywał się do tego, że choroba jest nieuleczalna. - Kiedy wyruszamy? Będę musiał znaleźć kogoś do opieki nad Molly. - spojrzał na dziewczynkę.


[Tu w sumie możemy się pożegnać, Vis skoczy po jeszcze jedną osobę, a wyprawę zaczniemy rano 12 lipca?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://the-leftovers.forum.st/t65-npc-lenny-belardo
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Hotel Stockton
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't look back. :: Południe-